domin-art

Na tym blogu znajdziecie moje wiersze i różnorakie teksty. To taka mała przestrzeń, w której uwolnię moje myśli.

„Rymowe latanie”

1

1.
Piszę tekst, zamykam się w refleksjach
Na kartce pustki, dławi mnie ta presja
lirycznie chciałbym, robić to jak mesjasz
przez słowo zbawiać, to jest moja wersja
jak się tu przebić, o tym jest ta sesja
lecz łatwo upaść, ta gra jest niebezpieczna
pisząc rymy chce być niepowtarzalny
nie banalny, po prostu gość genialny
nic na siłę, tak bardzo naturalny
mówiący prawdę, nigdy nie medialny
z dala od stada, on nie jest łatwopalny
wciąż zaciśnięte pięści, to pochód triumfalny
do reki długopis, spalę dziś atrament
bo jak już odejdę, to będzie mój testament
najważniejsze to znaleźć na życie patent
a słowa kurew zamienić na nad świetlny napęd

Ref.
Ziom! Mam inne pożądania
moja głowa jest od latania,
miejsce rymów kreowania
prosty rap, zero sprzedawania!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„To jest Kantar”

3

Tekst napisanych dla jaj xD Na życzenie mojego kolegi, prawie rok temu.

Jadę na koniu, by odwiedzić kilka miejsc
Wio! Wieź mnie tam gdzie ja mam tylko chęć
Chodź po pijaku ja jeżdżę od niedawna
Finlandia, tanie wino, alko to zawsze alko
Trzymam się jezdni, jak żuk trzyma się gówna
Osiem lat na Rafale, a grzywa ciągle jest brudna
Moi ludzie ze mną, jaramy trawkę
Moi ludzie ze mną nawet gdy mam zajawkę
To nie jest koń na lans przy spożywczaku
Nie kręci mnie porno w sieci i lulok roku
Kręci mnie jazda, jawka nie zgasła
Jeździmy po mieście i tak przez cały ranek
W klasie mówią, że mam jebanego doła
Lecz ta faza, zna sposób, co daje ogrom fanek
Niepodrabialny geniusz, nie pierdoła
Niezatapialna kmina na falach powszechnego gówna

Ref.
To jest diox! To jest diox! Łukasz Kantar!
Magulonek pierwsza klasa taka prawda!
To jest diox! To jest diox! Łukasz Kantar!
Rum! Rum! Rum! Rum! Palą się tłumniki w bajkach!

I nawet jeśli mają dziś ze mnie zbite
Nic na to nie poradzę, takie mózgi poryte
Odwalam hecę! W maju! Na haju!
Nie przebijesz mnie niczym ziomek, w tym kraju
W niektórych stajniach myślą, że jestem Vip-em
Choć wciąż wciągam kreski ze zjaranym Zbychem
Wróżki, nie wróżki, jednorożce wciąż widzę
Wychodzi ujemna delta, tym sobie szydzę
Znam te wszystkie wzory, tak jak znam Kubicę
To nic, że sam, po pijaku walę w donicę
I nawet jeśli tornado przegra w tej lidze!
Kocham ten klub! Go się nigdy nie wstydzę!
Zaśpiewam! All Day! Jednorożec na tęczy!
Bez swojego pana! Luloka dziś męczy!
Dziś oficjalnie! Z kumplami po trawce!
Podnoszę dwa palce, aby żyć w innej bajce!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Ten Świat”

2

Ref.

Popatrz! To ten świat o który walczysz

Czy tak warto? jest pod niego tańczyć

Oto miejsce! zabronione być tu sobą

Materialny żywot,  jest dla wielu drogą

I choć stoję obok, to z podniesioną głową!!!

 

1.

Tracę sens! aby dalej iść rozumiesz?
skoro się gubię, w tym pierdolonym tłumie
tu! każdy czegoś chcę, każdy o coś walczy
nie sprzedajesz się, powracasz na tarczy
nie chcesz być aktorem, a chcesz być sobą
jesteś taki jak ja, idźmy wspólną drogą
aleją mędrców, wykwintnie usłaną różami
gdzie nie ma kwiatów, a życie wita Cię kolcami
a owoc przekwitł, zanim zdążył się narodzić
zabił go wiatr, który śmiał tędy przechodzić
powiem ślepców, którzy widzą w tym tylko zysk
zsyłając na naszą ziemię, ten materialny syf
tu ideały, deptane są przez chmurę absurdów
w cenie chamska prostota, poprawa wizerunków
Zawiść! by przypadkiem, komuś się nie wyszło
tak ginie fundament, by budować lepszą przyszłość

 

inna wersja:

„tu ideały deptane są przez materialny zysk”

sam nie wiedziałem którą wersję wybrać

 

2.

Zasypiam i co codziennie smutniejszym się budzę
o życiowej sztuce, w tym pościgu się uczę
biegniemy, wciąż przed siebie, by znaleźć sens
każdy jak potrafi, ukojeniem jest nam sen
gonitwa za marzeniami, po to się spalamy
to smutne, że nie znamy, już siebie samych

bo ten świat żeruje, na ludzkiej świadomości
pośród hajsu plików, nie szukaj ziom litości
bo chodzi o to, aby mieć w kieszeni więcej
dlatego na ulicy, deszcz łez widać częściej
wielu nie wytrzymało, reszta za czymś goni
tratując innych, myślą że to ich ochroni
da szanse oszukać Boga, z zegarkiem w dłoni
brzęk monet czy dźwięk odpalanej broni
żyje się w niepewności, nie wiesz co cie czeka
w tym świecie, tak bardzo kruchy jest los człowieka

 

3.

jestem obserwatorem jak Sokół narratorem
i idę przez życie, całkiem innym torem
zawistne kurwy? trzymam je na dystans
nigdy nie pozwolę , aby moja szansa prysła

nie znajdziesz mnie, tam gdzie, sceniczne światło
siedzącego na tronie, gdzie zakłamanie płynie wartko
tu płonie ostatnie drzewo, przepraszam Cię matko
za bój twoich synów, czy można go nazwać walką?
każdy chce być królem, nikt nie chce być przegrany
lecz człowiek krzywdzący brata, nie będzie pamiętany

mówią, życie jest sprawiedliwe, dla wszystkich równe
ale śmiem twierdzić, że tak jest tylko w trumnie
bo w tym wyścigu, to jest bez pit stopu meta
a ludzie smakują życie, jakby to była feta
wciągają się coraz mocniej, w to bagno bez refleksji
gdzie widnieje piękny napis: równi i równiejsi!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Sad Love”

1

Ten bit był inspiracją

Ref.

Stoję tu, by łapać twoje urocze spojrzenie
każdy uśmiech oblany w młodzieńcze marzenie
Wspólny czas radości, czy to zauroczenie
wiem że przy tobie odnajdę obiecaną ziemię

1.
Ja Cię kocham, choć może nawet o tym nie wiesz
To smutna miłość, co dalej robić, tego nie wiesz
Czy brnąc w to dalej, czy pokornie stanąć z boku
zasypiać razem, myśleć o tobie na każdym kroku

budząc się, widzieć twoje oczy i tak co roku
czy poddać się smutnej prawdzie i dać spokój
to boli, gdy widzę coś, czego nie zdobędę
to jak ślepy zaułek w tej drodze po szczęście

Wiem! nic z tego nie będzie, ale zrozum ze Cię kocham
A gdy już raz to poczujesz, nie tak łatwo się odkochać
Wbijasz mi igły, gdy tak obojętnie na mnie patrzysz
to Cię zabije gdy o czyjeś uczucia walczysz

dlaczego tak jest, że nasz związek nie ma szans
jestem tu przegrany, bo nie szukam w życiu braw
Jedyne, co chcę ci dać, to szczere do bólu uczucie
pozbawiane forsy, oblane wartości poczuciem
Jeszcze nie składam broni, bo wiem ze jest warto
Powalczyć o Ciebie, choć miałbym czuć się martwo
bo dajesz mi nadzieje, że mogę być tu lepszy,
jesteś światełkiem w tunelu, gdy wszystko się pieprzy

Ref.

Stoję tu, by łapać twoje urocze spojrzenie
każdy uśmiech oblany w młodzieńcze marzenie
Wspólny czas radości, czy to zauroczenie
wiem że przy tobie odnajdę obiecaną ziemię

 

2.
czy to odmienność charakterów czy zła karta
że nie jesteśmy razem, choć tyle jesteś warta
jak zwykły chłopak, który nic nie znaczy w świecie
może dać lepszą przyszłość tej jednej kobiecie
ja chciałbym, żeby to wyglądało jak w filmie
iść przez życie z muzyką która nigdy nie milknie
lecz pośród obcych twarzy, czuje jakbym znikał
w deszczowy dzień, ktoś się mnie wtedy spytał
czy jeszcze wierzysz w miłość, tą prawdziwą
bez hajsu w tle, oddychającą tylko chwilą
która wyrasta, pośród trującego smogu
wiecznie młodą, nieśmiertelną nawet z grobu
Ja w nią wierze, nie straciłem nadziei
jak ostatni romantyk, w oparach beznadziei
koniec bajki, spójrzmy prawdzie w oczy
byśmy byli razem, nie ma takiej mocy
prędzej na pustyni, zakwitnie tysiąc róż
niż życie wyda owoc z naszych dwóch dusz

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Nowa droga”

1

Ref.

Obieramy nowy szlak
Czy tak ma wyglądać rap?
Wsród pustych tekstów i tanich braw
To nowe spojrzenie na świat
prosty przekaz, bez sięgania gwiazd
przeciwko najsmutniejszej z prawd
Że to komercja artyzm uśmierca!!!

 

1.

To nie są słowa, przy których przetańczysz noc
W uścisku ukochanego, czując tą magiczną moc
Nie! nie zaśpiewasz ich  po pijaku w klubie
z dobrymi kolegami, wesoło skacząc w tłumie
To nieśmiertelna nawijka, której siłę mierzysz
za sprawą stu milionów własnych wewnętrzny przeżyć
sumą odmienionych żyć, uśmiechniętych twarzy
ludem, który mimo łatwych dróg, ciągle marzy
Wybierz drogę artysty, a szybko zgaśniesz
pośród ogółu, który w dupie ma twe racje
Wolą cudowny środek, by ukoić słuch, nie rozum
Wybierają pięknych bajerantów ,dopuszczając ich do głosu
Nie patrz na nich, oni się sprzedali
Liczą hajs, który tobie słuchaczu zabrali
Skomplikowane rymy, w ucho wpadające słowa
Ładnie brzmiące, lecz nic się pod nimi nie chowa

Ref.

Obieramy nowy szlak
Czy tak ma wyglądać rap?
Wsród pustych tekstów i tanich braw
To nowe spojrzenie na świat
prosty przekaz, bez sięgania gwiazd
przeciwko najsmutniejszej z prawd
Że to komercja artyzm uśmierca!!!

2.
Obierz z nami nową drogę, pierdol tani lans
Bo nie ważne jak wyglądasz, ważne co w duszy masz
Możesz być najbrzydszy tutaj, a przebić się umysłem
Lecieć wysoko jak ptak, pierdoląc całą hipokryzje
Oni łakną piękna, tylko to mogą zrozumieć
bo łatwo je ocenić, nasze oko tak już umie
umila nam życie, pośród kolejnych posunięć
więc chwała tym, co są w stanie to zrozumieć
Chwała tym, co się nie sprzedali i grają dalej
Wypijmy za ich zdrowie, ty leć i flaszkę nalej
Dzięki, że mimo w koło kłamstw, przekazujecie prawdę
bo wasze słowa sprawiają,że można poczuć się jak dawniej

Przypominają czasy gdy jeszcze teksty coś znaczyły
a nie jak teraz, w gówno dla małolat się zmieniły

Ej Gwiazdorze, a ty co po sobie zostawisz
Kiedy umrzesz, czy zdążyłeś kogoś w życiu zbawić?
Zero prawdy! Nie zostanie po tobie żaden trwały ślad
Ja mam słowa, które lecą przez historię tak jak ptak

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Przyjaciółko”

3

1.
Jesteś moją przyjaciółką, znamy się od lat
od kiedy pamiętam, wędrowaliśmy przez ten świat
zawsze razem,  ku przeciwnościom losu
by złapać swoje marzenia, każde na swój sposób
a gdy miałaś problemy, ja przychodziłem na pomoc
mogłaś być pewna, że nigdy nie pozwolę Ci utonąć
Traktowałem Cię jak siostrę, byłaś najważniejsza
Choć w oczach mężczyzny, nie byłaś najpiękniejsza
Coś pękło, gdy przyszedł czas dokonać wyboru
A co mógł zrobić głupi dzieciak, w tym świecie bez honoru
Wybrał piękne dziewczyny, nie prawdziwe szczęście
Zostawił ją samą sobie, na życiowym zakręcie
Jednak ty, jak zawsze, dałaś  radę
A ja upadłem na dno, goniąc niedostępną sławę
Teraz czuję się jak kretyn, chciałbym Cię przeprosić
ofiarować swoje życie, by te krzywdy wynagrodzić

 

Ref.
To opowieść o naszej znajomości
O dwóch duszach, wśród bólu i radości
Kocham Cię, musisz to zrozumieć
Dobrze wiesz, ja bez Ciebie żyć nie umiem
Nadszedł czas, musimy coś zmienić
te dwa słowa, w wieczną drogę zamienić

 

2.
Zrozumiałem swoje uczucia, tylko trochę za późno
Teraz szukać wytłumaczenia, to wszystko na próżno
Będąc daleko od Ciebie, czułem się tak smutno
Choć wokół  tyle barw,  bez twojej jest tu pusto
Byłaś mi jak tlen, bez którego się dusiłem

czemu byłem tak głupi, że skarb z rąk wypuściłem

A w głowie tylko, moment naszego spotkania
Nie liczyłem na nic, zwykły znak  pojednania
Jednak twoje oczy, wystarczyły aby wiedzieć
straciłem najwspanialszy kryształ,na tym świecie
Stałem nieruchomo, ze wstydem patrząc na Ciebie
będąc pewien, że na mój widok czujesz wkurwienie

los oszalał, słysząc w twoich ustach serdeczne cześć
bo wyglądasz, jakbyś zapomniała tą bolesną treść
Życie nabiera sens, wsród tylu dziwnych miejsc
Tylko przyjaciel ujrzy światło, pośród tylu klęsk

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Pamiętaj”

1

Pamiętaj skąd pochodzisz i dokąd zmierzasz
Nie zapomnij być sobą, kiedy ten świat przemierzasz
Nie zmieniaj się, bo innym się nie podobasz
To ich zdanie, ty sam w lustrze zobacz
Jeśli widzisz tam uśmiech, bądź z siebie dumny
Podnieś głowę wysoko, choć ten żywot jest trudny
Ty wybierasz kierunek swojej drogi, nie oni
Nie chowaj się w tłumie, który Cię od nich chroni
Wyjdź przed szereg, pokaż im, że się mylili
Bądź symbolem dla tych, którzy się w wędrówce zgubili
Pamiętaj nie jesteś gorszy, ty też możesz sięgnąć gwiazd
Nic nie stracisz, bądź obojętny na ich chory wrzask
Nie musisz udowadniać, jeśli nie masz wybranki serca
Pamiętaj! Miłość nie jest na pokaz! To pochodzi z wnętrza
Uwierz w siebie, niech nikt twojego zapału nie studzi
Żeby być szczęśliwym, kiedy przyjdzie nazajutrz się obudzić

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Popularność”

1

Chcesz być popularny, to nie dla mnie

Sprzedajesz własny honor, robisz to tak ładnie

Jesteś królem Facebooka, te sto pięćdziesiąt lajków

Kiedy z kumplami siedzisz z piwkiem i paczką „fajków”

Mnie to dziwi, że ludzie to kupują

Tak łatwo dają się oszukać, gdy inni pajacują

Ej sorry! Zapomniałem! Przecież to jest szlachta

Gdy zwrócisz im uwagę, skoczą Ci jak pies do gardła

Zwykli ludzie się chowają, ich zdania się boją

Robiąc im miejsce, w swoich życiach tylko stoją

Podziwiają ich piękny, lecz wewnętrznie pusty świat

Wymalowane niunie, markowe ciuchy, poczuj ten klimat brat!

Tylko wiesz! Adidas i Nike’a stracą znaczenie

gdy w deszczowy wieczór będą chować Cię pod ziemię

Wtedy ktoś się spyta, co po sobie zostawiłeś

ale czy nie było tak, że tylko się bawiłeś

 

Ref.

Aby tu zaistnieć, musisz się sprzedać

Tych co tego nie zrobią, czeka tylko bieda

Każdy się tu stara, w pogoni za szczęściem

Tylko zapomina, że brak prawdy jest przekleństwem

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Nieznajoma”

3

Pamiętam to do dziś, moment, w którym Cię ujrzałem
zawirował świat, kiedy w twoje oczy błękitne spojrzałem
pusta przestrzeń między nami, stała się łącznością
pomiędzy twoim pięknem a moją świadomością
byłaś wtedy narkotykiem, nie mogłem Cię odstawić
a za mało odwagi, by się strachowi przeciwstawić
zagadać, wyciągnąć ręce, po upragnione szczęście
dać wreszcie koniec, tej wyniszczającej gierce
niestety, jedyne co nas łączy to powietrze
które co dzień wymieniamy, w tej życiowej udręce
pozostaje mi samotność, walka o lepsze jutro
tylko po co, skoro bez Ciebie jest w nim smutno
Wciąż szukam lekarstwa, żeby jakoś przeżyć
znalazłem w wyobraźni, tam łatwiej jest uwierzyć
że nadejdzie taki dzień, że będziemy razem
chciałbym to poczuć, lecz wszystko jest tylko obrazem

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Lubię”

2

Jest to jedyny w pełni ukończony prze ze mnie kawałek Jęzor 2 zwrotki i refren! Bardzo stary numer i może być trochę słaby Uśmiech, ale to nic Jęzor

 

Ref.

Lubię! Lubię patrzeć jak staczasz się w dół

Lubię! Lubię sprawiać, że czujesz tam ból

Lubię! Lubię mówić, że życie to brud

A najbardziej lubię to, kiedy liczysz na cud

1.

Ej joł, ja to właśnie lubię, ja to tak właśnie lubię

Widzieć twoje położenie i ginące tam marzenia

Przecież byłaś już na szczycie, powiedz co się stało

Kasa, alkohol, niczego tam nie brakowało

Lecz czułaś niedosyt, no powiedz mi

Był przecież facet, który ofiarował uczucie ci

Lecz czy miłość przy strzykawce z towarem do krwi

można nazwać uczuciem szczerym, no powiedz mi

Byłaś tam popularna i dla mężczyzn byłaś zgrabna

Przeżywałaś lato życia, lecz nie byłaś twarda

Dostałaś się na ten szczyt tak szybko i łatwo

Nie dlatego żeś wybraną, dlatego że to marność

Bo ten szczyt nie ma żadnych wartości

jest łatwy i pusty i nie ma tam miłości

Pamiętam jak mnie opuściłaś, bo nie chciałem tam iść z tobą

A teraz widzę jak konasz z bólu i rozczulasz się nad sobą

Ref.

Lubię! Lubię patrzeć jak staczasz się w dół

Lubię! Lubię sprawiać, że czujesz tam ból

Lubię! Lubię mówić, że życie to brud

A najbardziej lubię to, kiedy liczysz na cud

2.

Ty liczysz na cud, no ciekawe jaki

Opowiem twoją historię, nie dla was ona pustaki

Gdy miałaś dziewiętnaście lat, chciałaś być jak twój brat

Być przez wszystkich znaną i lubianą

Zaczęłaś zadawać się z jego towarzystwem

Ostre balety co weekend i sumienie nie czyste

W ten sposób zatraciłaś siebie, by być w tym łatwym niebie

Przybrałaś maskę wygodną dla otoczenia, nie dla przyjacieli

Zaczęłaś nimi gardzić, a oni cię za siostrę mieli

A co się z nami stało, już pewnie dobrze wiecie

Wybrałem inną drogę, więc byłem dla niej śmieciem

Nie byłem jak ona popularny, lecz wyznawałem prawdę

która już nie docierała do jej duszy marnej

A pro po twojego brata, od jego samobójstwa mijają już dwa lata

Podobnie jak u ciebie, ktoś ze szczytu go zepchnął

Skończył się dla niego świat, dlatego coś w nim pękło

Lecz to bzdura! Twe życie dopiero się zaczyna

Ja ci w tym pomogę! Moja dusza ten żal rozmywa

Ref.II

Lubię! Lubię łapać z twojej twarzy spływające łzy

Lubię! Lubię ścierać z twojej duszy ten niszczący syf

Lubię! Lubię widzieć twój piękny uśmiech

To wszystko czego chcę, nim na zawszę usnę!

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Maska”

3

Tak samo jak we wcześniejszym tekście, tylko jedna zwrotka Uśmiech.

 

Znów wkurwienie mnie ogarnia, taka smutna prawda

że bez swojej śmiesznej maski, nic nie jesteś warta

wszystko na pokaz, wszystko dla „fame’u”

Wiem, chcesz skreślać innych z pierwszego rzędu

Gdzie zasiada elita, współczesna burżuazja

a w kanonach prawdy, liczy się tylko ich racja

piękni, wymalowani, doskonali, że aż sztuczni

a ich wnętrza niczym nie różnią się od próżni

To nic dla nich nie znaczy, twoje ideały

te piękne dziewki, które serce mi zabrały

One wolą zwykłych chamów, popularnych chłopców

Ty śmieszny romantyku, nie szukaj tutaj propsów

Odrzuciłaś mnie, bo przy mnie nie zyskiwałaś szacunku

Dałem Ci miłość, szczerość, lecz nie poprawę wizerunku

Już wtedy mogłem założyć na twarz maskę

Lecz pierdolę to, wybieram życie własne!

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Hip-hop

2

Wstawiam tu mój przykładowy teksty rapowy, ale w u siebie w domu na kartkach mam tego mnóstwo Jęzor.

 

Świat się kręci, wszystko idzie naprzód

Jestem z daleka od pieniądza wyznawców

To oni rządzą na planecie Ziemią

Jak nie masz hajsu, nie masz nic do powiedzenia

Nie brak im sumienia, aby Cię przekreślić

Wolą drogie auta, aby swoje ego  zmieścić

A w tym wszystkim! Jack Daniels i panienki

Nie łudź się! Kodeks zasad jest im obojętny

Czują się lepsi, są ponad szarym życiem

Zapomnieli chyba, że los obdarował ich obficie

Gdzie inni harują w trudzie, aby jakoś przeżyć

To oni wartość człowieka portfelem chcą zmierzyć

Trudno w to uwierzyć, ale takie są realia

choć żyję w tym świecie, nie muszę nic udowadniać

Bo mama nic nie dała, nie dostałem spadku

To mam wokół przyjaciół, nie obrabiając banku.

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Mój pierwszy wiersz

1

Jest to mój pierwszy w życiu wiersz Jęzor

Nie nazwałem go jeszcze, a dla mnie będzie zawsze jako „Pierwszy”.

W poszukiwaniu Ciebie

na tym zachmurzonym niebie

z mojej duszy spływa deszcz

patrz! Wnętrze nie ukrywa łez

lecz gdy tylko ujrzą światło

wysychają, jak tu martwo

Me uczucia tam zostały

Budzę się, jaki ja mały

 

Gdzie jesteś? Przybądź! Ukaż się!

Natchnieniu! Potrzebuję Cię!

Wejdź w moją czystą duszę

Błagam! Przerwij jej katuszę

Pokaż siłę swej natury

Przełam duszy strachu mury

Daj obcej dla niej radości

Proszę, przybądź tu miłości!

 

Lecz ona sama nie przyjdzie

cała wieczność mi tak zejdzie

moja to żałosna wina

widziana postura sina

leniwy, nie idę po Ciebie

staje przy tym łatwym niebie

płaczę do Ciebie miłości

uchyl okno mej czułości

razem pokażmy ją światu

Nie ma już martwego kwiatu!

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Są to moje pierwsze wypociny, więc rewelacji nie ma, ale sentyment zostaje.

Wiersz „Upadek”

0

Zamykam się w pełnym deszczu świecie
rzucam się ku przeznaczeniu,wolno lecę
życie staje się nieważne, nieistotne
odrzucam wszystko, nawet chwile tak ulotne
że są jedyną przyczyną dla której moje serce bije
czuję się skamieniały, choć dusza tak mocno wyje
ogarnia mnie obojętność, nie wiem czy wciąż istnieje
ciągle oddycham, choć tak zimny wiatr w oczy wieje
osiadłem na dnie, mam stąd niezwykłe okno na świat
krople deszczu podlewają mój wewnętrzny kwiat
pod jego twardym pancerzem płomyczek się tli
z tego rodzi się coś, co sprawia przyjemność mi
moja krew, mój tlen, życiodajna nadzieja
wiara, że nadejdzie dzień, w którym wszystko się zmienia
rozkwitam, odbijam się, szybuje ku górze
dosięgam promieni Słońca, które rozganiają burzę
po raz kolejny oddycham w powietrzu gwarancji na lepszą przyszłość
a bujne dzieci natury zmazują całą gorzką przeszłość
jeszcze nie przegrałem, możesz się z mojej klęski śmiać
bo wciąż upadam by silniejszym się stać.

Witaj, świecie!

4

To mój pierwszy blog i za tym idzie pierwszy wpis. W niedalekiej przyszłości mam zamiar opublikować kilka moich tekstów, a blog to idealne rozwiązanie dla mnie. Chcę się podzielić moimi przemyśleniami, a nie chować je w szafie przez całe życie. Uśmiech


  • RSS