Nie wierzę już w nic, co brzmi zbyt pięknie.
Utopia to fikcja, kto uwierzy ten polegnie.
Obietnice bez pokrycia, na których osiadł kurz,
melodia dla serca wyśpiewana wprost z twych ust.
Twoje słowa jak diamenty, błyszcząc, zaślepiają obraz.
Hipnotyzują, jak głupi wierzysz w ten drogowskaz.
Diamenty? To tylko błysk odbitego światła,
tak jak nasze życie, moc dobrego kłamstwa.
Ten sen jak marzenie, lecz pora na pobudkę,
spójrz w prawdy oblicze, które zazwyczaj jest smutne.
Gdzie ta zasada, że szczerość między ludźmi to podstawa,
gdy zawodzi drugi człowiek, przejebana sprawa.
Rozczarowanie, dość pływania już w tych samych brudach.
Dlaczego tak jest, że tylko sobie możesz ufać?
Mam do tego dystans, upadła nadzieja potrafi ranić,
nie ufam ludziom, taki mój obronny mechanizm.