domin-art

Na tym blogu znajdziecie moje wiersze i różnorakie teksty. To taka mała przestrzeń, w której uwolnię moje myśli.

Pragnienie duszy

0

To dręczy mnie co noc, jak powtarzający się w kółko schemat,
drążąca myśl czego moja dusza na tym świecie jeszcze nie ma.
Jakich doznań potrzebuje do wewnętrznego jej spełnienia?
Otwieram co dzień czysty zeszyt kreśląc w nim życzenia.
Ciągle błądze by zrozumieć to kim jestem
nadal nie wiedząc co jest do działania sensem.
Pogoń za szczęściem? Biegnę ledwo łapiąc oddech.
Czy to rajski świat, tam gdzie wszyscy biorą rozbieg?
Chcąc przeskoczyć jego bramy zostając na zawsze zapamiętanym,
marność człowieka który nie jest przez ludzi podziwiany.
Każdy chce miłości, ale co to znaczy być kochanym?
Na siłę jej szukanie, które kończy się rozczarowaniem?
Bajkowy obraz zycia, który stał się wymaganiem,
chcąc oceanów nie dostrzegamy pojedyńczych kropli,
wieczne źródło szczęścia od smutków i cierpień wolni.
Chociaż cały czas spragnieni, zagłębiamy się w ten miraż,
czy kiedyś sięgniesz gwiazd pewnie o to pytasz?
Lecz czym są gwiazdy gdy ich blask rozpływa się w pustce?
Chmurze naszych pragnień, egoistycznych priorytetów,
dążymi do wielkości wśród pięknie brzmiących epitetów.
Za każdy dobry gest oczekujemy czegoś w zamian,
zranione ambicje jako efekt niedocenionych starań.
Szalony bieg tych, którzy tak porażki się boją.
Czasem warto się zatrzymać, po to aby pojąć,
że bez cierpienia nie ma szczęścia jak bez nocy nie ma dnia,
by zaczepnąć powietrza odbijamy się od dna.
Zdejmij w końcu kajdany bzdur wmawianych nam od kołyski.
Nie zawsze świeci słońce, gdyż szczęście to przebłyski,
to tylko małe krople rzucone na suchy ląd.
Mając coś blisko możemy być daleko stąd
Jednak niedostrzegamy siebie, empatii tutaj brak,
to droga do miłości lecz całkiem inny obieramy szlak.
Stajemy się więźniami naszego ducha pragnień,
przez co tracimy z oczu całą zycia magię.
Nie ma gotowych recept, poznać siebie musisz sam,
jesteś bogaty, bo bliźniemu swoją miłośc możesz dać.
Tak niewiele trzeba, by sobie i innym pomóc,
by wyjść wreszcie z raju i wyprawić się w tą podróż.
Tylko jak w tej wędrówce nie czuć się samotnym?
Kiedy zrozumienie w naszym świecie jest czymś ulotnym.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

„Szukając siebie w tłumie”

0

Szukając siebie w tłumie, poszukując ideału
przemierzamy wszechświat wyczekując wciąż sygnału.
Wymieniamy się uśmiechem, chwilowy oczu kontakt
Nie było dane nam, wcześniej się tu spotkać.
Wychłodzone serce w którym wybuchł ognia żar
jakby do ciemnego pomieszczenia wpadł światła blask.
Twe spojrzenie, choć wstydliwie wciąż zaprasza
wszystko mówi mi, że ta noc będzie nasza.
Walczę sam ze sobą by wykonać pierwszy krok.
Muszę odnaleźć drogę przez falę roztańczonych rąk.
Jesteś na wyciągnięcie dłoni, kwestia centymetrów
lecz czuję że dzieli nas tysiące metrów.
Tysiące wspomnień, tajemnic i setki opowieści
lecz dziś granice giną pośród ryzyka chęci.
Z ciszy wyłania się subtelny szept: czy czujesz ten dźwięk?
Który magicznie zabierze nas do odległych miejsc.
Tylko pozwól mi, porwać Cię w taneczny wir
z twoich wspomnień ukraść kilka chwil.
Przez te kilka minut lepszy namalujmy świat
tylko ty i ja, reszta schodzi na drugi plan
bo trzymając Cię za dłonie czuję jakbym latał.
Jak na zdjęciu, chce uchwycić moment i wciąż powracać
Swym uśmiechem przyciągasz tak i nie chcesz puścić
czy z uścisku fascynacji kiedykolwiek wypuścisz?
Na oczy zakładamy magnez i splatamy ręce
by poczuć się tak, jakbyśmy byli czymś więcej
niż sumą oddechów, zmarnowanych szans i marzeń.
Ten taniec jest lekiem łagodzącym ból oparzeń.
Niewinna grą, symfonią naszych ciał i gestów
Nastrój tworzony obecnością nie zbiorem słodkich tekstów.
Gdy w tańcu spotkają się dwa samotne serca
w nadziei na wypełnienie tam pustego miejsca
pojawia się pytanie czy to tylko pożądanie
ginące za rogiem w obawie przed rozczarowaniem
czy zarys uczucia, warto by zapracować na nie?
Beztrosko tańczymy w niepewności co się stanie.

Ponad to

0

Trywialność życia, milion przeszkód i problemów sto
jesteśmy tylko my, czy będziemy ponad to?
By każdy dzień zamieniać w kolejny przystanek
w podróży zwanej życiem, gdzie każdy poranek
smakuje niepowtarzalnie jak sekunda euforii.
Aromat życia, z kajdan przyziemności jesteśmy wolni.
Nigdy nie wierzyłem, że przenosić można góry
dla kogoś, nie dla mnie, gdy jest się z miłości chorym.
Nie ma granic kiedy jesteś źródłem motywacji
po ciężkiej połowie by walczyć wychodzę z szatni.
Kiedyś jak Afrodyta wyłoniłaś się z fal.
Przyszłaś naprawiać czy zepsuć i odejść w dal?
Hipnotyzujący wzrok, wszystkich moich myśli złodziej
w szarej rzeczywistości by się budzić byłaś powodem.
Mogłem Cie złapać za rękę kiedy zmian wiatr
w jednej sekundzie zdmuchnął na przyszłość plan.
Znałaś każdą cząstkę mnie, co skrywam za kurtyną
dla Ciebie zdejmowałem maskę, byłaś tą jedyną.
Choć gonił nas czas co z naszych marzeń drwi
beztrosko lecieliśmy gdzieś, ja i ty.
Czerpaliśmy z siebie, powoli stając się lepsi.
W tej całej utopi mogliśmy zło wyrzucić z pamięci.
Zakończenie równie gwałtowne jak rozpoczęcie
rozbite różowe okulary, nic nie trwa wiecznie.
O niekończącej się chwili byłem przekonany święcie
jak dziecko we mgle nie wiem gdzie pędzę
w samotnej tułaczce po bezsennym mieście.
Więc gdzie jesteś? Więc gdzie teraz jesteś?

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Bagaż

0

Iść na przód, mówisz to nie takie proste,
gubisz rytm, nie wiesz co dla Ciebie dobre.
Pot na czole, w ręce strzeżony dobrze bagaż,
z każdym krokiem cięższy, wcale sobie nie pomagasz.
Krzyczysz: nie dotykaj! Radę sama sobie dam,
potem tylko żal kiedy pomocna dłoń odchodzi w dal.
Co skrywasz w środku? Czy to naprawdę cenne?
I tak Cie nie zrozumiem! Twoje myślenie błędne
zamyka wiele dróg i pali wszelkie mosty.
Obrany nowy szlak, który kończy znajomości.
W sercu nastał chłód, z nim uczuciowy marazm,
gruba tarcza której przebić nie pozwalasz.
Gdzie podział się ten złodziej który ukradł zaufanie?
Pewność, że przy mnie nic Ci się nie stanie.
Rozbite na kawałki serce, na podłodze jego ubrania
wszystkie wspomnienia niszczące jak moment rozstania.
Przez niego szczęścia dla serca już nie szukasz
wszyscy są jak on, więc dla każdego zimna suka.
Wśród kłamstw i rozczarowań, tak umierają anioły
człowiek w chandrze, już z wartości goły.
Brak wiary by szukać w kimś oparcia, motywacji
lepsza samotność, pozbawiona bolesnych interakcji.
Zgubiony uśmiech, który z twarzy zabrał ktoś
pozwól go odszukać, uwierz tylko w uczuć moc.
Pomogę Ci z bagażem, nie zdążysz na następną stację
nie wstydź się zawartości, mam na przeszłość tolerancje.
Nie odwracaj wzroku, spójrz, zaufaj mi ten jeden raz
pokaże Ci lepszy świat, taki którego nie trzeba się bać.

Przyjaciel

1

Najlepszy przyjaciel jest jak rodzina

nasza ostoja, takich ludzi się nie zapomina.

W trudnych sytuacjach jego ręka pomocna

z najgorszych tarapatów często nas wyciąga.

Z nim przegadane noce, niezapomniane chwile

gdy spędzacie czas zmartwienia zostają w tyle.

Nawet gdy milczycie rozumiecie się bez słów

dając sobie wsparcie umiecie ukoić drugiego ból.

Przyjaciel potrafi wywołać uśmiech gdy Ci smutno

zapłakanej twarzy da nadzieję na lepsze jutro.

Jest skarbnicą wiedzy, zna nas od dechy do dechy

jest milczącą mumią, gdy ktoś chce nasze sekrety.

Choć nie jest ekspertem, zawsze da Ci radę

bezinteresownie zaangażuje się w każdą twoją sprawę.

I choć czasami się kłócicie, te przeróżne powody

rozmywane są jak złość, odrzucamy kość niezgody.

Pamiętaj dzieciak, prawdziwy przyjaciel jest jak skarb

szanuj go, bo on wszystko za Ciebie by dał.

Dylematy

0

W moim dorosłym śnie pozostał chłopca ślad,
niekończąca się tułaczka, którą drogę wybrać mam?
Wokół tyle chmur, horyzont skrywa mgła,
jak samotny żeglarz czekam na latarni blask.
Niezdecydowanie ciągle nie pozwala na przód iść,
gdy spoglądam w tył, nadzieja nie ma gdzie się tlić.
Czemu życie nie jest łatwe? Często stawia przed wyborem.
My chcemy tylko wybrać kogoś, by był zawsze nam bastionem.
Czekam na odpowiedź. Czego tak naprawdę chcę?
Lata wciąż mijają, z nią nieporadność w tej grze.
Wszystkie decyzje zostały w pudełku z wymówkami.
Zwykły brak odwagi, nie możemy pomóc sobie sami.
Czy znów mknąć przez przetarte przedtem ścieżki?
Nie oglądaj się za Siebie, tylko po nowe biegnij,
rozum szepcze tak po nocach, słyszę go wyraźnie,
na drodze jedna przeszkoda, by postąpić dziś rozważnie.
Zdrowy rozum gaśnie, gdy odmawia posłuszeństwa serce,
ślepe na z przeszłości rany, ono chce emocji więcej.
Mieszanina sprzecznych doznań to na uczucia magnes.
Zostajesz bez obrony, jak linia oporu padniesz.
Nie zniosę tego dłużej, tracę kontrolę,
nie dam się złamać, przecież mam silną wolę.
Gdy w głębi mojej duszy będzie martwo
bez łzy na powiekach zapanuję nad tym łatwo.
Pomyśl co dla Ciebie dobre, nie dla serca,
co byś nie wybrał, konsekwencje to udręka.
Co robić gdy życie smakuje jak wygazowane piwo?
Nazywasz coś miłością, lecz nie jest ona żywą.
Gdy coś się ledwo tli pozwól temu umrzeć,
nie ma odwrotu, nie będziesz mógł już tego ujrzeć.
Łamanie niewinnych serc, alternatywny koszt
niezdecydowanie, które pali każdy most.
Kiedy skończą się wciąż dręczące mnie dylematy?
Czy ktoś powstrzyma wewnątrz zderzające się światy?

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Gwiazdy

0

Cząstka mnie i cząstka Ciebie, magiczna synteza
niematerialny byt, nie wiadomo dokąd zmierza
łudzenie się trwałością, gdy na wszystko działa czas
jak z piasku arcydzieła, które rozwiał wiatr.
Rozpalony żar w końcu traci swoje ciepło
gaśnie, gdy ludziom jest już wszystko jedno.
Każda wspólna chwila już nie smakuje tak
zostaje nam rzeczywistość, z której znika czar.
Jak ślepy głupiec, wypatruje wschodu Słońca
wierze mocno w to, że wytrwamy do żywota końca.
To tylko halucynacje, widziałem nas na horyzoncie
że chwycę Cię za rękę i wszystko będzie dobrze.
Gdy dwa odmienne światy, w końcu dojdzie do kolizji
nic nie przetrwa, nie ważne jacy byliśmy silni.
Wszystko się rozpada, jedność dzielona przez dwa
kolapsu pozostałości drążą w sercu ślad.
To już czarna dziura a nie uczuć narząd
pochłonie całe światło z miłosnego krajobrazu.
Oczy na nieboskłonie widziały milion gwiazd
lecz teraz, żadnej nie mogę znaleźć w nas.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Emocje

0

Przy barze stoisz sam, zatracasz się w cierpieniu
wódka koi ból, jak dobry aktor w kiepskim przedstawieniu.
Masz ochotę rozbić coś, panować nad tym nie umiesz już
jest tylko złość, nienawiść, twój język jak ostry nóż.
Rwący potok chorych myśli rozbił o brzeg kryształ
odłamki niczym strzały, powiększają od ludzi dystans
przebijając serca ich na wylot, na koniec zostajemy sami
taka ludzka jest natura, każdy kogoś przez emocje rani.
Gdzieś głęboko skrywasz żal, strzeżony dobrze więzień
a egoisty szlak, to dla wielu wyjście jest najlepsze.
Pamiętasz dobrze tą rozmowę, dziś po nocach nie śpisz
siedzisz bezczynnie tak, wojownik z Ciebie jednak kiepski.
Puszczone na wiatr emocje zmieniają się w tornado
już nic tego nie powstrzyma, działające domina prawo
oberwał ktoś od kogoś, ty dostaniesz rykoszetem
wyżywasz się na kimś, tylko by się poczuć lepiej.
Przez lata kopana psycha, dziś tykająca bomba
a gdy już wybuchnie skala zniszczeń jest ogromna.
Dajemy temu upust, dlaczego nie umiemy się powstrzymać?
Pokonać złe emocje, by ludzi przy sobie zatrzymać.
Gdy zegar wybija tą godzinę, ludzkie budzą się demony
nie oszczędzając bliskich, niosą nieodwracalne szkody.
Zaślepieni przez swe rację, nie dopuszczamy prawdy
bezmyślnie się upierając, nawet gdy cel jest marny.
Stoimy za tym murem, cały czas, tracąc tylko kontrolę
w tym całym zaślepieniu, gramy całkiem inną rolę.
Oczy zamierają, chłód, twarz nie do poznania
gdzie podział się ten wzrok, ten warty kochania?
Krzyczymy z całych sił, w nerwach przestajemy już być sobą
boli, gdy sobie bliscy ludzie przyjmują postawę wrogą.
By naprawić coś na przeszkodzie często staje duma
ona czy miłość, twoich priorytetów próba.
Zapanować nad demonem, dla wielu personalny dramat
bo nikt tak naprawdę nie umie emocjami władać.
Jak silne mogą być słowa? Co są zrobić w stanie?
Zakończone znajomości są odpowiedzią na to pytanie.

Dzieciak

0

Jestem tylko dzieciakiem, zagubionym w dorosłym ciele
pośród ludzi, którzy wiedzą o mnie tak nie wiele.
Z dala od celu, podróżując w cieniu świateł miasta
poganiany, na każdym kroku słysząc te genialne hasła.
Życiowe rady, płynące wprost z ich ust
że żyjąc tak jak żyje, obrócę przyszłość w gruz.
Inna perspektywa, inny widok jest na górze
widowni łatwiej jest oceniać porażki cudze.
Presja odcina tlen, jak na szyi pętla
wystarczy kilka kroków by szybować z 10 piętra.
Zimny pot na czole, w nocy nie zmrożone oczy
zbyt mało odwagi, by na scenę wkroczyć.
Teraz jest za wcześnie, kiedyś znajdę drogę
ja jeszcze nie dojrzałem, w tym widzę dziś przeszkodę.
Chcę przeżywać każdą chwilę i beztrosko lecieć
nie chcę życia, które, nie pozwala na sekundę wzlecieć.

Dystans

0

Nie wierzę już w nic, co brzmi zbyt pięknie.
Utopia to fikcja, kto uwierzy ten polegnie.
Obietnice bez pokrycia, na których osiadł kurz,
melodia dla serca wyśpiewana wprost z twych ust.
Twoje słowa jak diamenty, błyszcząc, zaślepiają obraz.
Hipnotyzują, jak głupi wierzysz w ten drogowskaz.
Diamenty? To tylko błysk odbitego światła,
tak jak nasze życie, moc dobrego kłamstwa.
Ten sen jak marzenie, lecz pora na pobudkę,
spójrz w prawdy oblicze, które zazwyczaj jest smutne.
Gdzie ta zasada, że szczerość między ludźmi to podstawa,
gdy zawodzi drugi człowiek, przejebana sprawa.
Rozczarowanie, dość pływania już w tych samych brudach.
Dlaczego tak jest, że tylko sobie możesz ufać?
Mam do tego dystans, upadła nadzieja potrafi ranić,
nie ufam ludziom, taki mój obronny mechanizm.

Zostawmy to za sobą

1

Odkładam słuchawkę ,z wkurwioną na maxa głosu barwą
rzucam gdzieś telefon, wychodzę na balkon.
Odpalam fajka, w samotności, tylko ja i  księżyc
miliony różnych myśli, jak mogliśmy to spieprzyć?
Twoja piękna twarz, dziś nie mam ochoty na nią patrzeć,
kilka ostrych słów, mogą zakończeniem być w tej bajce.
Zderzenie dwóch przyjaznych serc jak trzęsienie Ziemi
tak łatwo uczucia zmienić w krąg nienawiści płomieni.
Chcę rzucić się w ten wir, dać upust wszystkim emocjom
by rozbiły na kryształy coś, co zbudować nie jest prosto.
Może oddzwoniłbym do Ciebie i wykrzyczał moje myśli
wszystkie twoje błędy, zbiór chwilowej nienawiści.
Tak bardzo Cię…, czuję złość, nie! Muszę ochłonąć!
Za bardzo się w tym gubię, chciałbym być teraz z tobą,
miłość wybacza wszystko, a ja dłużej złościć się nie umiem,
znowu sięgam po telefon, wpisując w nim twój numer!

Ja się złoszczę, a raz ty, to powtarza się jak pełnia.
Nie zawsze jest tak, że nasze oczy, tylko miłość wypełnia.
Ostre kłótnie, fochy, długie dni spędzone na milczeniu,
przetrwa tylko uczucie, oparte na wzajemnym zrozumieniu.
Czepiam się wszystkiego, bo widocznie mi zależy,
wolę gorzką prawdę, nawet jeśli, ranię będąc szczerym.
Nikt nie jest doskonały, raz przeze mnie, raz przez Ciebie
owoc naszych starań obrzucamy jest kamieniem.
Może łatwiej będzie uciec niż rozbijać się o nasze błędy
ale to nie zbieg, tylko ocalały staje się mocniejszy,
więc będę z tobą tonął, by potem wynurzać się na brzeg
jeśli zajmie mi to wieczność, odnajdę w tym swój sens.
Warto się poświęcać, po każdej burzy przychodzi Słońce
i wydaję na świat, to co w sercach naszych jest gorące.
Wspólny  uczuć płomień, stający się miłości bronią!
Gorsze chwilę? Spójrzmy sobie w oczy i zostawmy je za sobą!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Bliżej niż myślisz

0

Szczęście?! Na siłę szukanie w życiu dobrobytu
ciągła walka, ambicie wykraczające poza granice zenitu.
Bogactwa? Życie na pokaz, by wykraczać ciut za skalę
nieprzespane noce, bo wszystko co osiągasz jest za małe.
Stań na moment, rozejrzyj się, weź głęboki oddech!
Otwórz zaspane oczy, może coś przeoczasz ciągle?
Szczęście?!
Ja go nie szukam, szukam tylko jego cząstek
małych zwykłych rzeczy, wtedy wszystko jest tak proste
gdy jeden uśmiech sprawia że serce biję mocniej
nie muszę mieć Rolls-Royce , żeby wiedzieć że jest dobrze.
Żaden wyścig szczurów, ja wolę biec jak Forrest
kochanie daj mi rękę, choć! Pobiegniemy we dwoje
nie ważne gdzie, przed siebie, tak prostu
ważne że z tobą, patrz, tam po drugiej stronie mostu.
To szczęście, mój idealny świat bez „posiadania” presji
gdzie jesteśmy tylko ja i ty, „My” jesteśmy wieczni!
Bogactwa tracą znaczenie, wreszcie od depresji bezpieczni
to jest moje szczęście, nie wyścig by być od kogoś lepszym.
Znalazłem je w człowieku, osobie, w której mam swą pewność
która zawsze była blisko, lecz przeoczyłem jej obecność
Czemu ludzie lecą w chmury, mając wszystko pod nosem
tracą coś kierując się doskonałości poszukiwania głosem.
Mają zdrowe oczy, lecz ślepota nie pozwala nic im dostrzec
czasami nie postępujemy właściwie, lecz tylko mądrze.
Cieszę się życiem, po co mi nie osiągalne gwiazdy?
W zasięgu ręki mam coś, co sprawia, że już nie jestem martwy!
Tak wiele było związków, uśmiercanych czyjąś ambicją
nastał wielki sukces, lecz szczęście szybko prysło.
Pamiętaj o tym, w dążeniu do tego co Ci się przyśni
gdyż często wszystko czego szukasz jest bliżej niż myślisz

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Cień z otchłani

0

Siema, ja wciąż płynę, płynie niespokojny potok
martwo, bez wyrazu twarzy, bez emocji robot.
Starałem się być dobry, w zamian dostawałem obojętność
chyba lepiej być skurwielem, sprawiedliwość jest dziś brednią.
Choć jestem jeszcze młody cenię sobie spokój
nie spalam się za młodu jak moje ziomy w okół.
Często za to cierpię, ale inny być nie mogę
zakuty milczę, nawet wtedy gdy ktoś mi podstawia nogę.
Wszystkie bóle spalam w sobie,nie potrzebne są mi kłótnie
Z własnej woli męczennictwo, lubię jak jest mi smutniej.
Bezsilność, gdy wszystko się pierdoli, ja stoję z boku
czasami nasza twarz nie zdradza, co siedzi w ludzkim mroku.
Demony, choć przeważnie milczą, w środku wciąż są żywe
a gdy deszcz łez spada na ziemie słychać jak tłuką o szybę.
Ich krzyk Cię przeszywa, gdy zasypiasz i gdy wstajesz
są zbyt rzeczywiste, nie jak z tych wszystkich bajek.
Co budzi je do życia? Impuls osiadania na dnie?
Smutna perspektywa, że życie Ci marzenia kradnie
wciąż otwarte rany, upadki z goryczą rozczarowania
wszystko zbite w jedność, negatywny wynik jest równania.
Zamknięcie się w sobie, jedyna ucieczka od eksplozji
by uchronić tych najbliższych, to wszystko wynik troski.
Jestem tylko człowiekiem z całymi galaktykami emocji
i tak zrobię to, co jest w planach mej wyroczni
Wszystko ma granicę, cienką linię, dzielącą od wybuchu
po którym tracisz ludzkość, będąc już w krainie duchów.
Mam prośbę do ludzi, by nigdy nie przekraczali mojej
choć przetrwałem tyle burz, co dziwi, może się wydawać chore.
Nie ze wszystkim trzeba się godzić, człowieku tak się nie da
czasem warto postawić na swoim, gdy za zakrętem bieda
lecz są sytuację, w których nie możesz dać się porwać nerwom.
Znajdź gdzieś siłę, by zgorzkniałym nie obrócić się w ciemność.
Gdy patrzę na twą twarz, która tak nieświadomie mnie rani
to słyszę jego kroki, on się zbliża, cień z otchłani!
Czuje jego oddech, szepcze mi do ucha, wreszcie mnie uwolnij!
Kusi łatwym wyjściem, w powietrzu słodki zapach zbrodni.
Heroicznie walczę z nim, ta walka trwa już wieki
spalam te uczucia, czekam jak w otchłań znów odleci.
Choć poddaję własne zdanie, to dla dobra innych
przez to bardzo cierpię, oni są temu winni!
Chuj w to! Dla niektórych warto się poświęcić
nie jestem egoistą, wolę być jak Ci święci.
Pamiętaj! Upadły anioł to ze wszystkich najgorszy demon
bo gdy upada czyste dobro, już nic nie naprawi tego.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Chwila samotności

0

Są takie chwile, że potrzebny mi samotności dotyk
rozmowa z samym sobą, mój jedyny antybiotyk
nie unikniesz choroby w natłoku tak wielkich oczekiwań
gdzie nie ma czasu na łzy, ty przecież masz zdobywać.
Lecz płacz jest nam potrzebny, by oczyścić duszę
jeszcze jedna kwestia, zanim do świata znów wrócę.
Wciąż stwarzam problemy, rodzinie i przyjaciołom
brat, wiedz że upadając przez te nerwy nie było wesoło
z wyciągnięta dłonią nikogo, ludzie się tylko śmiali w koło
w tym wzburzonym ocenie musiałem wybudować własne molo
nie pomógł nikt, do wszystkiego musiałem dojść solo
znalazłem w końcu brzeg. Wreszcie!! Brat co za ulga
po takiej erupcji, powoli wygasa niespokojny wulkan.
Mimo to uciekam do niej, moja kochanka to samotność,
codziennie ją przytulam, w niej odnajduje mądrość
ona mnie rozumie, nie pyta, nie krzyczy,
tylko przy niej czuję się jak wypuszczony ze smyczy.
W głowie natłok myśli, wtedy czuje się od wszystkich inny
gdy żyję w świecie wspomnień i niezwykłych wizji
przechodzą ciarki, to wena mnie wynosi, lecę w chmury,
ten intelektualny potok, który pozwala omijać te pospolite mury.
Daje sobie upust, moje uczucia one wolno płyną,
gdzie jest ich miejsce? czy ty będziesz tą dziewczyną?
Tym magazynem moich oczekiwań, marzeń, planów na przyszłość,
niestety czas sprawia, że to wszystko może prysnąć
a my czasami dajemy wolność naszym zmysłom.
Wezbrany potok słów, wypowiedzianych bez zastanowienia
budujesz coś przez lata, a w jednej chwili tego nie ma
Jedno moja potrzeba wykrada wszystkie moje marzenia
bo jedyne czego w życiu szukam to od kogoś zrozumienia
Kiedy codziennie wstajesz, powiedz mi na co czekasz?
Czy to uśmiech, jedno słowo, od tego wyjątkowego człowieka?
Czy naprawdę na to zasługuje, przecież jest tyle innych istot
i to właśnie z nim chcesz budować wymarzona przyszłość?
Co by było gdyby los nie pokrzyżował naszych ścieżek?
To jakby, nas przeznaczyli sobie na magicznym papierze
ma tak być i koniec, czy wierzysz w takie przeznaczenie?
Czy każdy nasz wybór ma jakiekolwiek znaczenie?
Gdy się rodzisz, nie masz wpływu, gdzie i kim są twoi rodzice
czy w bogatym domu w Ameryce czy głodujesz gdzieś w Afryce!
Są takie chwile, gdzie na jakąś siłę wyższą liczę
przestaje w nią wierzyć widząc  jak matka synom pali znicze!
Gdy widzę tyle bólu, tak, to też zapewne boży plan
gdzie każdy chce szczytu, a marzenia odpływają w dal.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Bądź mistrzem

2

1.
Siema synu! Na tacy kilka słów, uwierz i bądź mistrzem!
Chcesz być pięknym kwiatem czy tylko zgniłym liściem?
Ziomek podnieś głowę i uważnie skieruj swoje oczy na mnie
nie jesteś przegrany, tylko dlatego, że dzisiaj jesteś na dnie.
Każdy na nim osiądzie, próba siły naszych charakterów
tylko ten co nie ma nic, a potem to osiągnie, jest bohaterem.
Wiem co teraz myślisz, dla naiwnych potok słów
śmieszny Mesjasz, który chce kogoś zbawić znów
mówić każdy może, gorzej to obracać w czyn
ta przemiana jest możliwa, gdy chcesz tego z wszystkich sił.
Poddanie, gdy jest trochę ciężej, nazwałbym lenistwem
nie masz nic do stracenia, walcz i bądź dobrej myśli.
W twoich oczach widzę to, tą chęć bycia wyjątkowym kimś
choć czasami Cie przytłacza, jest potrzebna by z nadzieją żyć.
Marzenia są niezbędne, by dążyć do celów widocznych na horyzoncie
o nie nieustanna walka, dziś każdy jest na froncie.

Ref.
Morze łez, wstajesz, patrzysz, niespełniony sen
budzi Cię, po pustych katach coś pali się, ambicja!
Nie gaś jej, by wygrać czasami wystarczy tylko iskra

2.
W życiu się układa, niby wszystko okej, ale to nie to
potrzebujesz więcej, potrzebujesz w końcu wejść na tron.
Ziomek masz już cel, nie siedź z założonymi rękoma
najgorszy ten co swoje marzenia pośród czterech ścian chowa.
Dla mnie już jesteś mistrzem, bo walczysz o swój sen
ciągłe doskonalenie siebie jest dla Ciebie tak jak tlen.
Społeczny problem, na starcie wywieszona biała flaga
lepiej nie próbować, skoro wiadomo że to przegrana sprawa.
Strach przed upadkiem, dziś dusi gardła wielu osób
wizja spełnionych marzeń to na to tchórzostwo sposób.
Jeśli z pozoru przegrasz i tak w głębi jesteś wygrany
bo odkryłeś sedno życia, do walki duch nie został Ci zabrany!
Synu przegraj sto razy abyś mógł wygrać choć raz
ból nieudanych prób cechuje mistrzów, nie ma co się bać!
Mimo tylu łez wiem, że to czas wyleczy rany
wyjdzie Słońce, a wtedy będziesz niepokonany.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Oblana sesja

1

Miałem sen, jak głupiec myślałem, że spełni
zarabiać gruby hajs, ja byłem tego pewny
opada znów kurtyna, gdy na scenę wchodzą nerwy
mówię: „Jeszcze będzie czas”, ja robię to bez przerwy
wygodne jest siedzenie, gdy trzeba zrobić ruch
strach przed konsekwencją, milczę jak ten duch
Wielkie rzeczy jak ten piasek, przelatują mi przez palce
Tylko nie mów mi ziomeczku, że cel: o swoje walczyć!
Mam większe dziś zmartwienie, co ja powiem matce
że wyjebka totalna, że ze swoim życiem tańczę.
Rozrywkowe akcje, topiony w wódce talent
A jeśli stres za duży, to kurwa nalej
A w życiu jak to w życie, się idzie dalej
Nikt Ci nie zapłaci kolo za gruby balet
Ambicja, stan krytyczny, od rodziców presja
Lecz do tego nie dojrzałem, oblana sesja!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Rzeczywistość

1

Moje przemyślenia napisane na szybkości ;)

 

Ziomek słuchaj! Życie dobry dramat, kiepska komedia

Witaj w Polsce! Los z natury matka wredna

Marzenia opium! Codzienna dawka, łatwo przedawkować

Rzeczywistość daje detoks! Czyny zostają na słowach

Plany szybko tracą sens. Płyniesz rzeką, zwykły spontan

Dla dobra innych czasami trzeba swój Eden oddać

Dwadzieścia lat protekcji, koniec! Teraz ty kierujesz statkiem

Dorosły kapitanie, nie liczysz już na matkę.

Niespokojne wody życia, zagubiony w labiryncie

Praca! Ciężka praca! Za darmo groszem nikt nie sypnie

czesne, czynsz, drogie jak wszystko w tym kraju

nawet jak harujesz jak wół to żyjesz na skraju

alkohol, twarde dragi, od depresji odskocznia

niszczą monotonię, lecz dawka często jest zbyt mocna

Inaczej się nie da, gdy rzeczywistość skąpa w przyjemności

gdzie nawet miłość oblana jest w przykrości!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Elena

0

Nowy tekst :) Przez osobę Eleny przedstawiłem wszystkie dawne miłości z przeszłości, które przeżył już dorosły facet :) Enjoy!

Miałaś różne imiona, ja nazywałem Cię Elena
zostawiłaś fotografię ale Ciebie samej już nie ma!
Odchodziłaś nie raz powracając nową obierałaś twarz
wpadałem w tą pułapkę po raz kolejny słysząc Nice Try!
Teraz wiem! Za młodu miłość to raczej dobry żart
znajomości z tobą rozpadały się jak domek z kart.
Łapaliśmy moment, przyszłość to odległość wizja
strach o konsekwencje, może dlatego nam szansa prysła?
Jebana młodość, za głupi by zrobić coś dobrze
a czy dostajesz później drugą szansę? Skąd że!
Percepcja nastawiona na odbiór mocnych wrażeń
gdzie tu miejsce na coś stałego pośród rzeki marzeń.
Byłem głupim szczeniakiem, związki przelotną znajomością
potrzebą naszych ciał, które nazywaliśmy miłością.
Przysięgaliśmy sobie, na drzewach kreśląc inicjały
prawdziwa była tylko zdrada, te drzewa już spróchniały!

Szukałem mojej Eleny, ideału dla spragnionego serca
potrzeba wielu porażek by w końcu dojść do sedna.
Może ta cudowna dziewczyna nigdy nie istniała
a gdy ją znalazłem, nie, to życie robiło mnie w wała!
Skąd tyle nie wiadomych, przecież nie mieliśmy tajemnic
brakowało cierpliwości by się dalej w to zagłębić.
Widywałaś mnie na skraju, kurwa! Zachlanego w trupa
czasem ja, czasem ty, pozwalaliśmy drugiej osobie upaść.
Nie wiem czemu nam nie wyszło, to zawsze czyjaś wina
a smutna pętla kłótni od znudzenia się zaczyna
w przeciwne strony kurs, z uczuć został tylko popiół
trzeba było iść do przodu, z tym H2O w oku.
Dzisiaj gdy Cię mijam w natłoku wielu twarzy
powiemy sobie cześć, lecz nic więcej się nie zdarzy.
Może jest tak samo a serca biją w inny rytm
czas rozpuścił szczątki uczuć może coś jest w tym.
Choć dla mnie nic nie znaczysz, pozostał mi sentyment
wielka skała wspomnień, których nie przesuniesz o centymetr.
Czy żałuje? Może! Jesteś nieodkrytą tajemnicą!
A co jeśli by się udało, nie! Losu władcy tego nie widzą!
Młodzieńczą miłość przetopiłem w złote doświadczenie
tyle dobrego zostało mi po mojej Elenie.

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Słowne igły

0

Młoda, ładna dziewczyna, z pozoru to ma lekko
ma w życiu Disneyland, lecz ja nazwałbym to brednią
Prawdziwe sedno, a z nim związana jest ciemność
Ta mroczna strona, zimny beton a nie bajki
zapłakane oczy, w kieszeni mentolowe fajki
trzęsą jej się ręce, lecz te drgawki nie są z zimna
i choć nie widać krwi, to ukuła ją dziś igła
czuje się przegrana, czuje wręcz nie ludzki wstyd
samotność jej przyjaciel, ona nie ma dokąd iść
Ci śmieszni przyjaciele tak się łatwo odwracają
wpadają w lepką sieć a plotką tam jest pająk
zamiast pytać o to Ciebie, oni innym zaufają!
Ludzie niszczą Ci życiorys w przypływie nienawiści
Nadają status kurwy, bo chcą być wreszcie wyżsi!
TY zostajesz z tym sam, nie uwierzy tobie nikt
Wiarygodniejszy będzie dla nich ten zakłamany shit!

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak

Laleczki

0

Ej Laleczko, mówisz, że ty, to kobieta wyzwolona
korzystasz z życia, przecież jesteś piękna i młoda.
To nie problem, że codziennie innemu zrobisz loda
a że tracisz przy tym godność, tego Ci nie szkoda?
XXI wiek, gdzie pośród syfu nie ma miejsca na miłość
tu, gdzie tak łatwo zaliczyć dziewczynę czyjąś.
Mamy więcej wolności, więc skończyły się skrupuły
styl, by pierdolić wierność i te wszystkie bzdury.
Dla mnie to jest śmieszne, a dla was to nowa moda
by się pieprzyć z kim popadnie, a zdradę w kłamstwie chować.
Nastoletnie panny, które chcą być kobietami
nie szanują się w ogóle, są seks-maszynami.
Zrobią wszystko by mieć lans, wpadają w seksualny trans
lubią bawić się po klubach, ale nie za swój hajs
szybko znajdą delikwenta, leci kolejka za kolejką
alkohol działa tak, że wiadomo, jak się skończy to na pewno.
Są świetnymi aktorkami, wręcz mistrzyniami w kłamstwie
a ploty o ich zdradzie, to ponoć fałszywe informacje.
Nie mów mi, że to o miłość, tu chodzi o przyjemność
seks to twój narkotyk, a z kim to wszystko jedno.
Żal mi na to patrzeć, trzymam się od tego z dala
od świata, gdzie wszystko w takim tempie zapierdala!
Dokąd to wszystko zmierza? Sponsoring, młode mamy?!
Chcę poznawać tu dziewczyny a nie pieprzone szmaty!

 

 

Prawa autorskie: Dominik Śliczniak


  • RSS