domin-art

Na tym blogu znajdziecie moje wiersze i różnorakie teksty. To taka mała przestrzeń, w której uwolnię moje myśli.

Wpisy z tagiem: Hip-Hop

Ponad to

0

Trywialność życia, milion przeszkód i problemów sto
jesteśmy tylko my, czy będziemy ponad to?
By każdy dzień zamieniać w kolejny przystanek
w podróży zwanej życiem, gdzie każdy poranek
smakuje niepowtarzalnie jak sekunda euforii.
Aromat życia, z kajdan przyziemności jesteśmy wolni.
Nigdy nie wierzyłem, że przenosić można góry
dla kogoś, nie dla mnie, gdy jest się z miłości chorym.
Nie ma granic kiedy jesteś źródłem motywacji
po ciężkiej połowie by walczyć wychodzę z szatni.
Kiedyś jak Afrodyta wyłoniłaś się z fal.
Przyszłaś naprawiać czy zepsuć i odejść w dal?
Hipnotyzujący wzrok, wszystkich moich myśli złodziej
w szarej rzeczywistości by się budzić byłaś powodem.
Mogłem Cie złapać za rękę kiedy zmian wiatr
w jednej sekundzie zdmuchnął na przyszłość plan.
Znałaś każdą cząstkę mnie, co skrywam za kurtyną
dla Ciebie zdejmowałem maskę, byłaś tą jedyną.
Choć gonił nas czas co z naszych marzeń drwi
beztrosko lecieliśmy gdzieś, ja i ty.
Czerpaliśmy z siebie, powoli stając się lepsi.
W tej całej utopi mogliśmy zło wyrzucić z pamięci.
Zakończenie równie gwałtowne jak rozpoczęcie
rozbite różowe okulary, nic nie trwa wiecznie.
O niekończącej się chwili byłem przekonany święcie
jak dziecko we mgle nie wiem gdzie pędzę
w samotnej tułaczce po bezsennym mieście.
Więc gdzie jesteś? Więc gdzie teraz jesteś?

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Bagaż

0

Iść na przód, mówisz to nie takie proste,
gubisz rytm, nie wiesz co dla Ciebie dobre.
Pot na czole, w ręce strzeżony dobrze bagaż,
z każdym krokiem cięższy, wcale sobie nie pomagasz.
Krzyczysz: nie dotykaj! Radę sama sobie dam,
potem tylko żal kiedy pomocna dłoń odchodzi w dal.
Co skrywasz w środku? Czy to naprawdę cenne?
I tak Cie nie zrozumiem! Twoje myślenie błędne
zamyka wiele dróg i pali wszelkie mosty.
Obrany nowy szlak, który kończy znajomości.
W sercu nastał chłód, z nim uczuciowy marazm,
gruba tarcza której przebić nie pozwalasz.
Gdzie podział się ten złodziej który ukradł zaufanie?
Pewność, że przy mnie nic Ci się nie stanie.
Rozbite na kawałki serce, na podłodze jego ubrania
wszystkie wspomnienia niszczące jak moment rozstania.
Przez niego szczęścia dla serca już nie szukasz
wszyscy są jak on, więc dla każdego zimna suka.
Wśród kłamstw i rozczarowań, tak umierają anioły
człowiek w chandrze, już z wartości goły.
Brak wiary by szukać w kimś oparcia, motywacji
lepsza samotność, pozbawiona bolesnych interakcji.
Zgubiony uśmiech, który z twarzy zabrał ktoś
pozwól go odszukać, uwierz tylko w uczuć moc.
Pomogę Ci z bagażem, nie zdążysz na następną stację
nie wstydź się zawartości, mam na przeszłość tolerancje.
Nie odwracaj wzroku, spójrz, zaufaj mi ten jeden raz
pokaże Ci lepszy świat, taki którego nie trzeba się bać.

Dylematy

0

W moim dorosłym śnie pozostał chłopca ślad,
niekończąca się tułaczka, którą drogę wybrać mam?
Wokół tyle chmur, horyzont skrywa mgła,
jak samotny żeglarz czekam na latarni blask.
Niezdecydowanie ciągle nie pozwala na przód iść,
gdy spoglądam w tył, nadzieja nie ma gdzie się tlić.
Czemu życie nie jest łatwe? Często stawia przed wyborem.
My chcemy tylko wybrać kogoś, by był zawsze nam bastionem.
Czekam na odpowiedź. Czego tak naprawdę chcę?
Lata wciąż mijają, z nią nieporadność w tej grze.
Wszystkie decyzje zostały w pudełku z wymówkami.
Zwykły brak odwagi, nie możemy pomóc sobie sami.
Czy znów mknąć przez przetarte przedtem ścieżki?
Nie oglądaj się za Siebie, tylko po nowe biegnij,
rozum szepcze tak po nocach, słyszę go wyraźnie,
na drodze jedna przeszkoda, by postąpić dziś rozważnie.
Zdrowy rozum gaśnie, gdy odmawia posłuszeństwa serce,
ślepe na z przeszłości rany, ono chce emocji więcej.
Mieszanina sprzecznych doznań to na uczucia magnes.
Zostajesz bez obrony, jak linia oporu padniesz.
Nie zniosę tego dłużej, tracę kontrolę,
nie dam się złamać, przecież mam silną wolę.
Gdy w głębi mojej duszy będzie martwo
bez łzy na powiekach zapanuję nad tym łatwo.
Pomyśl co dla Ciebie dobre, nie dla serca,
co byś nie wybrał, konsekwencje to udręka.
Co robić gdy życie smakuje jak wygazowane piwo?
Nazywasz coś miłością, lecz nie jest ona żywą.
Gdy coś się ledwo tli pozwól temu umrzeć,
nie ma odwrotu, nie będziesz mógł już tego ujrzeć.
Łamanie niewinnych serc, alternatywny koszt
niezdecydowanie, które pali każdy most.
Kiedy skończą się wciąż dręczące mnie dylematy?
Czy ktoś powstrzyma wewnątrz zderzające się światy?

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Gwiazdy

0

Cząstka mnie i cząstka Ciebie, magiczna synteza
niematerialny byt, nie wiadomo dokąd zmierza
łudzenie się trwałością, gdy na wszystko działa czas
jak z piasku arcydzieła, które rozwiał wiatr.
Rozpalony żar w końcu traci swoje ciepło
gaśnie, gdy ludziom jest już wszystko jedno.
Każda wspólna chwila już nie smakuje tak
zostaje nam rzeczywistość, z której znika czar.
Jak ślepy głupiec, wypatruje wschodu Słońca
wierze mocno w to, że wytrwamy do żywota końca.
To tylko halucynacje, widziałem nas na horyzoncie
że chwycę Cię za rękę i wszystko będzie dobrze.
Gdy dwa odmienne światy, w końcu dojdzie do kolizji
nic nie przetrwa, nie ważne jacy byliśmy silni.
Wszystko się rozpada, jedność dzielona przez dwa
kolapsu pozostałości drążą w sercu ślad.
To już czarna dziura a nie uczuć narząd
pochłonie całe światło z miłosnego krajobrazu.
Oczy na nieboskłonie widziały milion gwiazd
lecz teraz, żadnej nie mogę znaleźć w nas.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Dystans

0

Nie wierzę już w nic, co brzmi zbyt pięknie.
Utopia to fikcja, kto uwierzy ten polegnie.
Obietnice bez pokrycia, na których osiadł kurz,
melodia dla serca wyśpiewana wprost z twych ust.
Twoje słowa jak diamenty, błyszcząc, zaślepiają obraz.
Hipnotyzują, jak głupi wierzysz w ten drogowskaz.
Diamenty? To tylko błysk odbitego światła,
tak jak nasze życie, moc dobrego kłamstwa.
Ten sen jak marzenie, lecz pora na pobudkę,
spójrz w prawdy oblicze, które zazwyczaj jest smutne.
Gdzie ta zasada, że szczerość między ludźmi to podstawa,
gdy zawodzi drugi człowiek, przejebana sprawa.
Rozczarowanie, dość pływania już w tych samych brudach.
Dlaczego tak jest, że tylko sobie możesz ufać?
Mam do tego dystans, upadła nadzieja potrafi ranić,
nie ufam ludziom, taki mój obronny mechanizm.

Cień z otchłani

0

Siema, ja wciąż płynę, płynie niespokojny potok
martwo, bez wyrazu twarzy, bez emocji robot.
Starałem się być dobry, w zamian dostawałem obojętność
chyba lepiej być skurwielem, sprawiedliwość jest dziś brednią.
Choć jestem jeszcze młody cenię sobie spokój
nie spalam się za młodu jak moje ziomy w okół.
Często za to cierpię, ale inny być nie mogę
zakuty milczę, nawet wtedy gdy ktoś mi podstawia nogę.
Wszystkie bóle spalam w sobie,nie potrzebne są mi kłótnie
Z własnej woli męczennictwo, lubię jak jest mi smutniej.
Bezsilność, gdy wszystko się pierdoli, ja stoję z boku
czasami nasza twarz nie zdradza, co siedzi w ludzkim mroku.
Demony, choć przeważnie milczą, w środku wciąż są żywe
a gdy deszcz łez spada na ziemie słychać jak tłuką o szybę.
Ich krzyk Cię przeszywa, gdy zasypiasz i gdy wstajesz
są zbyt rzeczywiste, nie jak z tych wszystkich bajek.
Co budzi je do życia? Impuls osiadania na dnie?
Smutna perspektywa, że życie Ci marzenia kradnie
wciąż otwarte rany, upadki z goryczą rozczarowania
wszystko zbite w jedność, negatywny wynik jest równania.
Zamknięcie się w sobie, jedyna ucieczka od eksplozji
by uchronić tych najbliższych, to wszystko wynik troski.
Jestem tylko człowiekiem z całymi galaktykami emocji
i tak zrobię to, co jest w planach mej wyroczni
Wszystko ma granicę, cienką linię, dzielącą od wybuchu
po którym tracisz ludzkość, będąc już w krainie duchów.
Mam prośbę do ludzi, by nigdy nie przekraczali mojej
choć przetrwałem tyle burz, co dziwi, może się wydawać chore.
Nie ze wszystkim trzeba się godzić, człowieku tak się nie da
czasem warto postawić na swoim, gdy za zakrętem bieda
lecz są sytuację, w których nie możesz dać się porwać nerwom.
Znajdź gdzieś siłę, by zgorzkniałym nie obrócić się w ciemność.
Gdy patrzę na twą twarz, która tak nieświadomie mnie rani
to słyszę jego kroki, on się zbliża, cień z otchłani!
Czuje jego oddech, szepcze mi do ucha, wreszcie mnie uwolnij!
Kusi łatwym wyjściem, w powietrzu słodki zapach zbrodni.
Heroicznie walczę z nim, ta walka trwa już wieki
spalam te uczucia, czekam jak w otchłań znów odleci.
Choć poddaję własne zdanie, to dla dobra innych
przez to bardzo cierpię, oni są temu winni!
Chuj w to! Dla niektórych warto się poświęcić
nie jestem egoistą, wolę być jak Ci święci.
Pamiętaj! Upadły anioł to ze wszystkich najgorszy demon
bo gdy upada czyste dobro, już nic nie naprawi tego.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Chwila samotności

0

Są takie chwile, że potrzebny mi samotności dotyk
rozmowa z samym sobą, mój jedyny antybiotyk
nie unikniesz choroby w natłoku tak wielkich oczekiwań
gdzie nie ma czasu na łzy, ty przecież masz zdobywać.
Lecz płacz jest nam potrzebny, by oczyścić duszę
jeszcze jedna kwestia, zanim do świata znów wrócę.
Wciąż stwarzam problemy, rodzinie i przyjaciołom
brat, wiedz że upadając przez te nerwy nie było wesoło
z wyciągnięta dłonią nikogo, ludzie się tylko śmiali w koło
w tym wzburzonym ocenie musiałem wybudować własne molo
nie pomógł nikt, do wszystkiego musiałem dojść solo
znalazłem w końcu brzeg. Wreszcie!! Brat co za ulga
po takiej erupcji, powoli wygasa niespokojny wulkan.
Mimo to uciekam do niej, moja kochanka to samotność,
codziennie ją przytulam, w niej odnajduje mądrość
ona mnie rozumie, nie pyta, nie krzyczy,
tylko przy niej czuję się jak wypuszczony ze smyczy.
W głowie natłok myśli, wtedy czuje się od wszystkich inny
gdy żyję w świecie wspomnień i niezwykłych wizji
przechodzą ciarki, to wena mnie wynosi, lecę w chmury,
ten intelektualny potok, który pozwala omijać te pospolite mury.
Daje sobie upust, moje uczucia one wolno płyną,
gdzie jest ich miejsce? czy ty będziesz tą dziewczyną?
Tym magazynem moich oczekiwań, marzeń, planów na przyszłość,
niestety czas sprawia, że to wszystko może prysnąć
a my czasami dajemy wolność naszym zmysłom.
Wezbrany potok słów, wypowiedzianych bez zastanowienia
budujesz coś przez lata, a w jednej chwili tego nie ma
Jedno moja potrzeba wykrada wszystkie moje marzenia
bo jedyne czego w życiu szukam to od kogoś zrozumienia
Kiedy codziennie wstajesz, powiedz mi na co czekasz?
Czy to uśmiech, jedno słowo, od tego wyjątkowego człowieka?
Czy naprawdę na to zasługuje, przecież jest tyle innych istot
i to właśnie z nim chcesz budować wymarzona przyszłość?
Co by było gdyby los nie pokrzyżował naszych ścieżek?
To jakby, nas przeznaczyli sobie na magicznym papierze
ma tak być i koniec, czy wierzysz w takie przeznaczenie?
Czy każdy nasz wybór ma jakiekolwiek znaczenie?
Gdy się rodzisz, nie masz wpływu, gdzie i kim są twoi rodzice
czy w bogatym domu w Ameryce czy głodujesz gdzieś w Afryce!
Są takie chwile, gdzie na jakąś siłę wyższą liczę
przestaje w nią wierzyć widząc  jak matka synom pali znicze!
Gdy widzę tyle bólu, tak, to też zapewne boży plan
gdzie każdy chce szczytu, a marzenia odpływają w dal.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Bądź mistrzem

2

1.
Siema synu! Na tacy kilka słów, uwierz i bądź mistrzem!
Chcesz być pięknym kwiatem czy tylko zgniłym liściem?
Ziomek podnieś głowę i uważnie skieruj swoje oczy na mnie
nie jesteś przegrany, tylko dlatego, że dzisiaj jesteś na dnie.
Każdy na nim osiądzie, próba siły naszych charakterów
tylko ten co nie ma nic, a potem to osiągnie, jest bohaterem.
Wiem co teraz myślisz, dla naiwnych potok słów
śmieszny Mesjasz, który chce kogoś zbawić znów
mówić każdy może, gorzej to obracać w czyn
ta przemiana jest możliwa, gdy chcesz tego z wszystkich sił.
Poddanie, gdy jest trochę ciężej, nazwałbym lenistwem
nie masz nic do stracenia, walcz i bądź dobrej myśli.
W twoich oczach widzę to, tą chęć bycia wyjątkowym kimś
choć czasami Cie przytłacza, jest potrzebna by z nadzieją żyć.
Marzenia są niezbędne, by dążyć do celów widocznych na horyzoncie
o nie nieustanna walka, dziś każdy jest na froncie.

Ref.
Morze łez, wstajesz, patrzysz, niespełniony sen
budzi Cię, po pustych katach coś pali się, ambicja!
Nie gaś jej, by wygrać czasami wystarczy tylko iskra

2.
W życiu się układa, niby wszystko okej, ale to nie to
potrzebujesz więcej, potrzebujesz w końcu wejść na tron.
Ziomek masz już cel, nie siedź z założonymi rękoma
najgorszy ten co swoje marzenia pośród czterech ścian chowa.
Dla mnie już jesteś mistrzem, bo walczysz o swój sen
ciągłe doskonalenie siebie jest dla Ciebie tak jak tlen.
Społeczny problem, na starcie wywieszona biała flaga
lepiej nie próbować, skoro wiadomo że to przegrana sprawa.
Strach przed upadkiem, dziś dusi gardła wielu osób
wizja spełnionych marzeń to na to tchórzostwo sposób.
Jeśli z pozoru przegrasz i tak w głębi jesteś wygrany
bo odkryłeś sedno życia, do walki duch nie został Ci zabrany!
Synu przegraj sto razy abyś mógł wygrać choć raz
ból nieudanych prób cechuje mistrzów, nie ma co się bać!
Mimo tylu łez wiem, że to czas wyleczy rany
wyjdzie Słońce, a wtedy będziesz niepokonany.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Oblana sesja

1

Miałem sen, jak głupiec myślałem, że spełni
zarabiać gruby hajs, ja byłem tego pewny
opada znów kurtyna, gdy na scenę wchodzą nerwy
mówię: „Jeszcze będzie czas”, ja robię to bez przerwy
wygodne jest siedzenie, gdy trzeba zrobić ruch
strach przed konsekwencją, milczę jak ten duch
Wielkie rzeczy jak ten piasek, przelatują mi przez palce
Tylko nie mów mi ziomeczku, że cel: o swoje walczyć!
Mam większe dziś zmartwienie, co ja powiem matce
że wyjebka totalna, że ze swoim życiem tańczę.
Rozrywkowe akcje, topiony w wódce talent
A jeśli stres za duży, to kurwa nalej
A w życiu jak to w życie, się idzie dalej
Nikt Ci nie zapłaci kolo za gruby balet
Ambicja, stan krytyczny, od rodziców presja
Lecz do tego nie dojrzałem, oblana sesja!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Rzeczywistość

1

Moje przemyślenia napisane na szybkości ;)

 

Ziomek słuchaj! Życie dobry dramat, kiepska komedia

Witaj w Polsce! Los z natury matka wredna

Marzenia opium! Codzienna dawka, łatwo przedawkować

Rzeczywistość daje detoks! Czyny zostają na słowach

Plany szybko tracą sens. Płyniesz rzeką, zwykły spontan

Dla dobra innych czasami trzeba swój Eden oddać

Dwadzieścia lat protekcji, koniec! Teraz ty kierujesz statkiem

Dorosły kapitanie, nie liczysz już na matkę.

Niespokojne wody życia, zagubiony w labiryncie

Praca! Ciężka praca! Za darmo groszem nikt nie sypnie

czesne, czynsz, drogie jak wszystko w tym kraju

nawet jak harujesz jak wół to żyjesz na skraju

alkohol, twarde dragi, od depresji odskocznia

niszczą monotonię, lecz dawka często jest zbyt mocna

Inaczej się nie da, gdy rzeczywistość skąpa w przyjemności

gdzie nawet miłość oblana jest w przykrości!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Elena

0

Nowy tekst :) Przez osobę Eleny przedstawiłem wszystkie dawne miłości z przeszłości, które przeżył już dorosły facet :) Enjoy!

Miałaś różne imiona, ja nazywałem Cię Elena
zostawiłaś fotografię ale Ciebie samej już nie ma!
Odchodziłaś nie raz powracając nową obierałaś twarz
wpadałem w tą pułapkę po raz kolejny słysząc Nice Try!
Teraz wiem! Za młodu miłość to raczej dobry żart
znajomości z tobą rozpadały się jak domek z kart.
Łapaliśmy moment, przyszłość to odległość wizja
strach o konsekwencje, może dlatego nam szansa prysła?
Jebana młodość, za głupi by zrobić coś dobrze
a czy dostajesz później drugą szansę? Skąd że!
Percepcja nastawiona na odbiór mocnych wrażeń
gdzie tu miejsce na coś stałego pośród rzeki marzeń.
Byłem głupim szczeniakiem, związki przelotną znajomością
potrzebą naszych ciał, które nazywaliśmy miłością.
Przysięgaliśmy sobie, na drzewach kreśląc inicjały
prawdziwa była tylko zdrada, te drzewa już spróchniały!

Szukałem mojej Eleny, ideału dla spragnionego serca
potrzeba wielu porażek by w końcu dojść do sedna.
Może ta cudowna dziewczyna nigdy nie istniała
a gdy ją znalazłem, nie, to życie robiło mnie w wała!
Skąd tyle nie wiadomych, przecież nie mieliśmy tajemnic
brakowało cierpliwości by się dalej w to zagłębić.
Widywałaś mnie na skraju, kurwa! Zachlanego w trupa
czasem ja, czasem ty, pozwalaliśmy drugiej osobie upaść.
Nie wiem czemu nam nie wyszło, to zawsze czyjaś wina
a smutna pętla kłótni od znudzenia się zaczyna
w przeciwne strony kurs, z uczuć został tylko popiół
trzeba było iść do przodu, z tym H2O w oku.
Dzisiaj gdy Cię mijam w natłoku wielu twarzy
powiemy sobie cześć, lecz nic więcej się nie zdarzy.
Może jest tak samo a serca biją w inny rytm
czas rozpuścił szczątki uczuć może coś jest w tym.
Choć dla mnie nic nie znaczysz, pozostał mi sentyment
wielka skała wspomnień, których nie przesuniesz o centymetr.
Czy żałuje? Może! Jesteś nieodkrytą tajemnicą!
A co jeśli by się udało, nie! Losu władcy tego nie widzą!
Młodzieńczą miłość przetopiłem w złote doświadczenie
tyle dobrego zostało mi po mojej Elenie.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Słowne igły

0

Młoda, ładna dziewczyna, z pozoru to ma lekko
ma w życiu Disneyland, lecz ja nazwałbym to brednią
Prawdziwe sedno, a z nim związana jest ciemność
Ta mroczna strona, zimny beton a nie bajki
zapłakane oczy, w kieszeni mentolowe fajki
trzęsą jej się ręce, lecz te drgawki nie są z zimna
i choć nie widać krwi, to ukuła ją dziś igła
czuje się przegrana, czuje wręcz nie ludzki wstyd
samotność jej przyjaciel, ona nie ma dokąd iść
Ci śmieszni przyjaciele tak się łatwo odwracają
wpadają w lepką sieć a plotką tam jest pająk
zamiast pytać o to Ciebie, oni innym zaufają!
Ludzie niszczą Ci życiorys w przypływie nienawiści
Nadają status kurwy, bo chcą być wreszcie wyżsi!
TY zostajesz z tym sam, nie uwierzy tobie nikt
Wiarygodniejszy będzie dla nich ten zakłamany shit!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Laleczki

0

Ej Laleczko, mówisz, że ty, to kobieta wyzwolona
korzystasz z życia, przecież jesteś piękna i młoda.
To nie problem, że codziennie innemu zrobisz loda
a że tracisz przy tym godność, tego Ci nie szkoda?
XXI wiek, gdzie pośród syfu nie ma miejsca na miłość
tu, gdzie tak łatwo zaliczyć dziewczynę czyjąś.
Mamy więcej wolności, więc skończyły się skrupuły
styl, by pierdolić wierność i te wszystkie bzdury.
Dla mnie to jest śmieszne, a dla was to nowa moda
by się pieprzyć z kim popadnie, a zdradę w kłamstwie chować.
Nastoletnie panny, które chcą być kobietami
nie szanują się w ogóle, są seks-maszynami.
Zrobią wszystko by mieć lans, wpadają w seksualny trans
lubią bawić się po klubach, ale nie za swój hajs
szybko znajdą delikwenta, leci kolejka za kolejką
alkohol działa tak, że wiadomo, jak się skończy to na pewno.
Są świetnymi aktorkami, wręcz mistrzyniami w kłamstwie
a ploty o ich zdradzie, to ponoć fałszywe informacje.
Nie mów mi, że to o miłość, tu chodzi o przyjemność
seks to twój narkotyk, a z kim to wszystko jedno.
Żal mi na to patrzeć, trzymam się od tego z dala
od świata, gdzie wszystko w takim tempie zapierdala!
Dokąd to wszystko zmierza? Sponsoring, młode mamy?!
Chcę poznawać tu dziewczyny a nie pieprzone szmaty!

 

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Wiara

0

Pierwsza zwrotka nowego tekstu :)

Boże! od kilku lat między nami głucha cisza
pewnie! ty próbowałeś, ale ściana nie do przebicia
staneła nam na przeciw, bunt twoich dzieci
zwątpienie w Boga kiedy wszystko na dół leci
rozczarowanie, ból, nie dam już rady
to są przyczyny dlaczego budujemy ściany
palimy mosty, zamiast się łączyć
zburzmy te ściany, tylko wtedy świat jest mocny
Mów mi buntownik, nie jestem święty
winę zrzucałem na Ciebie za swoję błędy
zwątpiłem w wierze, byłem przeklęty
stałeś bezczynnie jakbys był na mój los obojętny
moja dusza, rozbity krycztał na kawałków milion
moja osobista wiara ,nie opetany przez legion
madrzejszy wracam do Ciebie, chce poczuć twą obecność
bo monolog z tobą to szlak by znaleźć życia sedno

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Kilka sekund

3

1.
Chcę opowiedzieć smutną historię jakich jest setki
tu gdzie zło wylewa się z człowieka ręki.
Chore zło, ślad zostawia w duszy na wieki
twoja przeszłość stanie tobie w życiu na przeciw.
Tak jak stała tej dziewczynce, teraz jest dorosłą panną
zawsze nosiła ten ciężar, unieść go nie było łatwo
bo co ma zrobić dziecko, które zostaje z tym same
i nie może kurwa liczyć, na tatę i na mamę!
Bo jeden chory świr postanowił się zabawić
i w chuju miał, że może przez to kogoś zranić!
Dał dziewczynce kilka sekund, kilka sekund piekła!
Nękające ją demony od których jeszcze nie uciekła
ten demon był tak blisko, był jej ciotecznym bratem
to chore że rodzina była dla niej katem.
Zdrowo pojebany kat, który miał na imię Damian
typo w dupie miał moralność, dziadkowi hajs podkradał.
Ofiarą spokojna dziewczyna, jedenastoletnią Sandra
teraz to inna osoba, jej psychika jest tak zdarta.

Ref.
Ona nie ma już nic, tylko te kilka sekund
kilka sekund, które zabrały jej czar młodego wieku!

2.
Ta historia miała miejsce w jednej z polskich wsi
gdy tak Słońce dogrzewało podczas letnich dni.
Sandra była sama w domu, wyjechali gdzieś rodzice
i to są sytuację, których kurwa nienawidzę.
Zostawili dziecko same, niedaleko czyhał demon
tak zrobili dziecku krzywdę, ono nie zapomni tego.
Po sąsiedztwie mieszkał dziadek, w podstarzałym wieku gość
mu pomagał wnuczek Damian, zawsze mu okradał coś.
Sandra nie lubiła brata, to typ z pod czarnej gwiazdy
funkcjonował w patologii, miewał pojebane jazdy.
Wtedy miał szesnaście lat i go podniecała siostra
bardzo wkurwiało go to, że nie mógł tej dziewicy dostać.
Nadarzyła się okazja, już typowi cieknie ślinka
a los chciał że do dziadka poszła bezbronna dziewczynka.
Chciała pomóc dziadziusiowi zmywając mu naczynia
starzec poszedł do sąsiada, tu ten dramat się zaczyna
za plecami czekał on, niestety drzwi były zamknięte
ten skurwiel zamknął je, bo liczył dzisiaj na więcej.
Nie ma już drogi ucieczki, ogarnia ją niepewność
szybszy oddech, na szyi się strach owija pętlą.
Rozsunął swój rozporek, kazał patrzeć jej na członka
ona nie chce tego widzieć, odwróciła się do okna.
Nie był wcale delikatny, mocno złapał za nadgarstki
na ucho szepnął jej, że nigdy nie rżnął takiej laski!
Kazał jej dotykać się, mówił tam mi będzie dobrze
onanizował się, powoli ściągał z Sandry spodnie
przytulił ją do siebie, zaczęła głośno krzyczeć
lecz nie było żadnej szansy by ktoś mógł ją usłyszeć.
W dziecka głowie, szybki instynkt, wie co się stanie
że tak bolesny akt jest w jego planie
miała tylko kilka sekund, by uniknąć tej tragedii
rozum podpowiadał jej, znajdź ten klucz i biegnij.
Lewą dłonią wzięła fiuta, drugą do kieszeni sięga
Go podnieciło to, klucz znalazła dziecka ręka.
Miała szczęście, że w fantazji leciał kilka chwil
wyrwała się z uścisku, w sekundę otworzyła drzwi
ile tylko miała sił, tak szybko biegła przed siebie.
Ją uratował spryt, może jakaś siła w niebie

Ref.
Ona nie ma już nic, tylko te kilka sekund
kilka sekund, które zabrały jej czar młodego wieku!

3.
Co z tego, że ją nie gwałcił, ten syf pozostał
a te kilka sekund, utrzymująca się wciąż krosta.
Teraz ma wstręt do chłopaków, każdy z nim jej się kojarzy
nie ogląda się za nimi pośród szkolnych korytarzy.
Nie zaufa nigdy więcej, wie że człowiek umie ranić
boi się, że znowu spotka jednego z takich drani.
Oddaliła się od bliskich, czuje do rodziców żal
nic im nie powiedziała, przemilczała duszy stan.
Na zewnątrz jest normalna, wewnętrznie roni łzy
a jej własny dom przypomina jej ten syf
potem stacza się w alkohol i imprezy na hard-corze
w ten sposób chce czuć szczęście na życiowej drodze.
Tak bardzo chcę zapomnieć, każdy sposób na to na nic
a w życiu jak u Chady, tego nie da się naprawić!
Tak cierpią te dziewczyny, ofiary przekraczania granic
nie każda daję radę, kilka chce się kurwa zabić!
Damian skończył w więzieniu, wcześniej w poprawczaku
wreszcie dopadła go kara, kara dla zgniłego kwiatu!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Muzyka

0

Po szkole pisze teksty z miłości do mych ludzi
bo oni są przyczyną by codziennie wciąż się budzić.
Szybki kmin, fajny rym wchodzący dobrze w bit
zakładam słuchawki by znów wczuć się w rytm.
Odcinam się, mam swój świat, oblany milionem brzmień
które nadają barw mojemu życiu w każdy dzień.
Odnajduję tutaj siebie, tworzę własną rzeczywistość
pochłania mnie do głębi i daje w duchu czystość.
I nie ważny jest gatunek, czy to muzyka mas
hip-hop, reagee, rock czy electro&house.
Każdy ma swój gust, muzyka daje nam szeroki wybór
znajdziesz coś dla siebie, w zależności od swych wygód.
Słuchaj, chłopaku, słuchaj dziewczyno, odpal swoją nutę
na słuchawkach na głośnikach, niech chwile wolno płyną.
Muzyka wlewa w ludzi miłość, utrwala piękno wspomnień
każdą swoją cząstką sprawia, że z dna chcemy się podnieść!

Ref.
To muzyka, mój narkotyk, z nią chwytam każdy dzień
moja miłość, milion brzmień, problemy chowam w cień!
Podróż w inny wymiar, każdy dźwięk ma swój smak
dla mnie to coś więcej niż tylko kick and bass!
Ta pustka gdy milknie dobry bit, Bo ziomek wiesz?
Ja, bez muzyki nie mógłbym żyć!!!

Muzyka to jest przekaz, strumień tych emocji
daje nam światełko, dzięki niej jesteśmy mocni.
Pięknie brzmiące dźwięki, niskie C wysokie G.
Cała gamma pięknych barw, które skradły serce me.
Wzbudza we mnie podziw, czymś emanuje boskim
najlepsza jest ta twórcza, nie ta za pieniążki!
Szacunek dla muzyków jak mój ziomek, pozdro Cantar!
Muzyka wbiła mi do głowy jeden cel: „Świat ten napraw”!
Ja to zrobię, choćby nie wiem jaki w oczy wiał mi wiatr
bo przez muzykę, można zaginać przestrzeń i czas!
Wyobraź sobie, że w każdym momencie życie grało by melodię
wszystko miało by swój czar, zruciło by tą monotonię.
Jednych podnosi z doła, drugim daję siłę do działania
motywuje nas by dążyć do marzeń tych spełniania.
Hip-hop ma nas łączyć, nie kreować nienawiść
czy ten co szerzy zawiść może wszystkich zbawić?

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Ja”

0

Boże! Odpowiedz mi. Jak mam być tu szczęśliwym?
W tym świecie, gdzie życie nie jest czymś sprawiedliwym.
Szukałem tego wszędzie, przejrzałem każdy kąt
były chwile euforii, lecz w mej duszy ciągły mrok.
Nie umiem być jak oni, może za dużo rozumiem
nie zgadzam się na wszystko, nie wpadam w grząski strumień.
Ludzie, nie akceptują mnie, chcą zmienić to kim jestem
mają już dla mnie plan, znają dobrze moje miejsce.
Słuchaczu! By się Ci podobać, mam zabić własne ego?
Będąc tworem społeczeństwa, w którym nie ma nic pięknego!
Zmieniamy się dla innych, by poczuć wreszcie spokój
by nie zostać ocenionym, stajemy często z boku.
Ziomek! Ludzie są wredni, chcą wykorzystać twoją słabość
wszystko już wiedzą, choć tak naprawdę Cię nie znają
dla swoich wygód łatkę odmieńca Ci wlepiają.
Kto wam dał takie prawo? Od mojego życia wara
nikt mi tutaj nie zabroni się dla ideałów spalać!

Ref.
Chciałbym odnaleźć szczęście, będąc samym sobą
lecz jak mam to zrobić skoro los traktuje mnie surowo.
Pamiętam jedną ważną rzecz, nigdy nie wolną zwątpić
że przyjdzie lepsze jutro, nowy impuls we mnie wstąpił!

Nie jestem tak jak inni, nie muszę powielać schematu
wolę stworzyć własny schemat i pokazać go światu.
Mam własne zdanie, ono jest poza kontrolą
to moje artefakty, które nazywam wolną wolą.
Każdemu nie da się dogodzić, ty masz własny szlak
jak będzie wyglądać zależy od tego ile z siebie dasz.
Jeśli nie ma efektu, widocznie, za mało się starałeś
że kiedyś będzie lepiej, nigdy tej wiary nie poddałem!
Ci co gadają za plecami, niech pierdolą sobie dalej
bo w ogóle  nie ruszają mnie ich z dupy wyjęte żale.
Ziomuś! Ty tu żyjesz dla innych czy ty żyjesz tu dla siebie
wiedz, że oni Ci nie pomogą gdy będziesz brat na glebie.
Żyj własnym życiem, chłoń z niego radość każdego dnia
bo prawdziwe szczęście to odnaleźć znaczenie słowa „ja”!

Prawa Autorskie: Dominik Śliczniak

2 słowa

0

Moje życie, czułem się w nim jak w rynsztoku
niby miałem wszystko, tylko nikogo w okół.
Nikogo, kto by roztarganej duszy przyniósł spokój
namalował lepszy świat, mówiąc tylko hokus pokus.
Żyłem w samotności, myśląc że jest tak wygodniej
ludzie coraz dalej, życie krzyczy: oprzytomniej!
Bez bliskości, duch zamarza , czas płynie wolniej
szedłem pyszny tak w uczucia ubrany skromnie.
Nie wpuszczałem światła życia, miałem strefę ozonową
dopóki nie przywitał mnie, los sytuacją nową
i z dnia na dzień dał znajomość wyjątkową
stałem wryty tak, jakby piorun, mnie trzepną zdrowo.
Ja opierałem się, przecież człowiek tak umie ranić
lecz gdy amor Cię dopadnie, cała obrona jest już na nic.
Ona przypomniała mi że życiem trzeba się bawić
i w mojej zimnej duszy znalazła do szczęścia klawisz!

Ref.

Czy dwa słowa mogą zmienić cały twój świat?
Dzisiaj, zamknij oczy i poczuj ten stan!
Nie walcz, tylko poddaj się uczuciom w pełni
Bo może ta osoba zdoła twoje marzenia spełnić!

Ziom, kiedyś było tak, że nie wierzyłem w miłość
w ten uczuciowy raj w serca bicie z taką siłą
może to dlatego że mi się tak nie zdarzyło
i życie głucho tak przed oczami mi spieprzyło.
Ty jesteś tym wyjątkiem, przy tobie gaśnie oporu wola
przebiłaś serca głaz, czego nikt jeszcze nie zdołał.
Dzięki tobie mogę wypowiedzieć te dwa proste słowa
Kocham Cię! I ty wiesz że miłość się pod nimi chowa.
Znane wszystkim te dwa słowa, więc jaki jest ich przekaz?
One dają wszystko z Ciebie dla drugiego człowieka
masz tylko jeden zapach, jeden uśmiech, ten na który czekasz
a spędzony wspólnie czas, dla Ciebie jest jak feta.
Szczera miłość, nie sztuczne kwiatki czy romanse.
Całą duszą o szczęście dla nas teraz walczę.
Wiesz! Dokonałaś cudu, przez kilka słów i gestów
dwoma słowami wyciągnęłaś mnie z uczuciowego plebsu!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Fan Page

1

Witam! Postanowiłem założyć stronkę na Facebooku. Jeżeli podobają Ci się moje teksty to polub moją stronkę. Link : 
https://www.facebook.com/dominrap
:)

„Talent”

0

Jeśli, Bóg dał ci talent, to wykaż się sercem
Stań przed lustrem i powiedz że masz szczęście
Uwierz w siebie, poszukaj przeznaczenia
Dla Ciebie też plan ma planeta Ziemia
bo jestem typem, który ten wyścig wygrał
już jestem świadom, czemu los mnie tu przygnał
żyje po to, by do was kierować słowa
pozostać sobą, to jest moja droga
słuchaj ziomek! nie poddawaj się na śliskim gruncie
żadna wymówka tutaj płazem Ci nie ujdzie
jeśli oddychasz i czujesz serca puls
wciąż masz tą szansę, pamiętaj chcieć to móc
pomocna dłoń, ode mnie do was gest
rozjaśniam wizje, z zakłamaniem precz
Nie daj sobie wmówić, że nie masz perspektywy
tak mówią ścierwa, które chcą byś nie był żywy

Ref.
Każdy ma jakąś misje, Bóg ma dla nas plan
miliony istnień, każdy człowiek jest coś wart
Zaciśnij zęby, mocno chciej, znajdź swój cel
zmarnować talent to najgorsza rzecz

Ej! Chce Ci przekazać jedną ważną treść.
Joł! Potraktuj to jak wyzwolenia pieśń.
Przegrałeś, bo wierzysz że jesteś przegranym
w ten sposób nigdy nie staniesz w miejscu dla wygranych.
Raz nie zaszkodzi, pomyśleć pozytywnie
wygrali Ci, co wierzyli w coś naiwnie.
Wiara, nadzieja i zawsze ciężka praca
daj się z siebie wszystko, to zawsze się opłaca.
To że tutaj stoisz, potraktuj jako dar
bo możliwość życia to największy skarb.
Zrób coś z sobą, zacznij działać, pomóż innym
postaw na progres, pomyśl sobie jestem silny
na pewno też, jesteś komuś potrzebny
zawsze jest ktoś, komu nie jesteś obojętny.
Masz w sobie talent, jest tyle dziedzin życia
pokaz się ludziom, wyjdź w końcu z ukrycia!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak


  • RSS