domin-art

Na tym blogu znajdziecie moje wiersze i różnorakie teksty. To taka mała przestrzeń, w której uwolnię moje myśli.

Wpisy z tagiem: Związek

Bagaż

0

Iść na przód, mówisz to nie takie proste,
gubisz rytm, nie wiesz co dla Ciebie dobre.
Pot na czole, w ręce strzeżony dobrze bagaż,
z każdym krokiem cięższy, wcale sobie nie pomagasz.
Krzyczysz: nie dotykaj! Radę sama sobie dam,
potem tylko żal kiedy pomocna dłoń odchodzi w dal.
Co skrywasz w środku? Czy to naprawdę cenne?
I tak Cie nie zrozumiem! Twoje myślenie błędne
zamyka wiele dróg i pali wszelkie mosty.
Obrany nowy szlak, który kończy znajomości.
W sercu nastał chłód, z nim uczuciowy marazm,
gruba tarcza której przebić nie pozwalasz.
Gdzie podział się ten złodziej który ukradł zaufanie?
Pewność, że przy mnie nic Ci się nie stanie.
Rozbite na kawałki serce, na podłodze jego ubrania
wszystkie wspomnienia niszczące jak moment rozstania.
Przez niego szczęścia dla serca już nie szukasz
wszyscy są jak on, więc dla każdego zimna suka.
Wśród kłamstw i rozczarowań, tak umierają anioły
człowiek w chandrze, już z wartości goły.
Brak wiary by szukać w kimś oparcia, motywacji
lepsza samotność, pozbawiona bolesnych interakcji.
Zgubiony uśmiech, który z twarzy zabrał ktoś
pozwól go odszukać, uwierz tylko w uczuć moc.
Pomogę Ci z bagażem, nie zdążysz na następną stację
nie wstydź się zawartości, mam na przeszłość tolerancje.
Nie odwracaj wzroku, spójrz, zaufaj mi ten jeden raz
pokaże Ci lepszy świat, taki którego nie trzeba się bać.

Dylematy

0

W moim dorosłym śnie pozostał chłopca ślad,
niekończąca się tułaczka, którą drogę wybrać mam?
Wokół tyle chmur, horyzont skrywa mgła,
jak samotny żeglarz czekam na latarni blask.
Niezdecydowanie ciągle nie pozwala na przód iść,
gdy spoglądam w tył, nadzieja nie ma gdzie się tlić.
Czemu życie nie jest łatwe? Często stawia przed wyborem.
My chcemy tylko wybrać kogoś, by był zawsze nam bastionem.
Czekam na odpowiedź. Czego tak naprawdę chcę?
Lata wciąż mijają, z nią nieporadność w tej grze.
Wszystkie decyzje zostały w pudełku z wymówkami.
Zwykły brak odwagi, nie możemy pomóc sobie sami.
Czy znów mknąć przez przetarte przedtem ścieżki?
Nie oglądaj się za Siebie, tylko po nowe biegnij,
rozum szepcze tak po nocach, słyszę go wyraźnie,
na drodze jedna przeszkoda, by postąpić dziś rozważnie.
Zdrowy rozum gaśnie, gdy odmawia posłuszeństwa serce,
ślepe na z przeszłości rany, ono chce emocji więcej.
Mieszanina sprzecznych doznań to na uczucia magnes.
Zostajesz bez obrony, jak linia oporu padniesz.
Nie zniosę tego dłużej, tracę kontrolę,
nie dam się złamać, przecież mam silną wolę.
Gdy w głębi mojej duszy będzie martwo
bez łzy na powiekach zapanuję nad tym łatwo.
Pomyśl co dla Ciebie dobre, nie dla serca,
co byś nie wybrał, konsekwencje to udręka.
Co robić gdy życie smakuje jak wygazowane piwo?
Nazywasz coś miłością, lecz nie jest ona żywą.
Gdy coś się ledwo tli pozwól temu umrzeć,
nie ma odwrotu, nie będziesz mógł już tego ujrzeć.
Łamanie niewinnych serc, alternatywny koszt
niezdecydowanie, które pali każdy most.
Kiedy skończą się wciąż dręczące mnie dylematy?
Czy ktoś powstrzyma wewnątrz zderzające się światy?

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Gwiazdy

0

Cząstka mnie i cząstka Ciebie, magiczna synteza
niematerialny byt, nie wiadomo dokąd zmierza
łudzenie się trwałością, gdy na wszystko działa czas
jak z piasku arcydzieła, które rozwiał wiatr.
Rozpalony żar w końcu traci swoje ciepło
gaśnie, gdy ludziom jest już wszystko jedno.
Każda wspólna chwila już nie smakuje tak
zostaje nam rzeczywistość, z której znika czar.
Jak ślepy głupiec, wypatruje wschodu Słońca
wierze mocno w to, że wytrwamy do żywota końca.
To tylko halucynacje, widziałem nas na horyzoncie
że chwycę Cię za rękę i wszystko będzie dobrze.
Gdy dwa odmienne światy, w końcu dojdzie do kolizji
nic nie przetrwa, nie ważne jacy byliśmy silni.
Wszystko się rozpada, jedność dzielona przez dwa
kolapsu pozostałości drążą w sercu ślad.
To już czarna dziura a nie uczuć narząd
pochłonie całe światło z miłosnego krajobrazu.
Oczy na nieboskłonie widziały milion gwiazd
lecz teraz, żadnej nie mogę znaleźć w nas.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Emocje

0

Przy barze stoisz sam, zatracasz się w cierpieniu
wódka koi ból, jak dobry aktor w kiepskim przedstawieniu.
Masz ochotę rozbić coś, panować nad tym nie umiesz już
jest tylko złość, nienawiść, twój język jak ostry nóż.
Rwący potok chorych myśli rozbił o brzeg kryształ
odłamki niczym strzały, powiększają od ludzi dystans
przebijając serca ich na wylot, na koniec zostajemy sami
taka ludzka jest natura, każdy kogoś przez emocje rani.
Gdzieś głęboko skrywasz żal, strzeżony dobrze więzień
a egoisty szlak, to dla wielu wyjście jest najlepsze.
Pamiętasz dobrze tą rozmowę, dziś po nocach nie śpisz
siedzisz bezczynnie tak, wojownik z Ciebie jednak kiepski.
Puszczone na wiatr emocje zmieniają się w tornado
już nic tego nie powstrzyma, działające domina prawo
oberwał ktoś od kogoś, ty dostaniesz rykoszetem
wyżywasz się na kimś, tylko by się poczuć lepiej.
Przez lata kopana psycha, dziś tykająca bomba
a gdy już wybuchnie skala zniszczeń jest ogromna.
Dajemy temu upust, dlaczego nie umiemy się powstrzymać?
Pokonać złe emocje, by ludzi przy sobie zatrzymać.
Gdy zegar wybija tą godzinę, ludzkie budzą się demony
nie oszczędzając bliskich, niosą nieodwracalne szkody.
Zaślepieni przez swe rację, nie dopuszczamy prawdy
bezmyślnie się upierając, nawet gdy cel jest marny.
Stoimy za tym murem, cały czas, tracąc tylko kontrolę
w tym całym zaślepieniu, gramy całkiem inną rolę.
Oczy zamierają, chłód, twarz nie do poznania
gdzie podział się ten wzrok, ten warty kochania?
Krzyczymy z całych sił, w nerwach przestajemy już być sobą
boli, gdy sobie bliscy ludzie przyjmują postawę wrogą.
By naprawić coś na przeszkodzie często staje duma
ona czy miłość, twoich priorytetów próba.
Zapanować nad demonem, dla wielu personalny dramat
bo nikt tak naprawdę nie umie emocjami władać.
Jak silne mogą być słowa? Co są zrobić w stanie?
Zakończone znajomości są odpowiedzią na to pytanie.

Zostawmy to za sobą

1

Odkładam słuchawkę ,z wkurwioną na maxa głosu barwą
rzucam gdzieś telefon, wychodzę na balkon.
Odpalam fajka, w samotności, tylko ja i  księżyc
miliony różnych myśli, jak mogliśmy to spieprzyć?
Twoja piękna twarz, dziś nie mam ochoty na nią patrzeć,
kilka ostrych słów, mogą zakończeniem być w tej bajce.
Zderzenie dwóch przyjaznych serc jak trzęsienie Ziemi
tak łatwo uczucia zmienić w krąg nienawiści płomieni.
Chcę rzucić się w ten wir, dać upust wszystkim emocjom
by rozbiły na kryształy coś, co zbudować nie jest prosto.
Może oddzwoniłbym do Ciebie i wykrzyczał moje myśli
wszystkie twoje błędy, zbiór chwilowej nienawiści.
Tak bardzo Cię…, czuję złość, nie! Muszę ochłonąć!
Za bardzo się w tym gubię, chciałbym być teraz z tobą,
miłość wybacza wszystko, a ja dłużej złościć się nie umiem,
znowu sięgam po telefon, wpisując w nim twój numer!

Ja się złoszczę, a raz ty, to powtarza się jak pełnia.
Nie zawsze jest tak, że nasze oczy, tylko miłość wypełnia.
Ostre kłótnie, fochy, długie dni spędzone na milczeniu,
przetrwa tylko uczucie, oparte na wzajemnym zrozumieniu.
Czepiam się wszystkiego, bo widocznie mi zależy,
wolę gorzką prawdę, nawet jeśli, ranię będąc szczerym.
Nikt nie jest doskonały, raz przeze mnie, raz przez Ciebie
owoc naszych starań obrzucamy jest kamieniem.
Może łatwiej będzie uciec niż rozbijać się o nasze błędy
ale to nie zbieg, tylko ocalały staje się mocniejszy,
więc będę z tobą tonął, by potem wynurzać się na brzeg
jeśli zajmie mi to wieczność, odnajdę w tym swój sens.
Warto się poświęcać, po każdej burzy przychodzi Słońce
i wydaję na świat, to co w sercach naszych jest gorące.
Wspólny  uczuć płomień, stający się miłości bronią!
Gorsze chwilę? Spójrzmy sobie w oczy i zostawmy je za sobą!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Cień z otchłani

0

Siema, ja wciąż płynę, płynie niespokojny potok
martwo, bez wyrazu twarzy, bez emocji robot.
Starałem się być dobry, w zamian dostawałem obojętność
chyba lepiej być skurwielem, sprawiedliwość jest dziś brednią.
Choć jestem jeszcze młody cenię sobie spokój
nie spalam się za młodu jak moje ziomy w okół.
Często za to cierpię, ale inny być nie mogę
zakuty milczę, nawet wtedy gdy ktoś mi podstawia nogę.
Wszystkie bóle spalam w sobie,nie potrzebne są mi kłótnie
Z własnej woli męczennictwo, lubię jak jest mi smutniej.
Bezsilność, gdy wszystko się pierdoli, ja stoję z boku
czasami nasza twarz nie zdradza, co siedzi w ludzkim mroku.
Demony, choć przeważnie milczą, w środku wciąż są żywe
a gdy deszcz łez spada na ziemie słychać jak tłuką o szybę.
Ich krzyk Cię przeszywa, gdy zasypiasz i gdy wstajesz
są zbyt rzeczywiste, nie jak z tych wszystkich bajek.
Co budzi je do życia? Impuls osiadania na dnie?
Smutna perspektywa, że życie Ci marzenia kradnie
wciąż otwarte rany, upadki z goryczą rozczarowania
wszystko zbite w jedność, negatywny wynik jest równania.
Zamknięcie się w sobie, jedyna ucieczka od eksplozji
by uchronić tych najbliższych, to wszystko wynik troski.
Jestem tylko człowiekiem z całymi galaktykami emocji
i tak zrobię to, co jest w planach mej wyroczni
Wszystko ma granicę, cienką linię, dzielącą od wybuchu
po którym tracisz ludzkość, będąc już w krainie duchów.
Mam prośbę do ludzi, by nigdy nie przekraczali mojej
choć przetrwałem tyle burz, co dziwi, może się wydawać chore.
Nie ze wszystkim trzeba się godzić, człowieku tak się nie da
czasem warto postawić na swoim, gdy za zakrętem bieda
lecz są sytuację, w których nie możesz dać się porwać nerwom.
Znajdź gdzieś siłę, by zgorzkniałym nie obrócić się w ciemność.
Gdy patrzę na twą twarz, która tak nieświadomie mnie rani
to słyszę jego kroki, on się zbliża, cień z otchłani!
Czuje jego oddech, szepcze mi do ucha, wreszcie mnie uwolnij!
Kusi łatwym wyjściem, w powietrzu słodki zapach zbrodni.
Heroicznie walczę z nim, ta walka trwa już wieki
spalam te uczucia, czekam jak w otchłań znów odleci.
Choć poddaję własne zdanie, to dla dobra innych
przez to bardzo cierpię, oni są temu winni!
Chuj w to! Dla niektórych warto się poświęcić
nie jestem egoistą, wolę być jak Ci święci.
Pamiętaj! Upadły anioł to ze wszystkich najgorszy demon
bo gdy upada czyste dobro, już nic nie naprawi tego.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Chwila samotności

0

Są takie chwile, że potrzebny mi samotności dotyk
rozmowa z samym sobą, mój jedyny antybiotyk
nie unikniesz choroby w natłoku tak wielkich oczekiwań
gdzie nie ma czasu na łzy, ty przecież masz zdobywać.
Lecz płacz jest nam potrzebny, by oczyścić duszę
jeszcze jedna kwestia, zanim do świata znów wrócę.
Wciąż stwarzam problemy, rodzinie i przyjaciołom
brat, wiedz że upadając przez te nerwy nie było wesoło
z wyciągnięta dłonią nikogo, ludzie się tylko śmiali w koło
w tym wzburzonym ocenie musiałem wybudować własne molo
nie pomógł nikt, do wszystkiego musiałem dojść solo
znalazłem w końcu brzeg. Wreszcie!! Brat co za ulga
po takiej erupcji, powoli wygasa niespokojny wulkan.
Mimo to uciekam do niej, moja kochanka to samotność,
codziennie ją przytulam, w niej odnajduje mądrość
ona mnie rozumie, nie pyta, nie krzyczy,
tylko przy niej czuję się jak wypuszczony ze smyczy.
W głowie natłok myśli, wtedy czuje się od wszystkich inny
gdy żyję w świecie wspomnień i niezwykłych wizji
przechodzą ciarki, to wena mnie wynosi, lecę w chmury,
ten intelektualny potok, który pozwala omijać te pospolite mury.
Daje sobie upust, moje uczucia one wolno płyną,
gdzie jest ich miejsce? czy ty będziesz tą dziewczyną?
Tym magazynem moich oczekiwań, marzeń, planów na przyszłość,
niestety czas sprawia, że to wszystko może prysnąć
a my czasami dajemy wolność naszym zmysłom.
Wezbrany potok słów, wypowiedzianych bez zastanowienia
budujesz coś przez lata, a w jednej chwili tego nie ma
Jedno moja potrzeba wykrada wszystkie moje marzenia
bo jedyne czego w życiu szukam to od kogoś zrozumienia
Kiedy codziennie wstajesz, powiedz mi na co czekasz?
Czy to uśmiech, jedno słowo, od tego wyjątkowego człowieka?
Czy naprawdę na to zasługuje, przecież jest tyle innych istot
i to właśnie z nim chcesz budować wymarzona przyszłość?
Co by było gdyby los nie pokrzyżował naszych ścieżek?
To jakby, nas przeznaczyli sobie na magicznym papierze
ma tak być i koniec, czy wierzysz w takie przeznaczenie?
Czy każdy nasz wybór ma jakiekolwiek znaczenie?
Gdy się rodzisz, nie masz wpływu, gdzie i kim są twoi rodzice
czy w bogatym domu w Ameryce czy głodujesz gdzieś w Afryce!
Są takie chwile, gdzie na jakąś siłę wyższą liczę
przestaje w nią wierzyć widząc  jak matka synom pali znicze!
Gdy widzę tyle bólu, tak, to też zapewne boży plan
gdzie każdy chce szczytu, a marzenia odpływają w dal.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Elena

0

Nowy tekst :) Przez osobę Eleny przedstawiłem wszystkie dawne miłości z przeszłości, które przeżył już dorosły facet :) Enjoy!

Miałaś różne imiona, ja nazywałem Cię Elena
zostawiłaś fotografię ale Ciebie samej już nie ma!
Odchodziłaś nie raz powracając nową obierałaś twarz
wpadałem w tą pułapkę po raz kolejny słysząc Nice Try!
Teraz wiem! Za młodu miłość to raczej dobry żart
znajomości z tobą rozpadały się jak domek z kart.
Łapaliśmy moment, przyszłość to odległość wizja
strach o konsekwencje, może dlatego nam szansa prysła?
Jebana młodość, za głupi by zrobić coś dobrze
a czy dostajesz później drugą szansę? Skąd że!
Percepcja nastawiona na odbiór mocnych wrażeń
gdzie tu miejsce na coś stałego pośród rzeki marzeń.
Byłem głupim szczeniakiem, związki przelotną znajomością
potrzebą naszych ciał, które nazywaliśmy miłością.
Przysięgaliśmy sobie, na drzewach kreśląc inicjały
prawdziwa była tylko zdrada, te drzewa już spróchniały!

Szukałem mojej Eleny, ideału dla spragnionego serca
potrzeba wielu porażek by w końcu dojść do sedna.
Może ta cudowna dziewczyna nigdy nie istniała
a gdy ją znalazłem, nie, to życie robiło mnie w wała!
Skąd tyle nie wiadomych, przecież nie mieliśmy tajemnic
brakowało cierpliwości by się dalej w to zagłębić.
Widywałaś mnie na skraju, kurwa! Zachlanego w trupa
czasem ja, czasem ty, pozwalaliśmy drugiej osobie upaść.
Nie wiem czemu nam nie wyszło, to zawsze czyjaś wina
a smutna pętla kłótni od znudzenia się zaczyna
w przeciwne strony kurs, z uczuć został tylko popiół
trzeba było iść do przodu, z tym H2O w oku.
Dzisiaj gdy Cię mijam w natłoku wielu twarzy
powiemy sobie cześć, lecz nic więcej się nie zdarzy.
Może jest tak samo a serca biją w inny rytm
czas rozpuścił szczątki uczuć może coś jest w tym.
Choć dla mnie nic nie znaczysz, pozostał mi sentyment
wielka skała wspomnień, których nie przesuniesz o centymetr.
Czy żałuje? Może! Jesteś nieodkrytą tajemnicą!
A co jeśli by się udało, nie! Losu władcy tego nie widzą!
Młodzieńczą miłość przetopiłem w złote doświadczenie
tyle dobrego zostało mi po mojej Elenie.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„To skomplikowane”

0

1 Zwrotka

Nigdy nie przypuszczałem, że ja i ty, razem?
Wiesz? Niektóre rzeczy dziwnie zmieniają się z czasem.
Ja jestem z tych, działam na ludzi, mam ten magnez
w głowie zawróciłem już nie jednej pannie
Nieśmiała i cicha, tak daleko od modelki
ale jesteś kimś, kto zdołał mój żywot wypełnić.
Nie byłaś z tych, co miały po pięćdziesiąt chłopców
Ja byłem tym pierwszym co zdążył twój świat popsuć.
Popsuć? To nie to! Ja dałem mu swój blask
trochę przestawiając inny pokazałem świat.
Inaczej płynął czas, przegadane wspólnie chwilę
wtedy czułem, że to to, moje serce mocniej bije.
Jeden pocałunek zdefiniował kim jesteśmy
wlał nadzieję w związek, który miał być dla nas świetny.

Ref
Czemu tak jest
że kiedyś było dobrze? Teraz! Skomplikowało się
i sam nie wiem czego chcę.
Niby wciąż Cię kocham lecz koniec coraz bliższy
a my sobie dalsi, czy sens jest dalej walczyć?
Czy sens jest dalej walczyć?

2 Zwrotka

Było nam tak dobrze ale czy coś trwa wiecznie?
Nawet piękny raj i tak w końcu pieprznie.
Pojawiają się problemy, im dłużej ten sen trwa
czasem mam wrażenie, że traktujesz mnie jak psa.
Robić to co chcesz, a gdy kłamiesz, tylko milczeć?
Szybko zapominam, to co się na usta ciśnie.
Ty masz dziwną manię uważania się za gorszą
od tych wszystkich lalek, które jest poderwać prosto.
Pokazujesz zazdrość, czytaj brak zaufania
więc do gry wchodzą próby mnie kontrolowania.
Dobra, życie bez zabawy, możesz być spokojna
byłoby w porządku, gdybyś była tego godna.
Ja się ograniczam, na imprezy tylko wspólnie
lecz, ty bawisz się beze mnie, czasami to jest smutne.
Dla mnie nie masz czasu, ale masz dla koleżanek
teraz nie wiem czy z to tobą będę witał każdy ranek?

Ref
Czemu tak jest
że kiedyś było dobrze? Teraz! Skomplikowało się
i sam nie wiem czego chcę.
Niby wciąż Cię kocham lecz koniec coraz bliższy
a my sobie dalsi, czy sens jest dalej walczyć?
Czy sens jest dalej walczyć?

3 zwrotka

Teraz to wygląda tak, kłótnia, kłótnia, potem pokój
powtarzający się schemat, miłość jest gdzieś z boku.
Robienie wyrzutów i pokazywanie racji, tak jest w kółko
nawet jak nie masz racji, przekonać Ciebie trudno.
Może już nadszedł czas by przeprowadzić tą rozmowę
i uwolnić wszystko co siedzi w mojej głowie.
My razem to suma dwóch przeciwnych zdań.
Mówię to do Ciebie, jeśli chcesz to się baw
nic ci nie zabraniam, ja też ruszam w balet
już się nie przejmuje, nie ważne co będzie dalej.
Jaki sens ma związek budowany dziś na kłótniach
jeżeli wysycha szybko jak na pustyni studnia?
Do związku trzeba dojrzeć bo to żadna dziecinada
to zbiór poświęceń, gdzie jedno drugiemu pomaga
wspólny cel jest ważny , nie co tobie odpowiada
lecz dla Ciebie chyba to niewinna jest zabawa.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Love”

0

Walentynkowo <3

Myślisz, że jest łatwo, pokochać od tak
potem, gdy to minie wymazać ten ślad
miłość, to jest wieczne, jak wieczny jest Bóg
to uczucie przetrwa wszystko, nawet i ból
wiec nie mów mi kochanie, że to wszystko traci sens
bo nie jest łatwo rozdzielić dwoje serc
zawsze pozostanie coś, ta łącząca nas nić
która nie pozwoli nam w przeciwną stronę iść
wracają wspomnienia o spędzonych wspólnie chwilach
jakbyś nie próbował o nich sie nie zapomina
nie kończmy czegoś co trwa i ma w sobie to coś
co zostało zrodzone przez niewytłumaczalną moc
w ten wyjątkowy dzień problemom mówmy nie
odkryje to, co w mym sercu jest na dnie
Mimo wielu kłótni, wypowiedzianych słów
ja chce Ci to powiedzieć. Dziewczyno I love you!

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak


  • RSS