domin-art

Na tym blogu znajdziecie moje wiersze i różnorakie teksty. To taka mała przestrzeń, w której uwolnię moje myśli.

Wpisy w kategorii: Wiersze

Pragnienie duszy

0

To dręczy mnie co noc, jak powtarzający się w kółko schemat,
drążąca myśl czego moja dusza na tym świecie jeszcze nie ma.
Jakich doznań potrzebuje do wewnętrznego jej spełnienia?
Otwieram co dzień czysty zeszyt kreśląc w nim życzenia.
Ciągle błądze by zrozumieć to kim jestem
nadal nie wiedząc co jest do działania sensem.
Pogoń za szczęściem? Biegnę ledwo łapiąc oddech.
Czy to rajski świat, tam gdzie wszyscy biorą rozbieg?
Chcąc przeskoczyć jego bramy zostając na zawsze zapamiętanym,
marność człowieka który nie jest przez ludzi podziwiany.
Każdy chce miłości, ale co to znaczy być kochanym?
Na siłę jej szukanie, które kończy się rozczarowaniem?
Bajkowy obraz zycia, który stał się wymaganiem,
chcąc oceanów nie dostrzegamy pojedyńczych kropli,
wieczne źródło szczęścia od smutków i cierpień wolni.
Chociaż cały czas spragnieni, zagłębiamy się w ten miraż,
czy kiedyś sięgniesz gwiazd pewnie o to pytasz?
Lecz czym są gwiazdy gdy ich blask rozpływa się w pustce?
Chmurze naszych pragnień, egoistycznych priorytetów,
dążymi do wielkości wśród pięknie brzmiących epitetów.
Za każdy dobry gest oczekujemy czegoś w zamian,
zranione ambicje jako efekt niedocenionych starań.
Szalony bieg tych, którzy tak porażki się boją.
Czasem warto się zatrzymać, po to aby pojąć,
że bez cierpienia nie ma szczęścia jak bez nocy nie ma dnia,
by zaczepnąć powietrza odbijamy się od dna.
Zdejmij w końcu kajdany bzdur wmawianych nam od kołyski.
Nie zawsze świeci słońce, gdyż szczęście to przebłyski,
to tylko małe krople rzucone na suchy ląd.
Mając coś blisko możemy być daleko stąd
Jednak niedostrzegamy siebie, empatii tutaj brak,
to droga do miłości lecz całkiem inny obieramy szlak.
Stajemy się więźniami naszego ducha pragnień,
przez co tracimy z oczu całą zycia magię.
Nie ma gotowych recept, poznać siebie musisz sam,
jesteś bogaty, bo bliźniemu swoją miłośc możesz dać.
Tak niewiele trzeba, by sobie i innym pomóc,
by wyjść wreszcie z raju i wyprawić się w tą podróż.
Tylko jak w tej wędrówce nie czuć się samotnym?
Kiedy zrozumienie w naszym świecie jest czymś ulotnym.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Szukając siebie w tłumie”

0

Szukając siebie w tłumie, poszukując ideału
przemierzamy wszechświat wyczekując wciąż sygnału.
Wymieniamy się uśmiechem, chwilowy oczu kontakt
Nie było dane nam, wcześniej się tu spotkać.
Wychłodzone serce w którym wybuchł ognia żar
jakby do ciemnego pomieszczenia wpadł światła blask.
Twe spojrzenie, choć wstydliwie wciąż zaprasza
wszystko mówi mi, że ta noc będzie nasza.
Walczę sam ze sobą by wykonać pierwszy krok.
Muszę odnaleźć drogę przez falę roztańczonych rąk.
Jesteś na wyciągnięcie dłoni, kwestia centymetrów
lecz czuję że dzieli nas tysiące metrów.
Tysiące wspomnień, tajemnic i setki opowieści
lecz dziś granice giną pośród ryzyka chęci.
Z ciszy wyłania się subtelny szept: czy czujesz ten dźwięk?
Który magicznie zabierze nas do odległych miejsc.
Tylko pozwól mi, porwać Cię w taneczny wir
z twoich wspomnień ukraść kilka chwil.
Przez te kilka minut lepszy namalujmy świat
tylko ty i ja, reszta schodzi na drugi plan
bo trzymając Cię za dłonie czuję jakbym latał.
Jak na zdjęciu, chce uchwycić moment i wciąż powracać
Swym uśmiechem przyciągasz tak i nie chcesz puścić
czy z uścisku fascynacji kiedykolwiek wypuścisz?
Na oczy zakładamy magnez i splatamy ręce
by poczuć się tak, jakbyśmy byli czymś więcej
niż sumą oddechów, zmarnowanych szans i marzeń.
Ten taniec jest lekiem łagodzącym ból oparzeń.
Niewinna grą, symfonią naszych ciał i gestów
Nastrój tworzony obecnością nie zbiorem słodkich tekstów.
Gdy w tańcu spotkają się dwa samotne serca
w nadziei na wypełnienie tam pustego miejsca
pojawia się pytanie czy to tylko pożądanie
ginące za rogiem w obawie przed rozczarowaniem
czy zarys uczucia, warto by zapracować na nie?
Beztrosko tańczymy w niepewności co się stanie.

Ponad to

0

Trywialność życia, milion przeszkód i problemów sto
jesteśmy tylko my, czy będziemy ponad to?
By każdy dzień zamieniać w kolejny przystanek
w podróży zwanej życiem, gdzie każdy poranek
smakuje niepowtarzalnie jak sekunda euforii.
Aromat życia, z kajdan przyziemności jesteśmy wolni.
Nigdy nie wierzyłem, że przenosić można góry
dla kogoś, nie dla mnie, gdy jest się z miłości chorym.
Nie ma granic kiedy jesteś źródłem motywacji
po ciężkiej połowie by walczyć wychodzę z szatni.
Kiedyś jak Afrodyta wyłoniłaś się z fal.
Przyszłaś naprawiać czy zepsuć i odejść w dal?
Hipnotyzujący wzrok, wszystkich moich myśli złodziej
w szarej rzeczywistości by się budzić byłaś powodem.
Mogłem Cie złapać za rękę kiedy zmian wiatr
w jednej sekundzie zdmuchnął na przyszłość plan.
Znałaś każdą cząstkę mnie, co skrywam za kurtyną
dla Ciebie zdejmowałem maskę, byłaś tą jedyną.
Choć gonił nas czas co z naszych marzeń drwi
beztrosko lecieliśmy gdzieś, ja i ty.
Czerpaliśmy z siebie, powoli stając się lepsi.
W tej całej utopi mogliśmy zło wyrzucić z pamięci.
Zakończenie równie gwałtowne jak rozpoczęcie
rozbite różowe okulary, nic nie trwa wiecznie.
O niekończącej się chwili byłem przekonany święcie
jak dziecko we mgle nie wiem gdzie pędzę
w samotnej tułaczce po bezsennym mieście.
Więc gdzie jesteś? Więc gdzie teraz jesteś?

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Bagaż

0

Iść na przód, mówisz to nie takie proste,
gubisz rytm, nie wiesz co dla Ciebie dobre.
Pot na czole, w ręce strzeżony dobrze bagaż,
z każdym krokiem cięższy, wcale sobie nie pomagasz.
Krzyczysz: nie dotykaj! Radę sama sobie dam,
potem tylko żal kiedy pomocna dłoń odchodzi w dal.
Co skrywasz w środku? Czy to naprawdę cenne?
I tak Cie nie zrozumiem! Twoje myślenie błędne
zamyka wiele dróg i pali wszelkie mosty.
Obrany nowy szlak, który kończy znajomości.
W sercu nastał chłód, z nim uczuciowy marazm,
gruba tarcza której przebić nie pozwalasz.
Gdzie podział się ten złodziej który ukradł zaufanie?
Pewność, że przy mnie nic Ci się nie stanie.
Rozbite na kawałki serce, na podłodze jego ubrania
wszystkie wspomnienia niszczące jak moment rozstania.
Przez niego szczęścia dla serca już nie szukasz
wszyscy są jak on, więc dla każdego zimna suka.
Wśród kłamstw i rozczarowań, tak umierają anioły
człowiek w chandrze, już z wartości goły.
Brak wiary by szukać w kimś oparcia, motywacji
lepsza samotność, pozbawiona bolesnych interakcji.
Zgubiony uśmiech, który z twarzy zabrał ktoś
pozwól go odszukać, uwierz tylko w uczuć moc.
Pomogę Ci z bagażem, nie zdążysz na następną stację
nie wstydź się zawartości, mam na przeszłość tolerancje.
Nie odwracaj wzroku, spójrz, zaufaj mi ten jeden raz
pokaże Ci lepszy świat, taki którego nie trzeba się bać.

Przyjaciel

1

Najlepszy przyjaciel jest jak rodzina

nasza ostoja, takich ludzi się nie zapomina.

W trudnych sytuacjach jego ręka pomocna

z najgorszych tarapatów często nas wyciąga.

Z nim przegadane noce, niezapomniane chwile

gdy spędzacie czas zmartwienia zostają w tyle.

Nawet gdy milczycie rozumiecie się bez słów

dając sobie wsparcie umiecie ukoić drugiego ból.

Przyjaciel potrafi wywołać uśmiech gdy Ci smutno

zapłakanej twarzy da nadzieję na lepsze jutro.

Jest skarbnicą wiedzy, zna nas od dechy do dechy

jest milczącą mumią, gdy ktoś chce nasze sekrety.

Choć nie jest ekspertem, zawsze da Ci radę

bezinteresownie zaangażuje się w każdą twoją sprawę.

I choć czasami się kłócicie, te przeróżne powody

rozmywane są jak złość, odrzucamy kość niezgody.

Pamiętaj dzieciak, prawdziwy przyjaciel jest jak skarb

szanuj go, bo on wszystko za Ciebie by dał.

Dylematy

0

W moim dorosłym śnie pozostał chłopca ślad,
niekończąca się tułaczka, którą drogę wybrać mam?
Wokół tyle chmur, horyzont skrywa mgła,
jak samotny żeglarz czekam na latarni blask.
Niezdecydowanie ciągle nie pozwala na przód iść,
gdy spoglądam w tył, nadzieja nie ma gdzie się tlić.
Czemu życie nie jest łatwe? Często stawia przed wyborem.
My chcemy tylko wybrać kogoś, by był zawsze nam bastionem.
Czekam na odpowiedź. Czego tak naprawdę chcę?
Lata wciąż mijają, z nią nieporadność w tej grze.
Wszystkie decyzje zostały w pudełku z wymówkami.
Zwykły brak odwagi, nie możemy pomóc sobie sami.
Czy znów mknąć przez przetarte przedtem ścieżki?
Nie oglądaj się za Siebie, tylko po nowe biegnij,
rozum szepcze tak po nocach, słyszę go wyraźnie,
na drodze jedna przeszkoda, by postąpić dziś rozważnie.
Zdrowy rozum gaśnie, gdy odmawia posłuszeństwa serce,
ślepe na z przeszłości rany, ono chce emocji więcej.
Mieszanina sprzecznych doznań to na uczucia magnes.
Zostajesz bez obrony, jak linia oporu padniesz.
Nie zniosę tego dłużej, tracę kontrolę,
nie dam się złamać, przecież mam silną wolę.
Gdy w głębi mojej duszy będzie martwo
bez łzy na powiekach zapanuję nad tym łatwo.
Pomyśl co dla Ciebie dobre, nie dla serca,
co byś nie wybrał, konsekwencje to udręka.
Co robić gdy życie smakuje jak wygazowane piwo?
Nazywasz coś miłością, lecz nie jest ona żywą.
Gdy coś się ledwo tli pozwól temu umrzeć,
nie ma odwrotu, nie będziesz mógł już tego ujrzeć.
Łamanie niewinnych serc, alternatywny koszt
niezdecydowanie, które pali każdy most.
Kiedy skończą się wciąż dręczące mnie dylematy?
Czy ktoś powstrzyma wewnątrz zderzające się światy?

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Gwiazdy

0

Cząstka mnie i cząstka Ciebie, magiczna synteza
niematerialny byt, nie wiadomo dokąd zmierza
łudzenie się trwałością, gdy na wszystko działa czas
jak z piasku arcydzieła, które rozwiał wiatr.
Rozpalony żar w końcu traci swoje ciepło
gaśnie, gdy ludziom jest już wszystko jedno.
Każda wspólna chwila już nie smakuje tak
zostaje nam rzeczywistość, z której znika czar.
Jak ślepy głupiec, wypatruje wschodu Słońca
wierze mocno w to, że wytrwamy do żywota końca.
To tylko halucynacje, widziałem nas na horyzoncie
że chwycę Cię za rękę i wszystko będzie dobrze.
Gdy dwa odmienne światy, w końcu dojdzie do kolizji
nic nie przetrwa, nie ważne jacy byliśmy silni.
Wszystko się rozpada, jedność dzielona przez dwa
kolapsu pozostałości drążą w sercu ślad.
To już czarna dziura a nie uczuć narząd
pochłonie całe światło z miłosnego krajobrazu.
Oczy na nieboskłonie widziały milion gwiazd
lecz teraz, żadnej nie mogę znaleźć w nas.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Emocje

0

Przy barze stoisz sam, zatracasz się w cierpieniu
wódka koi ból, jak dobry aktor w kiepskim przedstawieniu.
Masz ochotę rozbić coś, panować nad tym nie umiesz już
jest tylko złość, nienawiść, twój język jak ostry nóż.
Rwący potok chorych myśli rozbił o brzeg kryształ
odłamki niczym strzały, powiększają od ludzi dystans
przebijając serca ich na wylot, na koniec zostajemy sami
taka ludzka jest natura, każdy kogoś przez emocje rani.
Gdzieś głęboko skrywasz żal, strzeżony dobrze więzień
a egoisty szlak, to dla wielu wyjście jest najlepsze.
Pamiętasz dobrze tą rozmowę, dziś po nocach nie śpisz
siedzisz bezczynnie tak, wojownik z Ciebie jednak kiepski.
Puszczone na wiatr emocje zmieniają się w tornado
już nic tego nie powstrzyma, działające domina prawo
oberwał ktoś od kogoś, ty dostaniesz rykoszetem
wyżywasz się na kimś, tylko by się poczuć lepiej.
Przez lata kopana psycha, dziś tykająca bomba
a gdy już wybuchnie skala zniszczeń jest ogromna.
Dajemy temu upust, dlaczego nie umiemy się powstrzymać?
Pokonać złe emocje, by ludzi przy sobie zatrzymać.
Gdy zegar wybija tą godzinę, ludzkie budzą się demony
nie oszczędzając bliskich, niosą nieodwracalne szkody.
Zaślepieni przez swe rację, nie dopuszczamy prawdy
bezmyślnie się upierając, nawet gdy cel jest marny.
Stoimy za tym murem, cały czas, tracąc tylko kontrolę
w tym całym zaślepieniu, gramy całkiem inną rolę.
Oczy zamierają, chłód, twarz nie do poznania
gdzie podział się ten wzrok, ten warty kochania?
Krzyczymy z całych sił, w nerwach przestajemy już być sobą
boli, gdy sobie bliscy ludzie przyjmują postawę wrogą.
By naprawić coś na przeszkodzie często staje duma
ona czy miłość, twoich priorytetów próba.
Zapanować nad demonem, dla wielu personalny dramat
bo nikt tak naprawdę nie umie emocjami władać.
Jak silne mogą być słowa? Co są zrobić w stanie?
Zakończone znajomości są odpowiedzią na to pytanie.

Dzieciak

0

Jestem tylko dzieciakiem, zagubionym w dorosłym ciele
pośród ludzi, którzy wiedzą o mnie tak nie wiele.
Z dala od celu, podróżując w cieniu świateł miasta
poganiany, na każdym kroku słysząc te genialne hasła.
Życiowe rady, płynące wprost z ich ust
że żyjąc tak jak żyje, obrócę przyszłość w gruz.
Inna perspektywa, inny widok jest na górze
widowni łatwiej jest oceniać porażki cudze.
Presja odcina tlen, jak na szyi pętla
wystarczy kilka kroków by szybować z 10 piętra.
Zimny pot na czole, w nocy nie zmrożone oczy
zbyt mało odwagi, by na scenę wkroczyć.
Teraz jest za wcześnie, kiedyś znajdę drogę
ja jeszcze nie dojrzałem, w tym widzę dziś przeszkodę.
Chcę przeżywać każdą chwilę i beztrosko lecieć
nie chcę życia, które, nie pozwala na sekundę wzlecieć.

Dystans

0

Nie wierzę już w nic, co brzmi zbyt pięknie.
Utopia to fikcja, kto uwierzy ten polegnie.
Obietnice bez pokrycia, na których osiadł kurz,
melodia dla serca wyśpiewana wprost z twych ust.
Twoje słowa jak diamenty, błyszcząc, zaślepiają obraz.
Hipnotyzują, jak głupi wierzysz w ten drogowskaz.
Diamenty? To tylko błysk odbitego światła,
tak jak nasze życie, moc dobrego kłamstwa.
Ten sen jak marzenie, lecz pora na pobudkę,
spójrz w prawdy oblicze, które zazwyczaj jest smutne.
Gdzie ta zasada, że szczerość między ludźmi to podstawa,
gdy zawodzi drugi człowiek, przejebana sprawa.
Rozczarowanie, dość pływania już w tych samych brudach.
Dlaczego tak jest, że tylko sobie możesz ufać?
Mam do tego dystans, upadła nadzieja potrafi ranić,
nie ufam ludziom, taki mój obronny mechanizm.

Zostawmy to za sobą

1

Odkładam słuchawkę ,z wkurwioną na maxa głosu barwą
rzucam gdzieś telefon, wychodzę na balkon.
Odpalam fajka, w samotności, tylko ja i  księżyc
miliony różnych myśli, jak mogliśmy to spieprzyć?
Twoja piękna twarz, dziś nie mam ochoty na nią patrzeć,
kilka ostrych słów, mogą zakończeniem być w tej bajce.
Zderzenie dwóch przyjaznych serc jak trzęsienie Ziemi
tak łatwo uczucia zmienić w krąg nienawiści płomieni.
Chcę rzucić się w ten wir, dać upust wszystkim emocjom
by rozbiły na kryształy coś, co zbudować nie jest prosto.
Może oddzwoniłbym do Ciebie i wykrzyczał moje myśli
wszystkie twoje błędy, zbiór chwilowej nienawiści.
Tak bardzo Cię…, czuję złość, nie! Muszę ochłonąć!
Za bardzo się w tym gubię, chciałbym być teraz z tobą,
miłość wybacza wszystko, a ja dłużej złościć się nie umiem,
znowu sięgam po telefon, wpisując w nim twój numer!

Ja się złoszczę, a raz ty, to powtarza się jak pełnia.
Nie zawsze jest tak, że nasze oczy, tylko miłość wypełnia.
Ostre kłótnie, fochy, długie dni spędzone na milczeniu,
przetrwa tylko uczucie, oparte na wzajemnym zrozumieniu.
Czepiam się wszystkiego, bo widocznie mi zależy,
wolę gorzką prawdę, nawet jeśli, ranię będąc szczerym.
Nikt nie jest doskonały, raz przeze mnie, raz przez Ciebie
owoc naszych starań obrzucamy jest kamieniem.
Może łatwiej będzie uciec niż rozbijać się o nasze błędy
ale to nie zbieg, tylko ocalały staje się mocniejszy,
więc będę z tobą tonął, by potem wynurzać się na brzeg
jeśli zajmie mi to wieczność, odnajdę w tym swój sens.
Warto się poświęcać, po każdej burzy przychodzi Słońce
i wydaję na świat, to co w sercach naszych jest gorące.
Wspólny  uczuć płomień, stający się miłości bronią!
Gorsze chwilę? Spójrzmy sobie w oczy i zostawmy je za sobą!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Bliżej niż myślisz

0

Szczęście?! Na siłę szukanie w życiu dobrobytu
ciągła walka, ambicie wykraczające poza granice zenitu.
Bogactwa? Życie na pokaz, by wykraczać ciut za skalę
nieprzespane noce, bo wszystko co osiągasz jest za małe.
Stań na moment, rozejrzyj się, weź głęboki oddech!
Otwórz zaspane oczy, może coś przeoczasz ciągle?
Szczęście?!
Ja go nie szukam, szukam tylko jego cząstek
małych zwykłych rzeczy, wtedy wszystko jest tak proste
gdy jeden uśmiech sprawia że serce biję mocniej
nie muszę mieć Rolls-Royce , żeby wiedzieć że jest dobrze.
Żaden wyścig szczurów, ja wolę biec jak Forrest
kochanie daj mi rękę, choć! Pobiegniemy we dwoje
nie ważne gdzie, przed siebie, tak prostu
ważne że z tobą, patrz, tam po drugiej stronie mostu.
To szczęście, mój idealny świat bez „posiadania” presji
gdzie jesteśmy tylko ja i ty, „My” jesteśmy wieczni!
Bogactwa tracą znaczenie, wreszcie od depresji bezpieczni
to jest moje szczęście, nie wyścig by być od kogoś lepszym.
Znalazłem je w człowieku, osobie, w której mam swą pewność
która zawsze była blisko, lecz przeoczyłem jej obecność
Czemu ludzie lecą w chmury, mając wszystko pod nosem
tracą coś kierując się doskonałości poszukiwania głosem.
Mają zdrowe oczy, lecz ślepota nie pozwala nic im dostrzec
czasami nie postępujemy właściwie, lecz tylko mądrze.
Cieszę się życiem, po co mi nie osiągalne gwiazdy?
W zasięgu ręki mam coś, co sprawia, że już nie jestem martwy!
Tak wiele było związków, uśmiercanych czyjąś ambicją
nastał wielki sukces, lecz szczęście szybko prysło.
Pamiętaj o tym, w dążeniu do tego co Ci się przyśni
gdyż często wszystko czego szukasz jest bliżej niż myślisz

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Cień z otchłani

0

Siema, ja wciąż płynę, płynie niespokojny potok
martwo, bez wyrazu twarzy, bez emocji robot.
Starałem się być dobry, w zamian dostawałem obojętność
chyba lepiej być skurwielem, sprawiedliwość jest dziś brednią.
Choć jestem jeszcze młody cenię sobie spokój
nie spalam się za młodu jak moje ziomy w okół.
Często za to cierpię, ale inny być nie mogę
zakuty milczę, nawet wtedy gdy ktoś mi podstawia nogę.
Wszystkie bóle spalam w sobie,nie potrzebne są mi kłótnie
Z własnej woli męczennictwo, lubię jak jest mi smutniej.
Bezsilność, gdy wszystko się pierdoli, ja stoję z boku
czasami nasza twarz nie zdradza, co siedzi w ludzkim mroku.
Demony, choć przeważnie milczą, w środku wciąż są żywe
a gdy deszcz łez spada na ziemie słychać jak tłuką o szybę.
Ich krzyk Cię przeszywa, gdy zasypiasz i gdy wstajesz
są zbyt rzeczywiste, nie jak z tych wszystkich bajek.
Co budzi je do życia? Impuls osiadania na dnie?
Smutna perspektywa, że życie Ci marzenia kradnie
wciąż otwarte rany, upadki z goryczą rozczarowania
wszystko zbite w jedność, negatywny wynik jest równania.
Zamknięcie się w sobie, jedyna ucieczka od eksplozji
by uchronić tych najbliższych, to wszystko wynik troski.
Jestem tylko człowiekiem z całymi galaktykami emocji
i tak zrobię to, co jest w planach mej wyroczni
Wszystko ma granicę, cienką linię, dzielącą od wybuchu
po którym tracisz ludzkość, będąc już w krainie duchów.
Mam prośbę do ludzi, by nigdy nie przekraczali mojej
choć przetrwałem tyle burz, co dziwi, może się wydawać chore.
Nie ze wszystkim trzeba się godzić, człowieku tak się nie da
czasem warto postawić na swoim, gdy za zakrętem bieda
lecz są sytuację, w których nie możesz dać się porwać nerwom.
Znajdź gdzieś siłę, by zgorzkniałym nie obrócić się w ciemność.
Gdy patrzę na twą twarz, która tak nieświadomie mnie rani
to słyszę jego kroki, on się zbliża, cień z otchłani!
Czuje jego oddech, szepcze mi do ucha, wreszcie mnie uwolnij!
Kusi łatwym wyjściem, w powietrzu słodki zapach zbrodni.
Heroicznie walczę z nim, ta walka trwa już wieki
spalam te uczucia, czekam jak w otchłań znów odleci.
Choć poddaję własne zdanie, to dla dobra innych
przez to bardzo cierpię, oni są temu winni!
Chuj w to! Dla niektórych warto się poświęcić
nie jestem egoistą, wolę być jak Ci święci.
Pamiętaj! Upadły anioł to ze wszystkich najgorszy demon
bo gdy upada czyste dobro, już nic nie naprawi tego.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Love”

0

Walentynkowo <3

Myślisz, że jest łatwo, pokochać od tak
potem, gdy to minie wymazać ten ślad
miłość, to jest wieczne, jak wieczny jest Bóg
to uczucie przetrwa wszystko, nawet i ból
wiec nie mów mi kochanie, że to wszystko traci sens
bo nie jest łatwo rozdzielić dwoje serc
zawsze pozostanie coś, ta łącząca nas nić
która nie pozwoli nam w przeciwną stronę iść
wracają wspomnienia o spędzonych wspólnie chwilach
jakbyś nie próbował o nich sie nie zapomina
nie kończmy czegoś co trwa i ma w sobie to coś
co zostało zrodzone przez niewytłumaczalną moc
w ten wyjątkowy dzień problemom mówmy nie
odkryje to, co w mym sercu jest na dnie
Mimo wielu kłótni, wypowiedzianych słów
ja chce Ci to powiedzieć. Dziewczyno I love you!

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Wspomnienia”

0

 

Choć walczymy o lepszy byt to żyjemy wspomnieniami
wśród melancholii wracają czasy gdy byliśmy mali
gdy żyliśmy zabawą beztrosko patrząc na świat
nie przejmując się tym co ten świat mógł nam dać
jaka przeszłość by nie była, to nigdy się jej nie wstydź
gdyż każdy ma historię, w której czar nigdy nie prysł
to kim teraz jesteś to efekt tego co przeżyłeś
jesteś odpowiedzią czy ze słabością zwyciężyłeś
a najgorsze wspomnienia traktuj jako motywacje
że jesteś tutaj z nami, już za sobą masz tą stację
a jeśli ktoś się śmieje, że żyjesz tutaj przeszłością
Powiedz: „to mój wewnętrzny kwiat zwany świadomością”
bo to ona zdefiniowała mnie jako człowieka
z tego bądźmy dumni i nie ważne co nas czeka
wspomnień w tym tkwi urok że nawet w ciężkich czasach
to zawsze znajdzie się coś do czego można wracać

Od biegu odpocznij, wciśnij spację, stań!
przewiń do momentów gdy miałeś w rękach ten swój raj
kiedy inaczej serce biło i czułeś tą euforię
na twarzy widniał uśmiech choć w życiu było niewygodnie
Nie przestawaj, idźmy dalej, przypomnij sobie magię
Ten niewyjaśniony sposób gdy nastrój zmieniał się nagle
Włącz starą piosenkę, której dawno nie słuchałeś
Otwórz album ze zdjęciami, z tymi których kochałeś
jeden flashback, tyle radości, odpływa cały świat
to piękne, że możesz poczuć się jak za najpiękniejszych lat
to magiczne chwile, które w sercu są na zawsze
one nadal świecą gdy w przyszłość w mroku gaśnie
czy to studia czy z ukochanym witanie bladego świtu
impreza studniówkowa czy większa zmiana w życiu?
nie zapomnij o tym, pielęgnuj te wspomnienia
bo one są częścią drogi do marzeń twych spełnienia

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Dylemat”

0

potrzebuje samotności by przemyśleć to i owo
usiąść i w spokoju skleić plan na nowo
zadać ważne pytanie czy w tym filmie sobą być
czasem to nie pozwala na poziomie tutaj żyć
mam ten dylemat, wódko ty mi nie pomagasz
czy wziąć wypełniony wadami po brzegi bagaż
czy sprzedać go, kupić nowy, może fajniejszy
w nim same  zalety, więc dla nich będzie lepszy
piękne co? lecz podrobione jak fałszywka
po drugiej stronie przyjmując powiedzą: to pomyłka!
dlatego to tak bardzo boli, muszę pobyć sam
pośród wszystkich pożądań, jaką drogę obrać mam?
znika śmiech, ja jestem smutny dzisiaj
przyszłość bardzo ciśnie mnie i nie mam czym oddychać
ambicja dusi mnie gdy patrzę na blask odbicia
podświadomość mówi mi nie takiego chciałeś życia

 

Ref.
Zadaj sobie pytanie! Kim chcesz być
Potem tym kimś bądź!
Ja wybrałem bycie sobą i
przyznam: To nie błąd!

Życie polega na tym, że Ciebie oceniają
W dupie Ciebie mają i z tobą pogrywają
ty starasz się w ich oczach wyglądać cool
by sprostać oczekiwaniom harujesz jak wół
zyskujesz tak dużo, tylko ten typ to nie ty
jesteś iluzjonistą, który pokazuje swój najlepszy trick
oszukasz wszystkich, ale siebie nie oszukasz
czasami lepiej jest głosu z głębi serca wysłuchać
czuj tą satysfakcję, że jesteś jedyny w swoim rodzaju
bo zmiana w pajaca jako cena taniego szpanu?
tu nie popłaca, to tylko krótkoterminowy efekt
pogoń za hajsem i dupami to nie jest żaden pretekst
kochaj tego co odnajdzie piękno w takim jaki jesteś
pierdol tych co mają Cię za pustą przestrzeń
żyjesz tu dla siebie czy żyjesz tu dla innych?
że masz inne zdanie nie oznacza że jesteś dziwny

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Poczekalnia serc”

1

Czy kiedykolwiek przyszło Ci do głowy, aby spojrzeć
w głębie moich oczu po to aby dostrzec
tam ukrytą treść coś więcej niż to „cześć”
które mówię Ci codziennie, gdy Cię widzę gdzieś
ja chciałbym też, ale proszę stań na moment
wysłuchaj co powiem, bo za chwilę spłonę
wyznam całą prawdę, dłużej już nie mogę
całe życie czekam, czekam na ten moment
w głowie tysiąc słów, które opisują Ciebie
mój jedyny sens, wiedzieć jak to jest być w niebie
przy tobie, każdego dnia, lecz tylko w snach
trafić Ciebie w serce i powiedzieć szach mat
tak bardzo bym chciał! lecz nie mam argumentów
nie starczy uczucie , brak nam fundamentów
by zbudować dom, który przetrwa wszystkie burzę
chociaż los niepewny, wiem komu oddam duszę
brakuje jednego, wciąż wierzę że się uda
powiedz tylko tak, przede mną szczęścia smuga
jeśli powiesz nie, zrozumiem tą treść
pójdę ścieżka dalej, to poczekalnia serc

 

Ref.

Czy tak wiele chce
proszę daj mi szansę
jeśli powiesz nie
odejdę, nie zobaczysz
mnie już więcej

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Nie ma już miłości”

5

Rozmyślanie, które jest na wzór wiersza,  choć nie wiem czy można go tak nazwać :)

 

Nie ma już miłości, jest sex
romanse wśród gwiazd te czasy poszły gdzieś
i już nie wrócą bo zabraknie dla nich miejsca
pośród tak łatwego świata, to ta nowsza wersja
sprawniejsza, szybsza, ale dla mnie śmieszna
gdzie monsun uczuć nie ma prawa przejścia
bo czym jest człowiek bez palety uczuć
czy nie traci definicji, nie jest wstanie poczuć
pełnego światła pośród najdrobniejszych rzeczy
czegoś co da uśmiech, setki ran wyleczy
miłość na pokaz, to najgorsze przekleństwo
bo nie dajesz serca, tracisz te szaleństwo
tracisz to co popycha i daje tlen każdego świtu
tą chęć, błysk w oku, serca bicie na wzór bitu
te małe chwile, miliony przeżyć, bezsenne noce
czekanie na jej obraz, czy się czymś zaskoczę?
ta niepewność, domyślanie się, to jest piękne
to ma swoją magię ale ten kwiat tu więdnie
i jeżeli nie znajdzie się ktoś kto go podleje
to stracimy człowieczeństwo, zimny wiatr w nas powieje

A na koniec trafne słowa mojego kolegi: „a poza tym jest taki stan kiedy wolisz się do kogos przytulic niz go wyruchac
i to właśnie się nazywa miłość do kogoś”

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Woda”

1

bo moje życie to też tak, jakby i twoje
przy każdej porażce jesteśmy we dwoje
ja tutaj stoję, taka mała cząstką, tlen
wszystko pierdole, wrzucam atomowy bieg
chce znaleźć Ciebie, mój idealny atom
jedno równanie, co postawi wszystkim prawom
jedno pytanie, czy w ogóle sens istnieje
połączyć wodór z tlenem nim woda się rozleje
popatrzmy szerzej, to pytanie nas dotyczy
wodór to o tobie, H2O nas się tyczy
bo życiodajna woda też kiedyś wyparuje
czy z nami też tak będzie? tą sprawą się przejmuje
ale teraz czuję, że może być inaczej
bo wody nie da się, niczym zniszczyć raczej
możesz ziom próbować nawet bombą neutronową
ona przetrwa zimę, nawet mocno minusową

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Hard Life”

0

Wstajesz, każdego dnia, tu życie wita Cię
ziomek! nie ma łatwo, musisz wiedzieć że
że każdego dnia tak staramy się
żeby wciąż nie upaść błądząc w gęstej mgle
naszych rozczarowań, naszych gorzkich łez
po to wciąż biegniemy, aby znaleźć lek
na ukojenie ran, poczuć wreszcie sens
gdzie masz zacząć szukać, ty to przecież wiesz
szczęście jest zbyt blisko, tak to zawsze jest
my patrzymy dalej, nie wiedząc gdzie jest kres
podróż za horyzont, a cel pod nosem gdzieś
jest w zasięgu wzroku, czasem powie cześć
czasem to spojrzenie niosące w sobie treść
możemy go zachować lub naiwnie biec
schować w serca kąt lub niewiadomo gdzie

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak


  • RSS