Jestem tylko dzieciakiem, zagubionym w dorosłym ciele
pośród ludzi, którzy wiedzą o mnie tak nie wiele.
Z dala od celu, podróżując w cieniu świateł miasta
poganiany, na każdym kroku słysząc te genialne hasła.
Życiowe rady, płynące wprost z ich ust
że żyjąc tak jak żyje, obrócę przyszłość w gruz.
Inna perspektywa, inny widok jest na górze
widowni łatwiej jest oceniać porażki cudze.
Presja odcina tlen, jak na szyi pętla
wystarczy kilka kroków by szybować z 10 piętra.
Zimny pot na czole, w nocy nie zmrożone oczy
zbyt mało odwagi, by na scenę wkroczyć.
Teraz jest za wcześnie, kiedyś znajdę drogę
ja jeszcze nie dojrzałem, w tym widzę dziś przeszkodę.
Chcę przeżywać każdą chwilę i beztrosko lecieć
nie chcę życia, które, nie pozwala na sekundę wzlecieć.