domin-art

Na tym blogu znajdziecie moje wiersze i różnorakie teksty. To taka mała przestrzeń, w której uwolnię moje myśli.

„Niedojrzałość”

0

1.

dajesz mi numer, początek znajomości
twój uśmiech szybko zdradza jak się to skończy
to nic dla mnie, nie przywiązuje większej wagi
przyszłość mi mówi: „to związek w miłość nagi”
prosta zabawa jak dzieci na huśtawce
żyjemy krótko marzenia jak latawce
lecą wysoko lecz niewiadomo dokąd
znajdą swój cel, tak myśli nasze oko
ja dziś poważnie mówię to dla mnie spoko
że coś bez uczuć sens nadaje życia krokom
prosta rozgrywka, bez marzeń i latania
my nie latawce, bez celu to działania
trzymam się Ziemi i patrzę na twe usta
chcę je całować, ta logika pusta
może jedyne wyjście by radzić sobie jakoś
bo w tym świecie miłość to nijaka wartość

 

Ref.
mówisz!
dojrzyj do miłości, ale moim zdaniem
przywiązanie kończy się rozczarowaniem
nie chcę bólu więc proste jest działanie
żyć! piękniejszym nie czekać aż się stanie

2.

przytulam Cię, jesteśmy coraz bliżej
ta obojętność tu nikomu nie ubliża
mamy się bawić nie składać obietnice
niepotrzebne nam do poduszki wycie
ziom nie pisz listów i nie bądź romantykiem
skończysz tak jakbyś był alkoholikiem
dasz całe serce ale to Cię zniszczy
uzależnisz się, nie będziesz jej tak bliższy
i stracisz hajs, zdrowie i swe chęci
a jakiś zwykły cham twoją Julię kręci
możesz się przejechać, mówię Ci to teraz
miej to w dupie, nie zgrywaj tu Romea
bo jej oczy nie widzą bohatera
jak się starasz wychodzisz na frajera
ja jestem tym frajerem, no trudno taki jestem
a taki świat, to nie jest dla mnie miejsce

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„W stronę Słońca”

1

https://www.youtube.com/watch?v=SSm1g0JM48A

 

Ostatnio zakochałem się w utworze Eweliny Lisowskiej „W stronę Słońca”. Tak bardzo podoba mi się ten utwór, że postanowiłem go przerobić. Zobaczcie jak mi wyszło i komentujcie :D

Oczywiście tekst pisany dla beki, tylko i wyłącznie.

 

daj mi swój numer
ja z tobą bardzo pisać chcę
bo jesteś super
na koncert bejbe wezmę Cię

I odwracamy się od siebie
Gdy w szkole logujemy się
Fejsbukiem zaginamy przestrzeń
mam Cię w znajomych, zasięg mamy więc
I w naszej tej miłości gdzieś
na czacie poznawaniu naszych serc
nie zaczepi nas już nikt
(Już nikt, już nikt…)

Rozpisani mocno na „iPhonach”
coś się dzieje dzisiaj w naszych głowach
przepiszemy dziś te wszystkie chwile
bez spotykania pędząc w nieznane
wciśnij, a polecą minki z okiem
dziś telefon jest moim Bogiem
Każdy esik jest mądrością
kiedy podrywem, podbijamy mocno

To takie proste
piszemy każdy dzień i noc
klikamy mocniej
baterię naładuje prąd
I w naszej tej miłości gdzieś
na czacie poznawaniu naszych serc
nie zaczepi nas już nikt

Rozpisani mocno na „iPhonach”
coś się dzieje dzisiaj w naszych głowach
przepiszemy dziś te wszystkie chwile
bez spotykania pędząc w nieznane
wciśnij, a polecą minki z okiem
dziś telefon jest moim Bogiem
Każdy esik jest mądrością
kiedy podrywem, podbijamy mocno

Zobacz podrywem podbijamy mocno…

Rozpisani mocno na „iPhonach”
coś się dzieje dzisiaj w naszych głowach
przepiszemy dziś te wszystkie chwile
bez spotykania pędząc w nieznane
wciśnij, a polecą minki z okiem
dziś telefon jest moim Bogiem
Każdy esik jest mądrością
kiedy podrywem, podbijamy mocno

wciśnij, a polecą minki z okiem
dziś telefon jest moim Bogiem
Każdy esik jest mądrością
kiedy podrywem, podbijamy mocno

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Poczekalnia serc”

1

Czy kiedykolwiek przyszło Ci do głowy, aby spojrzeć
w głębie moich oczu po to aby dostrzec
tam ukrytą treść coś więcej niż to „cześć”
które mówię Ci codziennie, gdy Cię widzę gdzieś
ja chciałbym też, ale proszę stań na moment
wysłuchaj co powiem, bo za chwilę spłonę
wyznam całą prawdę, dłużej już nie mogę
całe życie czekam, czekam na ten moment
w głowie tysiąc słów, które opisują Ciebie
mój jedyny sens, wiedzieć jak to jest być w niebie
przy tobie, każdego dnia, lecz tylko w snach
trafić Ciebie w serce i powiedzieć szach mat
tak bardzo bym chciał! lecz nie mam argumentów
nie starczy uczucie , brak nam fundamentów
by zbudować dom, który przetrwa wszystkie burzę
chociaż los niepewny, wiem komu oddam duszę
brakuje jednego, wciąż wierzę że się uda
powiedz tylko tak, przede mną szczęścia smuga
jeśli powiesz nie, zrozumiem tą treść
pójdę ścieżka dalej, to poczekalnia serc

 

Ref.

Czy tak wiele chce
proszę daj mi szansę
jeśli powiesz nie
odejdę, nie zobaczysz
mnie już więcej

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Życie się wali”

1

Opowieść jak setki innych, życie się wali
po policzku spływa łza, tonę w tej fali
życie miało być, dla mnie takie piękne
słodkie jak cukierek, lecz to wszystko brednie
wszystkie obietnice, te moje nadzieje
teraz widzę dobrze, los się chamsko śmieje
kiedyś i marzenia, choć umrą ostatnie
skończą na marzeniach, taki plan dokładnie
całe życie mamy, dążyć ich spełnienia
damy z siebie wszystko, nieważne jaka cena
czasami się nie uda, my zostajemy z niczym
dusza nie wytrzyma, większa ilość zniczy
ambicja to ten napęd, zawsze jest za szybki
ty wrzucasz szósty bieg, dźwięk hamulcowej linki
wpadasz w poślizg ziom, to nieuchronny koniec
ktoś łapię rękę twą, twe zakrwawione skronie

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Morderstwa smak”

0

Krew, się rozmazała na podłodze, zgon

Facet wypuszcza ze swej ręki broń

Woń! jakby ten trup tu leżał rok

Łapie za gardło! Ten trujący smog

Mrok, który ogarnia winowajców krąg

sumienie dało, jemu ostry sąd

na sali śmiech, pot spływa z rąk

rozsądek mówi, uciekaj dalej stąd

bo, musisz wiedzieć, że to poważna rzecz

zabić człowieka, psychika idzie precz

lecz, uczucia w sercu, one dalej są

nie da się zmazać, to dla duszy prąd

lont, który odpala, jemu daje moc

jest wyzwolony, pochłania go noc

nie jest człowiekiem, to bestia bez uczuć

nie ma już strachu, może znowu ukłuć

„Nie ma już miłości”

5

Rozmyślanie, które jest na wzór wiersza,  choć nie wiem czy można go tak nazwać :)

 

Nie ma już miłości, jest sex
romanse wśród gwiazd te czasy poszły gdzieś
i już nie wrócą bo zabraknie dla nich miejsca
pośród tak łatwego świata, to ta nowsza wersja
sprawniejsza, szybsza, ale dla mnie śmieszna
gdzie monsun uczuć nie ma prawa przejścia
bo czym jest człowiek bez palety uczuć
czy nie traci definicji, nie jest wstanie poczuć
pełnego światła pośród najdrobniejszych rzeczy
czegoś co da uśmiech, setki ran wyleczy
miłość na pokaz, to najgorsze przekleństwo
bo nie dajesz serca, tracisz te szaleństwo
tracisz to co popycha i daje tlen każdego świtu
tą chęć, błysk w oku, serca bicie na wzór bitu
te małe chwile, miliony przeżyć, bezsenne noce
czekanie na jej obraz, czy się czymś zaskoczę?
ta niepewność, domyślanie się, to jest piękne
to ma swoją magię ale ten kwiat tu więdnie
i jeżeli nie znajdzie się ktoś kto go podleje
to stracimy człowieczeństwo, zimny wiatr w nas powieje

A na koniec trafne słowa mojego kolegi: „a poza tym jest taki stan kiedy wolisz się do kogos przytulic niz go wyruchac
i to właśnie się nazywa miłość do kogoś”

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Spacer”

1

Storrytelling

1.

Chodzę czasem  na spacer, widzę, wiele twarzy
taki popołudniowy seans, może coś się zdarzy
odpalam papierosa, deszcz zaczyna kropić
po drugiej stronie typ już zdążył się zatopić
i choć nie utonął, obwieścił swój nekrolog
to powiedziała „Czysta Gorzka” taki jego prorok
ja idę dalej i chociaż cały jestem mokry
zaczął działać Joint, stan umysłu jest już dobry
mijam, kolejny typ, co patrzy jakby miał problem
i teraz nie wiem, co we mnie jest nie godne
czy to wygląd, czy fryzura, sam już nie wiem
może to sposób w jaki kroczę przez tą Ziemię
ty mnie wzrokiem sądzisz ja ciebie oceniam
tak dużo już wiesz, choć nie znasz mnie z imienia
takie spojrzenia, gubię w pamięci korytarzach
zostawiam go w tyle, patrzę na tafle w stawach
uderza w nią deszcz jakby to była perkusja
kontynuuje spacer, w obieg ten dym wypuszczam

2.

deszcz przestaje padać, na drzewach słychać śpiew
on nie przestaje gadać, to ten miłosny zew
na ławce sobie siedzi wpatrzony w nią jak w perłę
ona śle mu uśmiech, tylko to, a  nie serce
serce da innemu, za parę ładnych lat
czeka na księcia, takich nie wydaje świat
nie mnie to oceniać,ale tak w realu bywa
że prawdziwa mądrość za późno w nas wypływa
bo co mamy zrobić gdy młodość to przyczyna
w ogień po marzenia, większość z nas tu przegrywa
dokonaj wyboru, trudno, jest to zrobić
odrzucam refleksje, nie czas by się głowić
chcę przeżywać życie i patrzyć na tych ludzi
na beztroskie dzieci, na Słonce co się budzi
spacer jest tym lekiem, problemy rzućmy w dal
w kraju gdzie depresja zamienia ludzi w piach

3.

koniec trasy a ja zdzieram swoje „najki”
jara coś typek, ale to nie zapach fajki
przybijamy pionę, to luzacki nawyk
życie jest po to aby się nim bawić
ja idę dalej, może kogoś jeszcze ujrzę
oczyszczam swój umysł nie myślę dziś o jutrze
problem się pojawia, zza rogu widać profil
tej jednej kobiety, co  ją uśmiech zdobił
mogłem spotkać wiele twarzy, ale czemu to jest ona
kolejna historia kiedy znana twarz, jest Ci wroga
i teraz nie wiem, co robić dalej mam
czy porozmawiać, nie widziałem jej taki czas
może przechodząc obok zawstydzę ją wzrokiem
chyba się odwrócę i ucieknę szybszym krokiem
strach przed bólem to nie wyjście, lecz muszę mieć spokój
a najbardziej boli, smak tego widoku
smak, który straciłem na rzecz kogoś innego
smak, który miał w sobie też coś pikantnego
nie chcę na to patrzeć, wracam już do domu
deszcz oddaje nastrój, fontanna nieboskłonu
tak się teraz czuje, spacer przyniósł ból
swymi wspomnieniami zaciągnął mnie znów w dół

Ref.

Rozpadam się na części, nie czuje już nic
Zrzucam ten ciężar, który przyniósł ból
Serce zamarza, dusza kopie grób
Zrobiłbym coś, gdybym tylko mógł

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Woda”

1

bo moje życie to też tak, jakby i twoje
przy każdej porażce jesteśmy we dwoje
ja tutaj stoję, taka mała cząstką, tlen
wszystko pierdole, wrzucam atomowy bieg
chce znaleźć Ciebie, mój idealny atom
jedno równanie, co postawi wszystkim prawom
jedno pytanie, czy w ogóle sens istnieje
połączyć wodór z tlenem nim woda się rozleje
popatrzmy szerzej, to pytanie nas dotyczy
wodór to o tobie, H2O nas się tyczy
bo życiodajna woda też kiedyś wyparuje
czy z nami też tak będzie? tą sprawą się przejmuje
ale teraz czuję, że może być inaczej
bo wody nie da się, niczym zniszczyć raczej
możesz ziom próbować nawet bombą neutronową
ona przetrwa zimę, nawet mocno minusową

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Hard Life”

0

Wstajesz, każdego dnia, tu życie wita Cię
ziomek! nie ma łatwo, musisz wiedzieć że
że każdego dnia tak staramy się
żeby wciąż nie upaść błądząc w gęstej mgle
naszych rozczarowań, naszych gorzkich łez
po to wciąż biegniemy, aby znaleźć lek
na ukojenie ran, poczuć wreszcie sens
gdzie masz zacząć szukać, ty to przecież wiesz
szczęście jest zbyt blisko, tak to zawsze jest
my patrzymy dalej, nie wiedząc gdzie jest kres
podróż za horyzont, a cel pod nosem gdzieś
jest w zasięgu wzroku, czasem powie cześć
czasem to spojrzenie niosące w sobie treść
możemy go zachować lub naiwnie biec
schować w serca kąt lub niewiadomo gdzie

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Sukcesu zew”

0

stawiam na progres dziś, koniec pierdolenia
życie nauczyło, że nic za darmo nie ma
jestem pewien, że ten proces szkolenia
doprowadzi mnie do głębszego zrozumienia
czego tak naprawdę chce ode mnie Ziemia
i że wygląd, to kwestia też spojrzenia
co ty pieprzysz? człowiek to nie posąg
nie ozdoba, nie każda twarz jest młoda
nie mów że brzydota nie pozwala tobie biec
jebać piękny świat, wystarczy tylko chcieć
nikt nie miał łatwo, dobrze o tym wiesz
coś Ciebie wzywa, to ten sukcesu zew
lepsze perspektywy, ty walczysz jak lew
ruszaj dalej w bój, poczuj świeży tlen
jutro nowy świt, wstań i dalej walcz
bo musisz zapukać do Edenu bram

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„To ten chłopak”

0

 

Zaczynamy, nawijamy o tym, popatrz
to jestem ja wśród atramentu chłopak
i wiem jedno, nie poddam się na pewno
będę grał rap przeciwko wrogim gębom
chce żeby przekaz trafiał w rzeczy sedno
lecę jak kieruje, mną rozwoju tempo
łzy, ciężka praca, kiedyś dadzą procent
czy wystarczający? sam najlepiej oceń!
wierzę, że wysłuchasz, kiedyś moje CD
to nie ważne czy wpadnie w ucho Ci
najważniejsze to, że zostawiłem ślad
jak dumny deszcz co na ulicę spadł
świat go w końcu ujrzał lecz nazajutrz umarł
błyskawicznie wysechł, została tylko duma
moje słowa też, znikną jak ten deszcz
lecz w twej świadomości pozostawią treść

 

Pod spodem znajduje się fragment nie ukończonego „No Stres”. Wiem troszkę bałaganu, ale jak go skończę wszystko będzie na swoim miejscu :P

 

Czasem przychodzi taka myśl, potrzeba chilloutu
ziom biegniesz za żetonem, więc czasu nie marnuj
jest tyle spraw, ej odłóż je na później
zdążysz je załatwić nim na zawsze uśniesz
ty popatrz tutaj, oderwij wzrok przez chwile
wyłącz ten komputer, odłóż phone na tyle
wyjmij w nim baterie, oddal się o mile
nie odbierzesz, trudno, przecież nikt cię nie zabije

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Takie tam

1

Oto kilka słów do piosenek które kiedyś napisałem, pisanie takich tekstów to dla mnie nowość, wiec nie będą najwyższych lotów :P

 

1 piosenka

nowa gwiazdo, co żyjesz w moim śnie
tyle światła, rozjaśniasz mnie we mgle
ty i ja
czy kiedykolwiek świat, miał w sobie tyle kłamstw

Kolejna chwila, kolejny piękny blef
Bierzesz swój oddech, wśród deszczu tylu łez
nie chcę Cię
czy kiedykolwiek świat, aż tylu pragnął gwiazd

 

2 piosenka

skarb,
którego wciąż mi brak
jest tak daleko stąd
chce poczuć jego smak
i schować w serca kąt

skarb,
ten najzwyklejszy skarb
skrzyneczka wszystkich prawd
ja chcę go szukać wciąż
i mocno wierzę w to

Ref.

Że pewnego dnia ujrzę twoją twarz
Zawiruje świat, oślepi mnie blask
i nie ważne gdzie, i nie ważne jak
poszukam wszędzie, odnajdę mój skarb

3 piosenka

ja
wiele razy Ci mówiłem, że ten strach,
stoi nam na drodze, gdy Cię widzę w drzwiach
gdy otwieram, czuje w sercu, chory szał
I nie wiem jak, zachować się
czy mówić coś, czy dotknąć Cię

ty
to przy tobie chce spełnić moje sny
masz na imię moja nimfa, tylko gdy
kiedy rzucam się w miłosnej rzeki dryf
i w sercu mym, coś dzieje się
zanim pójdziesz, chcę spytać Cię

Ref.
I jak skończy się, to wszystko czego chcę
nie mowie już nic, czekam na twój ruch
rzućmy karty na stół, lećmy gdzieś, nawet w dół
już lepsze to jest, niż tych kłamstw orszak chmur

4 piosenka

Zycie wciąż trwa, bawi się nami tak
ja o tym wiem, ty też o tym wiesz
któregoś dnia może to wszystko w pył
obrócić się, zawsze, tak to jest
Dzisiaj ten dzień, ból zatoczył krąg
i siłą przeciął złączoną parę rąk
gdzieś zniknął śmiech, pozostał tylko żal
przebite serce, mieczem moich kłamstw

Ref Uśmiechnij się i proszę zostań Tu
Nie pakuj się  i proszę zostań tu
Ty o tym wiesz, że możemy to mieć
OOOOO Na pewno czas, znów, połączy nas

5 piosenka

Wiem, robię wiele błędów
Wiesz, to jest moje życie
Tak, nie ma tu patentu
By zatrzymać Ciebie w sercu

Więc proszę Cię, daj mi odejść
Zostaw mnie, pozwól spłonąć
Miłość ta, już nie ma czaru
Bez sensu jest, iść w tym dalej

Tylko ty, tak tylko ty
sprawiasz tak, że czuje sny

Postaram się niedługo je wszystkie dokończyć :)

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Narkotyk”

0

Jesteś mi potrzebna, nie patrz na me winy
ej mój skarbie, nie szukaj w tym przyczyny
nic nie poradzę, że docierają endorfiny
w moim mózgu, na widok tej dziewczyny
ta dziewczyna, piękna, zgrabna, wyzwolona
stoi tutaj, samotnością otulona
ludziom się przygląda, lekko zawstydzona
czasem łapie uśmiech prze ze mnie zachęcona
powiedzmy sobie szczerze, co to za dziewczyna
to jesteś ty, taka moja heroina
moc co daje siłę jak amfetamina
ostatnia kropla krwi, co przy życiu trzyma
wciągnę go w całości, ten najlepszy towar
jebać konsekwencje, mogę przedawkować
bo jak go odstawie, mogę już żałować
dane mi nie będzie, Ciebie już spróbować

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Może kiedyś”

1

Ref.

Kiedyś razem pójdziemy gdzieś, daleko gdzieś

i dobrze wiesz, że ja

Mam na głowie, tyle spraw, codziennych kłamstw

czasami bywa tak

że oddzielnie sięgamy gwiazd

razem to, sięgamy tylko dna

sam ze sobą żyje wciąż, mając to

mój niespełniony raj

 

1.kochanie może kiedyś zbudujemy wspólny dom
wreszcie odpoczniemy, mamy tej miłości plon
powiemy temu dość, nic nas nie zatrzyma
widzę nasze życie, mam ten obraz przed oczyma
te ulotne chwile piękne niczym zachód Słońca
trzymamy się za ręce, idziemy aż do końca
bo nasze plany, szczęście, rodzina, to wszystko
jak spełnienie marzeń, duszy uzdrowisko
ej! tak nie jest, przecież to wygląda pięknie
wiem na czym stoję, żyję wciąż z tym błędem
wiem, chcesz tego, twoje oczy dają sygnał
tak bardzo chcesz, tylko boisz się  przyznać
boisz się powiedzieć, boisz się spojrzenia
to cienka granica, jest do przekroczenia
wielka niewiadoma, co czeka za drzwiami
ty wybiegasz w przyszłość, zaglądasz oknami

 

2.mówisz związek to oddanie drugiej osobie
sposób życia, mówienie jak zależy mi na tobie
ciągłe konsekwencje, myśli w mojej głowie
poprzestawianie w nielogiczny układ, tak to powiem
powiem też, że za wiele na tym stracimy
jeśli coś, za szybko między nami zmienimy
jest dobrze, tak jak jest, nie może być lepiej
razem w tej konstelacji, jak gwiazdy na niebie
od siebie tak daleko, świecimy tak mocno
wśród zimnych galaktyk, odnajdę Cię siostro
bo łączy nas coś, co pokona każdy szczyt
nieśmiertelna przyjaźń, chcesz obrócić ją w pył?
przez miłość boje się, że znów będzie śmiertelna
straci swój blask, jak popękana perła
w tym natłoku kłamstw, będziesz obojętna
bo zniszczy to wszystko, zazdrość tak przeklęta

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Sad Day”

1

Dzisiaj wszystko mi się wali, jestem smutny i płacze
Ci co mnie nie poznali, nie wiedzą ile tracę
Z każdym dniem, wysyłam  SOS w atmosferę
Rzucam cień, lecz nie widać go przez stratosferę
Z uśmiechem klauna, pokazuje moje szczęście
Ta smutna prawda, choć nazywam ją szaleństwem
Co drugi rozpacza, a łzy chowa w 4 ścianach
Siebie w tym zatraca, myśli tylko o brawach
Człowiek ma być radosny, nie może pokazać drzazg
W duchu niekończącej się wiosny, ma sięgać gwiazd
Czasami potrzeba nam jesieni, by popłynął potok łez
I choć nie ma tam zieleni, bez niej można żyć też
Bo ten deszcz, jakbyś go nie nazwał, oczyszcza umysł
To odwieczna prawda, taki już nasz szósty zmysł
Każdy podświadomie, musi zrzucić ten ciężar
Każdy w swojej obronie, by depresja jakoś przeszła

Ref.
Każdemu przychodzi taki dzień
To Sad Day
kiedy los rzuca rozpaczy cień
I wanna Say
jak dostaniesz cios,
wstań i się śmiej

 

Popatrz, nawijam, bo znowu jestem smutny
kurwa przeklinam, powietrze ma smak wódki
moje odbicie, na dnie kielicha siebie widzę
te obietnice, ile ich, nawet nie liczę
liczę co zostało, okruszek w mojej dłoni
niby tak mało, a mocno przed tą myślą chroni
aby kiedyś, przystawić lufę do skroni
nie zgadłbyś wtedy uczuć z mojej martwej dłoni

ale mam coś, za co mogę się złapać
może to ktoś, nie ma potrzeby zawracać
każde wyjście lepsze, niż zakończenie drogi
to przykazanie pierwsze, mój przyjacielu drogi

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Nie rozumiem tego”

1

To ja skurwysyn, którego tak kochasz

mimo że, ciągle klniesz, tak często się „fochasz”

Masz tyle pretensji, o to jaki  jestem

Nie zwracam uwagi, traktuje Cię jak przestrzeń

Jestem twoim narkotykiem, to ten błysk w oku?

Skoro jest Ci źle,  czemu nie staniesz z boku

Nie powiesz dość, pas, nie tak chciałam żyć tu

nie opuścisz statku, który ciągnie Cię w dół

po co czekasz, przecież wysiada Ci psychika

tego nigdy nie zrozumiem, ta kobieca logika

Ranisz ją, odchodzi, a potem wraca jak bumerang

kilka „sms’ów”, wspólny skok na melanż

znów jestem twoim księciem, oddanym romantykiem

a drzazgi przeszłości nazwiesz, niewinnym wybrykiem

Nie rozumiem, dlaczego Ciebie to kręci

Kochasz mnie, choć nie wyrażam żadnych chęci

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Ten taniec”

4

Dziś piątkowy wieczór, wchodzę więc do klubu
wzrokiem przeczesuje, szukam kogoś z tłumu
Na parkiecie widzę Cię, tańczysz nawet zgrabnie
Gdy DJ puszcza głośno, „Ona tańczy dla mnie”
jak piorun naszła myśl, po co tyle czekasz
zawsze gdy się patrzysz,  to ciągle uciekam
bo te twoje oczy, błękitne jak bezchmurne niebo
i te włosy, wodospad między rajem a ziemią
Boże jesteś piękna, boje się zagadać
może będę miał okazje, by się dziś przełamać
Zaprosić do tańca, tak to właśnie zrobię
wiesz, wiele bym dał, by się móc podobać tobie
podchodzę do Ciebie, z pytaniem o szczęście
widzę piękny uśmiech, podajesz mi ręce
nic nie ma znaczenia, nie ma nic do powiedzenia
wczujmy się w moment, to są chwilę przeznaczenia
trzymam Cię za rękę i nie chcę jej wypuścić
chciałbym tak wiecznie, jak tej szansy nie przepuścić?

 

Ref.
Bo ten taniec, jedna chwila, jeden moment
jest jak lek, dla którego nawet spłonę
jesteś ty, nasze myśli idą w obieg
jestem ja, gotów w przeznaczenie pobiec

 

Wokół ludzie, tracą znaczenie, jesteś tylko ty
atmosfera ma smak, jaki przybierają sny

ja nie chcę się obudzić, bo to jest zbyt piękne
chce w pełni czuć chwile gdy raduje się serce

więc oddajmy się muzyce, to jest nasze życie
nie po to żeby stać i kochać siebie skrycie
te twoje ruchy, przyprawiają mnie o dreszcze
wśród barwnych świateł wiem, co to znaczy szczęście
zagrajcie coś wolnego, chcę Ci coś powiedzieć
te kilka prostych słów, bo musisz się dowiedzieć
że gdy tracę twój obraz, to dla mnie Słońce gaśnie
za oknem pada deszcz, żyję w smutnej prawdzie
że wciąż jesteś daleko, a ja chcę Ciebie zdobyć
przez ten taniec, jeden moment, nadziei promyk
Proszę spójrz w te oczy , możliwe by kłamały?
jesteś ich pryzmatem, nic więcej nie kochały

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Musisz kochać”

1

Ref.
Musisz uwierzyć mocno w to,
że dla niej jesteś wszystkim
i nie wiadomo kto
teraz czerpie na tym zyski
lecz ona wciąż się bawi
twoimi uczuciami
po co wciąż się starasz?
napij się razem z nami

1.
Weź się nie zadręczaj, bo w końcu padniesz na zawał
z jej numerem w telefonie, ale dobry kawał
chciałeś mieć kontrolę, wiedzieć gdzie? i kiedy?
odprowadzać ją wzrokiem, pierdolić różne bzdety
wiesz, miłość przez lornetkę i dyktafon nie ma szans
wiem, że gdyby Cię opuściła, padłby głośny strzał
zamiast poszerzać znajomość, skracać tylko przestrzeń
tam jest jej za ciasno, zczaj w końcu ten bezsens

wpadłeś w błędną pętle, po to by odnaleźć dowód
że jesteś dla niej wszystkim, mówię o tym znowu

chce ci tylko pomóc, bo powtarzasz to jak mantrę
twoje chore przekonania, na ogół, nic nie warte

wasz związek zabija, twoja chora wyobraźnia
nieufność i zazdrość, ona tworzy te hasła

musisz kochać, bo bez tego stracił byś ten sens
musisz być kochany, twój tlen, dobrze o tym wiesz

W fazie pisania…

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„To jest chore”

0

1.

Nazywał się Paweł, miał dziewczynę Kasię
o ich chorej historii nie przeczytasz w prasie
Kochała go, nie widziała nic poza tym szczęściem
Jednak ta miłość obarczona była szaleństwem
On ćpał, lubił tak oderwać się od rzeczywistości
Ona cierpiała chcąc przywrócić mu resztki wolności
Zapisali się na odwyk, to ich ostatnia szansa
by przywrócić blask gwieździe, która prawie zgasła
Paweł nawet dawał radę, dwa tygodnie był czysty
Kasia była szczęśliwa, ich los stawał się przejrzysty
Na kolejnym spotkaniu poznał kolegę, takiego typa
no wiesz, spod ciemnej gwiazdy , co lubił posypać
na ich nieszczęście miał przy sobie nowiutki towar
i spytał biednego Pawełka czy może go przechować
jak można się domyślać, zgodził się i obiecał oddać
jednak głód był tak to duży, że się jemu poddał
ucałował uśmiechnięta dziewczynę i ruszył do kibla
i znowu wciągnął się w grę, która nigdy mu nie brzydła
jednak pech chciał, że to było LSD i to trefne
zaczęła się psychoza, podróż w te stany odmienne

Ref.

Przemierzając szlaki naszej wyobraźni

natrafiamy na sny, na świat niczym z baśni

tu krzywe odbicie staje się realne

a przeszłość ożywa, wspomnienia tak fatalne

czujesz tylko ból i czyjś oddech na karku

to nadchodzi śmierć, gaśnie światło w zakamarku

skrzywiona psychika, nie ma już ratunku

choć ludzie szukają wśród dragów i mocnych trunków

To jest chore!

To jest chore! To jest chore!

To jest chore! To jest tak bardzo chore!

2.

psychiatryk-ósme piętro, wokoło tylko szarość
na ścianach postacie, spotkanie z nocną marą
wszystko się rozlewa i rozmywa w jednej chwili
słychać echo, dziwne głosy na ucho coś mówiły
Paweł nie rozumie szeptu, nie wie co się dzieje
ma wrażenie że los chamsko w twarz mu się śmieje
stoi nad nim czarne widmo i wyciąga ręce
zapanował instynkt, szybka myśl o ucieczce
wnet ruszył w bieg, nogi odmawiają posłuszeństwa
falujący obraz, doprowadza do szaleństwa
tak żywe kolory, jak z gier rzeczywistość
lecz chłopak chce tylko, by to wszystko znikło
odwrócił się w tył, zobaczył twarz demona
wyglądał jak czarny kruk, na głowie korona
czerwone zapłakane oczy, spływa po nich krew
pomyślał o Kasi i co sił dalej biegł

Ref.

Przemierzając szlaki naszej wyobraźni

natrafiamy na sny, na świat niczym z baśni

tu krzywe odbicie staje się realne

a przeszłość ożywa, wspomnienia tak fatalne

czujesz tylko ból i czyjś oddech na karku

to nadchodzi śmierć, gaśnie światło w zakamarku

skrzywiona psychika, nie ma już ratunku

choć ludzie szukają wśród dragów i mocnych trunków

To jest chore!

To jest chore! To jest chore!

To jest chore! To jest tak bardzo chore!

3.

koniec korytarza, to jest ślepy zaułek
walka z potworem to jedyny ratunek
wziął głęboki oddech, mocno stąpał po ziemi
wprost ku przeznaczeniu myśląc, że coś zmieni
przyjrzał się uważnie i tym razem ujrzał matkę
wspomnienie dzieciństwa, jak kupowała mu zabawkę
te piękne chwilę szybko zmieniły się w ból
gdy pewnego dnia zabrał ją do siebie Bóg
Teraz widział ojca, przez cały dzień był nachlany
zabolały miejsca, był przez niego obijany
to jego obwiniał, że przez życie szedł naćpany

w mgnieniu oka z zaułku, rozbrzmiał się głos damy
„nie uciekaj od przeszłości, tylko z nią walcz
by być wolnym, razem zbudujemy lepszy świat”
nie zastanawiał się, wziął do ręki kawałek szkła
zadał ostre cięcie, rozprysła się krwawa mgła

narkotyk przestał działać, wszystko stało się wyraźne
Paweł stał jak wryty, w jednej chwili spoważniał
oczom ukazał  się, obraz dziwnej chorej zbrodni
na podłodze leżały zwłoki  Kasi, w tej monotonii
szok, nie dowierzanie, w lustrze ujrzał mordercę

umarła psychika, pomyślał, to wszystko pieprze
ile można przyjmować ból, ten świat jest chory
spojrzał w okno, wziął rozbieg, skończyły się zawody…….

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Pytam Cię”

0

Pozwól!

opowiem Ci, co dla mnie znaczy miłość

to jak kamień, którego żadną siłą

nie przesuniesz, nawet o centymetr

on tam zostanie, nawet gdy wszystko minie

w tym chorym świecie, życie jakoś płynie

nie szukaj uczuć w zepsutej dolinie

patrz trochę wyżej, dalej niż horyzont

by jak żeglarz, odnaleźć suchy ląd

po to pójdę, nawet i pod prąd

i tak na koniec, osądzi Boży Sąd

mnie i Ciebie, wartość naszej miłości

kto komu dawał, wrota do wieczności

a kto się starał, żeby to przetrwało

chciałem wierności, a nic nam to nie dało

bo bez wrażeń, życie nie smakowało

piękne wspomnienia, tyle po nas zostało

 

Ref.

Pytam Cię! Gdzie jest wielka miłość?

ten piękny świat i to co nam się śniło

lepsza wizja, ten patent na przyszłość

i teraz wiem, dlaczego nam nie wyszło

w każdym związku stawiam na romantyczność

a ty biegłaś w ten pogoni po wszystko

nie zważając, że nasz koniec jest blisko

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak


  • RSS