domin-art

Na tym blogu znajdziecie moje wiersze i różnorakie teksty. To taka mała przestrzeń, w której uwolnię moje myśli.

Wpisy z tagiem: Historia

Ponad to

0

Trywialność życia, milion przeszkód i problemów sto
jesteśmy tylko my, czy będziemy ponad to?
By każdy dzień zamieniać w kolejny przystanek
w podróży zwanej życiem, gdzie każdy poranek
smakuje niepowtarzalnie jak sekunda euforii.
Aromat życia, z kajdan przyziemności jesteśmy wolni.
Nigdy nie wierzyłem, że przenosić można góry
dla kogoś, nie dla mnie, gdy jest się z miłości chorym.
Nie ma granic kiedy jesteś źródłem motywacji
po ciężkiej połowie by walczyć wychodzę z szatni.
Kiedyś jak Afrodyta wyłoniłaś się z fal.
Przyszłaś naprawiać czy zepsuć i odejść w dal?
Hipnotyzujący wzrok, wszystkich moich myśli złodziej
w szarej rzeczywistości by się budzić byłaś powodem.
Mogłem Cie złapać za rękę kiedy zmian wiatr
w jednej sekundzie zdmuchnął na przyszłość plan.
Znałaś każdą cząstkę mnie, co skrywam za kurtyną
dla Ciebie zdejmowałem maskę, byłaś tą jedyną.
Choć gonił nas czas co z naszych marzeń drwi
beztrosko lecieliśmy gdzieś, ja i ty.
Czerpaliśmy z siebie, powoli stając się lepsi.
W tej całej utopi mogliśmy zło wyrzucić z pamięci.
Zakończenie równie gwałtowne jak rozpoczęcie
rozbite różowe okulary, nic nie trwa wiecznie.
O niekończącej się chwili byłem przekonany święcie
jak dziecko we mgle nie wiem gdzie pędzę
w samotnej tułaczce po bezsennym mieście.
Więc gdzie jesteś? Więc gdzie teraz jesteś?

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Gwiazdy

0

Cząstka mnie i cząstka Ciebie, magiczna synteza
niematerialny byt, nie wiadomo dokąd zmierza
łudzenie się trwałością, gdy na wszystko działa czas
jak z piasku arcydzieła, które rozwiał wiatr.
Rozpalony żar w końcu traci swoje ciepło
gaśnie, gdy ludziom jest już wszystko jedno.
Każda wspólna chwila już nie smakuje tak
zostaje nam rzeczywistość, z której znika czar.
Jak ślepy głupiec, wypatruje wschodu Słońca
wierze mocno w to, że wytrwamy do żywota końca.
To tylko halucynacje, widziałem nas na horyzoncie
że chwycę Cię za rękę i wszystko będzie dobrze.
Gdy dwa odmienne światy, w końcu dojdzie do kolizji
nic nie przetrwa, nie ważne jacy byliśmy silni.
Wszystko się rozpada, jedność dzielona przez dwa
kolapsu pozostałości drążą w sercu ślad.
To już czarna dziura a nie uczuć narząd
pochłonie całe światło z miłosnego krajobrazu.
Oczy na nieboskłonie widziały milion gwiazd
lecz teraz, żadnej nie mogę znaleźć w nas.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Zostawmy to za sobą

1

Odkładam słuchawkę ,z wkurwioną na maxa głosu barwą
rzucam gdzieś telefon, wychodzę na balkon.
Odpalam fajka, w samotności, tylko ja i  księżyc
miliony różnych myśli, jak mogliśmy to spieprzyć?
Twoja piękna twarz, dziś nie mam ochoty na nią patrzeć,
kilka ostrych słów, mogą zakończeniem być w tej bajce.
Zderzenie dwóch przyjaznych serc jak trzęsienie Ziemi
tak łatwo uczucia zmienić w krąg nienawiści płomieni.
Chcę rzucić się w ten wir, dać upust wszystkim emocjom
by rozbiły na kryształy coś, co zbudować nie jest prosto.
Może oddzwoniłbym do Ciebie i wykrzyczał moje myśli
wszystkie twoje błędy, zbiór chwilowej nienawiści.
Tak bardzo Cię…, czuję złość, nie! Muszę ochłonąć!
Za bardzo się w tym gubię, chciałbym być teraz z tobą,
miłość wybacza wszystko, a ja dłużej złościć się nie umiem,
znowu sięgam po telefon, wpisując w nim twój numer!

Ja się złoszczę, a raz ty, to powtarza się jak pełnia.
Nie zawsze jest tak, że nasze oczy, tylko miłość wypełnia.
Ostre kłótnie, fochy, długie dni spędzone na milczeniu,
przetrwa tylko uczucie, oparte na wzajemnym zrozumieniu.
Czepiam się wszystkiego, bo widocznie mi zależy,
wolę gorzką prawdę, nawet jeśli, ranię będąc szczerym.
Nikt nie jest doskonały, raz przeze mnie, raz przez Ciebie
owoc naszych starań obrzucamy jest kamieniem.
Może łatwiej będzie uciec niż rozbijać się o nasze błędy
ale to nie zbieg, tylko ocalały staje się mocniejszy,
więc będę z tobą tonął, by potem wynurzać się na brzeg
jeśli zajmie mi to wieczność, odnajdę w tym swój sens.
Warto się poświęcać, po każdej burzy przychodzi Słońce
i wydaję na świat, to co w sercach naszych jest gorące.
Wspólny  uczuć płomień, stający się miłości bronią!
Gorsze chwilę? Spójrzmy sobie w oczy i zostawmy je za sobą!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Kilka sekund

3

1.
Chcę opowiedzieć smutną historię jakich jest setki
tu gdzie zło wylewa się z człowieka ręki.
Chore zło, ślad zostawia w duszy na wieki
twoja przeszłość stanie tobie w życiu na przeciw.
Tak jak stała tej dziewczynce, teraz jest dorosłą panną
zawsze nosiła ten ciężar, unieść go nie było łatwo
bo co ma zrobić dziecko, które zostaje z tym same
i nie może kurwa liczyć, na tatę i na mamę!
Bo jeden chory świr postanowił się zabawić
i w chuju miał, że może przez to kogoś zranić!
Dał dziewczynce kilka sekund, kilka sekund piekła!
Nękające ją demony od których jeszcze nie uciekła
ten demon był tak blisko, był jej ciotecznym bratem
to chore że rodzina była dla niej katem.
Zdrowo pojebany kat, który miał na imię Damian
typo w dupie miał moralność, dziadkowi hajs podkradał.
Ofiarą spokojna dziewczyna, jedenastoletnią Sandra
teraz to inna osoba, jej psychika jest tak zdarta.

Ref.
Ona nie ma już nic, tylko te kilka sekund
kilka sekund, które zabrały jej czar młodego wieku!

2.
Ta historia miała miejsce w jednej z polskich wsi
gdy tak Słońce dogrzewało podczas letnich dni.
Sandra była sama w domu, wyjechali gdzieś rodzice
i to są sytuację, których kurwa nienawidzę.
Zostawili dziecko same, niedaleko czyhał demon
tak zrobili dziecku krzywdę, ono nie zapomni tego.
Po sąsiedztwie mieszkał dziadek, w podstarzałym wieku gość
mu pomagał wnuczek Damian, zawsze mu okradał coś.
Sandra nie lubiła brata, to typ z pod czarnej gwiazdy
funkcjonował w patologii, miewał pojebane jazdy.
Wtedy miał szesnaście lat i go podniecała siostra
bardzo wkurwiało go to, że nie mógł tej dziewicy dostać.
Nadarzyła się okazja, już typowi cieknie ślinka
a los chciał że do dziadka poszła bezbronna dziewczynka.
Chciała pomóc dziadziusiowi zmywając mu naczynia
starzec poszedł do sąsiada, tu ten dramat się zaczyna
za plecami czekał on, niestety drzwi były zamknięte
ten skurwiel zamknął je, bo liczył dzisiaj na więcej.
Nie ma już drogi ucieczki, ogarnia ją niepewność
szybszy oddech, na szyi się strach owija pętlą.
Rozsunął swój rozporek, kazał patrzeć jej na członka
ona nie chce tego widzieć, odwróciła się do okna.
Nie był wcale delikatny, mocno złapał za nadgarstki
na ucho szepnął jej, że nigdy nie rżnął takiej laski!
Kazał jej dotykać się, mówił tam mi będzie dobrze
onanizował się, powoli ściągał z Sandry spodnie
przytulił ją do siebie, zaczęła głośno krzyczeć
lecz nie było żadnej szansy by ktoś mógł ją usłyszeć.
W dziecka głowie, szybki instynkt, wie co się stanie
że tak bolesny akt jest w jego planie
miała tylko kilka sekund, by uniknąć tej tragedii
rozum podpowiadał jej, znajdź ten klucz i biegnij.
Lewą dłonią wzięła fiuta, drugą do kieszeni sięga
Go podnieciło to, klucz znalazła dziecka ręka.
Miała szczęście, że w fantazji leciał kilka chwil
wyrwała się z uścisku, w sekundę otworzyła drzwi
ile tylko miała sił, tak szybko biegła przed siebie.
Ją uratował spryt, może jakaś siła w niebie

Ref.
Ona nie ma już nic, tylko te kilka sekund
kilka sekund, które zabrały jej czar młodego wieku!

3.
Co z tego, że ją nie gwałcił, ten syf pozostał
a te kilka sekund, utrzymująca się wciąż krosta.
Teraz ma wstręt do chłopaków, każdy z nim jej się kojarzy
nie ogląda się za nimi pośród szkolnych korytarzy.
Nie zaufa nigdy więcej, wie że człowiek umie ranić
boi się, że znowu spotka jednego z takich drani.
Oddaliła się od bliskich, czuje do rodziców żal
nic im nie powiedziała, przemilczała duszy stan.
Na zewnątrz jest normalna, wewnętrznie roni łzy
a jej własny dom przypomina jej ten syf
potem stacza się w alkohol i imprezy na hard-corze
w ten sposób chce czuć szczęście na życiowej drodze.
Tak bardzo chcę zapomnieć, każdy sposób na to na nic
a w życiu jak u Chady, tego nie da się naprawić!
Tak cierpią te dziewczyny, ofiary przekraczania granic
nie każda daję radę, kilka chce się kurwa zabić!
Damian skończył w więzieniu, wcześniej w poprawczaku
wreszcie dopadła go kara, kara dla zgniłego kwiatu!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„To jest chore”

0

1.

Nazywał się Paweł, miał dziewczynę Kasię
o ich chorej historii nie przeczytasz w prasie
Kochała go, nie widziała nic poza tym szczęściem
Jednak ta miłość obarczona była szaleństwem
On ćpał, lubił tak oderwać się od rzeczywistości
Ona cierpiała chcąc przywrócić mu resztki wolności
Zapisali się na odwyk, to ich ostatnia szansa
by przywrócić blask gwieździe, która prawie zgasła
Paweł nawet dawał radę, dwa tygodnie był czysty
Kasia była szczęśliwa, ich los stawał się przejrzysty
Na kolejnym spotkaniu poznał kolegę, takiego typa
no wiesz, spod ciemnej gwiazdy , co lubił posypać
na ich nieszczęście miał przy sobie nowiutki towar
i spytał biednego Pawełka czy może go przechować
jak można się domyślać, zgodził się i obiecał oddać
jednak głód był tak to duży, że się jemu poddał
ucałował uśmiechnięta dziewczynę i ruszył do kibla
i znowu wciągnął się w grę, która nigdy mu nie brzydła
jednak pech chciał, że to było LSD i to trefne
zaczęła się psychoza, podróż w te stany odmienne

Ref.

Przemierzając szlaki naszej wyobraźni

natrafiamy na sny, na świat niczym z baśni

tu krzywe odbicie staje się realne

a przeszłość ożywa, wspomnienia tak fatalne

czujesz tylko ból i czyjś oddech na karku

to nadchodzi śmierć, gaśnie światło w zakamarku

skrzywiona psychika, nie ma już ratunku

choć ludzie szukają wśród dragów i mocnych trunków

To jest chore!

To jest chore! To jest chore!

To jest chore! To jest tak bardzo chore!

2.

psychiatryk-ósme piętro, wokoło tylko szarość
na ścianach postacie, spotkanie z nocną marą
wszystko się rozlewa i rozmywa w jednej chwili
słychać echo, dziwne głosy na ucho coś mówiły
Paweł nie rozumie szeptu, nie wie co się dzieje
ma wrażenie że los chamsko w twarz mu się śmieje
stoi nad nim czarne widmo i wyciąga ręce
zapanował instynkt, szybka myśl o ucieczce
wnet ruszył w bieg, nogi odmawiają posłuszeństwa
falujący obraz, doprowadza do szaleństwa
tak żywe kolory, jak z gier rzeczywistość
lecz chłopak chce tylko, by to wszystko znikło
odwrócił się w tył, zobaczył twarz demona
wyglądał jak czarny kruk, na głowie korona
czerwone zapłakane oczy, spływa po nich krew
pomyślał o Kasi i co sił dalej biegł

Ref.

Przemierzając szlaki naszej wyobraźni

natrafiamy na sny, na świat niczym z baśni

tu krzywe odbicie staje się realne

a przeszłość ożywa, wspomnienia tak fatalne

czujesz tylko ból i czyjś oddech na karku

to nadchodzi śmierć, gaśnie światło w zakamarku

skrzywiona psychika, nie ma już ratunku

choć ludzie szukają wśród dragów i mocnych trunków

To jest chore!

To jest chore! To jest chore!

To jest chore! To jest tak bardzo chore!

3.

koniec korytarza, to jest ślepy zaułek
walka z potworem to jedyny ratunek
wziął głęboki oddech, mocno stąpał po ziemi
wprost ku przeznaczeniu myśląc, że coś zmieni
przyjrzał się uważnie i tym razem ujrzał matkę
wspomnienie dzieciństwa, jak kupowała mu zabawkę
te piękne chwilę szybko zmieniły się w ból
gdy pewnego dnia zabrał ją do siebie Bóg
Teraz widział ojca, przez cały dzień był nachlany
zabolały miejsca, był przez niego obijany
to jego obwiniał, że przez życie szedł naćpany

w mgnieniu oka z zaułku, rozbrzmiał się głos damy
„nie uciekaj od przeszłości, tylko z nią walcz
by być wolnym, razem zbudujemy lepszy świat”
nie zastanawiał się, wziął do ręki kawałek szkła
zadał ostre cięcie, rozprysła się krwawa mgła

narkotyk przestał działać, wszystko stało się wyraźne
Paweł stał jak wryty, w jednej chwili spoważniał
oczom ukazał  się, obraz dziwnej chorej zbrodni
na podłodze leżały zwłoki  Kasi, w tej monotonii
szok, nie dowierzanie, w lustrze ujrzał mordercę

umarła psychika, pomyślał, to wszystko pieprze
ile można przyjmować ból, ten świat jest chory
spojrzał w okno, wziął rozbieg, skończyły się zawody…….

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Lubię”

2

Jest to jedyny w pełni ukończony prze ze mnie kawałek Jęzor 2 zwrotki i refren! Bardzo stary numer i może być trochę słaby Uśmiech, ale to nic Jęzor

 

Ref.

Lubię! Lubię patrzeć jak staczasz się w dół

Lubię! Lubię sprawiać, że czujesz tam ból

Lubię! Lubię mówić, że życie to brud

A najbardziej lubię to, kiedy liczysz na cud

1.

Ej joł, ja to właśnie lubię, ja to tak właśnie lubię

Widzieć twoje położenie i ginące tam marzenia

Przecież byłaś już na szczycie, powiedz co się stało

Kasa, alkohol, niczego tam nie brakowało

Lecz czułaś niedosyt, no powiedz mi

Był przecież facet, który ofiarował uczucie ci

Lecz czy miłość przy strzykawce z towarem do krwi

można nazwać uczuciem szczerym, no powiedz mi

Byłaś tam popularna i dla mężczyzn byłaś zgrabna

Przeżywałaś lato życia, lecz nie byłaś twarda

Dostałaś się na ten szczyt tak szybko i łatwo

Nie dlatego żeś wybraną, dlatego że to marność

Bo ten szczyt nie ma żadnych wartości

jest łatwy i pusty i nie ma tam miłości

Pamiętam jak mnie opuściłaś, bo nie chciałem tam iść z tobą

A teraz widzę jak konasz z bólu i rozczulasz się nad sobą

Ref.

Lubię! Lubię patrzeć jak staczasz się w dół

Lubię! Lubię sprawiać, że czujesz tam ból

Lubię! Lubię mówić, że życie to brud

A najbardziej lubię to, kiedy liczysz na cud

2.

Ty liczysz na cud, no ciekawe jaki

Opowiem twoją historię, nie dla was ona pustaki

Gdy miałaś dziewiętnaście lat, chciałaś być jak twój brat

Być przez wszystkich znaną i lubianą

Zaczęłaś zadawać się z jego towarzystwem

Ostre balety co weekend i sumienie nie czyste

W ten sposób zatraciłaś siebie, by być w tym łatwym niebie

Przybrałaś maskę wygodną dla otoczenia, nie dla przyjacieli

Zaczęłaś nimi gardzić, a oni cię za siostrę mieli

A co się z nami stało, już pewnie dobrze wiecie

Wybrałem inną drogę, więc byłem dla niej śmieciem

Nie byłem jak ona popularny, lecz wyznawałem prawdę

która już nie docierała do jej duszy marnej

A pro po twojego brata, od jego samobójstwa mijają już dwa lata

Podobnie jak u ciebie, ktoś ze szczytu go zepchnął

Skończył się dla niego świat, dlatego coś w nim pękło

Lecz to bzdura! Twe życie dopiero się zaczyna

Ja ci w tym pomogę! Moja dusza ten żal rozmywa

Ref.II

Lubię! Lubię łapać z twojej twarzy spływające łzy

Lubię! Lubię ścierać z twojej duszy ten niszczący syf

Lubię! Lubię widzieć twój piękny uśmiech

To wszystko czego chcę, nim na zawszę usnę!

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak


  • RSS